• Autor:Grzegorz Grzymowicz

Konsekwentnie nie dać wciągnąć Polski w wojnę. USA zalecają deeskalację

Dodano:
Piotr Zychowicz, Zbigniew Parafianowicz Źródło: YouTube / Historia realna
Gdybym był premierem Polski, robiłbym wszystko, żeby nie wciągnąć Polski do wojny. Gdybym był premierem Ukrainy, robiłbym wszystko, żeby wciągnąć Polskę do wojny – mówi Piotr Zychowicz. – Z tego, co się orientuję, rząd Tuska, a wcześniej Morawieckiego, stara się izolować kraj od gorącej fazy konfliktu. Również Amerykanie sygnalizują Warszawie jasno: deeskalować – dodaje Zbigniew Parafianowicz.

Jarosław Kaczyński jest kolejnym po byłym prezydencie Andrzeju Dudzie czołowym politykiem poprzedniego obozu rządzącego, który przyznał publicznie, że Ukraina chciała wciągnąć Polskę do wojny z Rosją. Prezes PiS potwierdził to w weekend podczas wydarzenia "Młodzież dla Polski Jutra" w Augustowie.

– Początkowo Ukraińcy mieli koncepcję trochę dziwną, to znaczy, że wciągną nas do tej wojny, nawet na zasadzie stworzenia jednego państwa. Przemówienie w Sejmie Zełenskiego właśnie w tym kierunku szło – powiedział Kaczyński.

W najnowszym odcinku na kanale "Historia realna" Piotr Zychowicz i Zbigniew Parafianowicz stwierdzili, że najbardziej oczywistym interesem Polski jest, by polskie władze nie pozwoliły wciągnąć Polski do wojny.

Parafianowicz: Ukraina próbuje umiędzynarodowić konflikt

Parafianowicz powiedział, że twierdzenie Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy, jest jego zdaniem prawdziwe. – Co więcej, uważam, że jest tak dalej. Teorią zwycięstwa Ukrainy jest umiędzynarodowienie konfliktu – zwrócił uwagę. Jak dodał, Ukraińcy nie są w stanie militarnie poprawić swojej sytuacji, jeżeli wojna nie zostanie umiędzynarodowiona.

Dziennikarz przywołał w tym kontekście słowa jednego z prominentnych polskich analityków, że właśnie w tym zakresie punkty wspólne w polityce bezpieczeństwa Polski i Ukrainy się rozjeżdżają. – Dążenie Ukrainy do tego, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo zakończenia tej wojny na warunkach, które będą dla niej akceptowalne poprzez umiędzynarodowienie tego konfliktu, to jest zdanie absolutnie prawdziwe – powiedział.

Przypomnijmy, że Zbigniew Parafianowicz to dziennikarz Wirtualnej Polski, reporter, korespondent wojenny i współtwórca podcastu "Bez Doktryny", zajmujący się m.in. tematyką relacji polsko-ukraińskich autor bestsellerów "Polska na wojnie" z 2023 roku oraz "Kłopot z Zełenskim" z 2026 roku. W ramach prac nad tymi pozycjami przeprowadził mnóstwo rozmów m.in. z ministrami, wysoko postawionymi urzędnikami, dyplomatami polskimi, ukraińskimi i litewskimi, czy oficerami wojska i służb.

– [...] Ukraina zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy nie wejdzie do NATO. Dlatego w interesie Ukrainy jest zbudowanie czegoś na wzór "NATO bis", np. jakiegoś nowego rodzaju dowództwa, w którym Ukraina byłaby na pełnych prawach – zwrócił uwagę Parafianowicz, wskazując punkt widzenia naszych sąsiadów.

Jarosław Kaczyński potwierdził

– [...] Warto słuchać tego, co mówi Kaczyński, bo on był w procesie, tak samo jak Andrzej Duda – zaznaczył dziennikarz, przypominając, że prezes PiS zajmował wówczas stanowisko wicepremiera ds. bezpieczeństwa. W jego ocenie Kaczyński jest zdecydowanie za rzadko pytany przez media o kulisy polityki PiS-u wobec Ukrainy w pierwszym roku wojny. – To on był osobą numer jeden, która decydowała o wielu sprawach – zwrócił uwagę.

Parafianowicz przypomniał przy tej okazji, że to właśnie Jarosław Kaczyński był autorem pomysłu wysłania wojsk NATO na zachodnią Ukrainę w marcu 2022 roku. Zełenski zresztą się za to obraził i poszedł narzekać na prezesa PiS do rosyjskich mediów.

