Część mediów porusza kolejne absurdy systemu kaucyjnego. Jednocześnie samorządowcy ostrzegają przed podwyżkami opłat za śmieci, ponieważ wprowadzenie systemu kaucyjnego pogorszyło sytuację budżetową miast i gmin.
W środę dziennikarz Kanału Zero i portalu zero.pl Patryk Słowik opublikował materiał zatytułowany "Grube miliony dla operatorów. Na co idą pieniądze za niezwrócone butelki?". Autor nie ma wątpliwości, że największa afera związana z systemem kaucyjnym dopiero przed nami. Z kolei Katarzyna Dybińska, także na zero.pl, zwróciła uwagę na kilka paradoksów systemu w tekście "Polacy oddają butelki, policja kupuje wodę bez kaucji. Ujawniamy absurd systemu".
System kaucyjny – wyższe ceny m.in. za wodę mineralną albo zbieranie butli i puszek
Przypomnijmy, że w wyniku decyzji polityków Polacy muszą płacić więcej za tak podstawowy produkt, jak woda mineralna. Każdy napój, woda w szklanej butelce do 1,5 litra podrożała o złotówkę, a w plastikowej do 3 litrów i puszce do 1 litra o 50 groszy. Czyli przykładowo zgrzewka wody mineralnej w plastiku (sześciopak) kosztuje 3 złote więcej. Swoje pieniądze można odzyskać właśnie poprzez zgromadzenie, a następnie odniesienie butli i puszek do butelkomatów. System kaucyjny zaczął obowiązywać w Polsce 1 października 2025 roku (butelki od 1 stycznia 2026 r.).
Słowik: Największa afera dopiero nadchodzi
Ustawa o gospodarce opakowaniami stanowi, że środki finansowe z nieodebranych kaucji i ze sprzedaży odpadów opakowaniowych zebranych w ramach systemu kaucyjnego i sprzedaży materiałów pochodzących z przetwarzania tych odpadów przeznacza się na finansowanie systemu kaucyjnego.
Słowik próbował ustalić, czy operatorzy systemu – jest to kilka dużych koncernów spożywczych działających w Polsce – mogą wydawać pieniądze z nieodebranych kaucji na wynagrodzenia oraz koszt obsługi prawnej, a także działalność w zakresie obsługi i marketingu.
– Postanowiłem jako dziennikarz nieoficjalnie zapytać kilku operatorów systemu kaucyjnego, w jaki sposób oni rozliczają się z tych pieniędzy. Część operatorów powiedziała mi, że każdą jedną złotówkę wydają na to, żeby ten system był wydajniejszy – powiedział Słowik.
Dziennikarz wskazał, że niektórzy operatorzy uważają natomiast, że te pobrane od ludzi pieniądze mogą być wydawane np. na obsługę prawną gwarantowaną przez wielkie międzynarodowe korporacje prawnicze, aa także na kampanie reklamowe. – Niektórzy uważają, że nic nie stoi na przeszkodzie, by z tych pieniędzy wypłacić premie dla menadżerów pracujących u danego operatora – relacjonował.
Na co idą pieniądze? Operatorzy upublicznią informacje
Niebawem dane na ten temat zostaną upublicznione. – Operatorzy muszą się bowiem rozliczyć z tego, w jaki sposób wydatkują środki. Będzie tak, że w wypadku niektórych operatorów dowiemy się, że grube miliony złotych poszły nie na rozwijanie systemu kaucyjnego, tylko poszły do kieszeni najważniejszych pracowników danego operatora – powiedział dziennikarz.
– Za pół roku będzie o to awantura – dodał, pytając, czy pani minister Paulina Hennig-Kloska będzie wtedy mówiła, że o niczym nie wiedziała.
Jego zdaniem państwo polskie powinno precyzyjnie wskazać w ustawie, na co dokładnie mogą być wydawane pieniądze z nieodebranych kaucji.
Czytaj też:
Jak poprawić system kaucyjny? Wiceminister: Użyć metody kija Czytaj też:
System kaucyjny skutkuje rozgrzebywaniem śmietników
