Odebrano dzieci po interwencji Horny-Cieślak. Kotula żąda kolejnych informacji o rodzinie

Dodano:
Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak Źródło: PAP / Leszek Szymański
Katarzyna Kotula zabrała głos w sprawie interwencji Rzecznika Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak, po której dwoje małych dzieci trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Pełnomocnik rządu do spraw równości przypomniała o obowiązku reagowania na przemoc wobec dzieci. Poinformowała również, że wystąpiła do służb o pilne przekazanie informacji na temat aktualnej sytuacji rodziny.

Kotula o obowiązku reagowania na przemoc

– Każde zgłoszenie dotyczące przemocy wobec dziecka powinno być potraktowane poważnie. Osoba, która jest świadkiem przemocy wobec dziecka ma nie tylko prawo, lecz także ustawowy obowiązek zareagować i zgłosić sprawę odpowiednim organom – napisała Katarzyna Kotula na platformie X.

Pełnomocnik rządu do spraw równości odniosła się w ten sposób do doniesień Kanału Zero dotyczących interwencji Moniki Horny-Cieślak. Przypomniała również, że ostatecznej oceny podjętych działań dokonuje sąd. – Działania instytucji muszą być proporcjonalne, oparte na pełnym materiale dowodowym i adekwatne do konkretnej sytuacji rodziny – zaznaczyła.

Kotula wystąpiła do służb. Chce informacji o rodzinie

Kotula poinformowała także, że zwróciła się do właściwych instytucji i służb o pilne przekazanie informacji dotyczących rodziny. – W reakcji na doniesienia medialne dotyczące sprawy opisanej przez Kanał Zero, zwróciłam się do właściwych, podległych instytucji i służb z prośbą o pilne przekazanie informacji na temat aktualnej sytuacji rodziny, oraz działań podejmowanych wobec niej przez poszczególne służby – przekazała.

Zapowiedziała również ustalenie, jakie informacje posiadały Biuro RPD i pozostałe instytucje, kto podejmował poszczególne decyzje oraz na jakiej podstawie. – Celem wystąpienia jest rzetelne wyjaśnienie okoliczności sprawy, ustalenie przebiegu dotychczasowych działań instytucji oraz zweryfikowanie czy interes i dobro dzieci były właściwie zabezpieczone – napisała.

Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci

Sprawę opisał portal Zero.pl. 14 sierpnia na warszawskiej Białołęce Monika Horna-Cieślak miała zobaczyć kobietę szarpiącą dziecko i krzyczącą na nie. Kiedy zwróciła jej uwagę, matka odpowiedziała wulgaryzmami. Rzecznik zawiadomiła policję. Według ustaleń portalu funkcjonariusze i kurator sądowy początkowo nie dostrzegli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Mimo to po kolejnych działaniach instytucji trzylatek i czterolatek trafili do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Sąd nakazał ich natychmiastowy powrót do rodziców. Jak podał Zero.pl, w uzasadnieniu wskazał, że działania wobec rodziny "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej" i były "rażąco nieproporcjonalne do zaistniałego zdarzenia".

Monika Horna-Cieślak oświadczyła z kolei, że była świadkiem przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci. Poinformowała również, że jej biuro dysponuje dokumentacją dotyczącą wcześniejszych przypadków przemocy, w tym Niebieskimi Kartami i informacjami od sąsiadów.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...