Tu ekspert podkreślił, że nawet gdyby wojska te zostały wysłane na Ukrainę po ewentualnym rozejmie – który jak wiemy nie nastąpił – to i tak byłby dla Rosjan celem co najmniej wojny podprogowej.

– [...] Zaznaczę, można dyskutować nad pomysłem, który przedstawił wtedy Kaczyński, ale chodzi mi o amnezję polityczną – wskazał.

Zdaniem Parafianowicza polityka Kaczyńskiego, Morawieckiego i Dudy w początkowej fazie wojny, była jednak co do zasady właściwa i teraz PiS oraz środowisko byłego premiera nie powinny się jej wstydzić.

Zychowicz: Interes Polski – nie wejść do wojny

Prowadzący "Historię realną" również powiedział, że chęć wciągnięcia Polski przez Kijów, jest czymś oczywistym. Ukraina chciałaby, żeby Polska i inne kraje walczyły z Rosją czynnie. – Nasz interes jest w tym, żeby w to nie wejść – przypomniał. – To jest normalna różnica polityczna, tu się nie ma co oburzać – zwrócił uwagę Zychowicz.

Parafianowicz podkreślił w tym kontekście, że Polska i kraje bałtyckie właśnie dlatego zabiegają o wojska amerykańskie i innych państw NATO na swoim terytorium, by odstraszały potencjalnego agresora, a w razie agresji militarnej, od pierwszego dnia wojny, walczyły po ich stronie.

Zychowicz dodał, że w naszym kraju na kwestię zupełnie oczywistej różnicy interesu Warszawy i Kijowa w zakresie uczestnictwa w wojnie na Ukrainie, niepotrzebnie nakładane są emocje. – Gdybym był premierem Polski robiłbym wszystko, żeby Polski nie wciągnąć do wojny. Gdybym był premierem Ukrainy robiłbym wszystko, żeby wciągnąć Polskę do wojny – powiedział. Ciężko mieć zatem o takie działania pretensje do polityków ukraińskich, natomiast od polityków polskich należy wymagać, że nie dopuszczą do uwikłania Polski w konflikt zbrojny.

USA mówią jasno: Deeskalować z Rosją

– Oczywiście – zgodził się Parafianowicz. – [...] Zakulisowe rozmowy z politykami poprzedniej i obecnej ekipy rządowej świadczą o tym, że pomysł wysłania wojsk NATO w marcu 2022 był bardzo kontrowersyjny [...] ale co do zasady rząd Mateusza Morawieckiego i później rząd Donalda Tuska, z tego co się orientuję, wydaje mi się, że stara się izolować Polskę od gorącej fazy konfliktu, żeby nie wejść w wojnę – powiedział Parafianowicz. Wskazał dla przykładu, że zarówno w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, jak i wśród członków rządu jest wyraźna niechęć wobec koncepcji strącania rosyjskich rakiet i dronów z Polski nad terytorium Ukrainy, czego oczekuje od Polski Kijów.

– Rząd Donalda Tuska, ale też Pałac prezydencki słyszą od Amerykanów – czy to od Retcliffe’a [szef CIA], czy od gen. Grynkewicha [dowódca wojsk USA w Europie], czy od przedstawicieli Departamentu Stanu – jedno słowo – deeskalacja. Nie róbcie niczego, co mogłoby doprowadzić do wojny, sprowokować Rosję i spowodować jakiś incydent, który przerodziłby się w wojnę na dużą, czy jakąkolwiek skalę – powiedział Parafianowicz. Jak zaznaczył, skoro USA wysyłają taki sygnał, to absolutnie nierozsądnym byłoby robienie czegoś przeciwnego, np. dążenie do prowokacji, czy wybuchu konfliktu.

– Dlaczego musimy powtarzać oczywiste oczywistości? W interesie Polski jest sto lat pokoju na tej szerokości i długości geograficznej, a nie jakiekolwiek turbulencje z Rosjanami – podkreślił ekspert.

W dalszej części programu Parafianowicz zaznaczył, że skoro pod Tarnawą na polskim terytorium spadła rakieta Ch-101, to Amerykanie powinni oprócz zaleceń deeskalacji bardziej uwzględnić oczekiwanie strony polskiej, by NATO zareagowało stanowczo i solidarnie i zastanowiło się, jakim sposobem skutecznie zniechęcić Rosję do działań militarnych w "szarej strefie" wobec Polski.

Źródło: DoRzeczy.pl / Historia realna, YouTube
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...