W środę na portalu Zero.pl ukazał się tekst Bartosza Michalskiego zatytułowany "Zwyzywała rzeczniczkę praw dziecka. Chwilę później odebrano jej dzieci". Publikacja dotyczy szokującego działania rzecznik praw dziecka Moniki Horny-Cieślak względem jednej z rodzin.
Mimo braku podstaw – co wskazała zawiadomiona policja i kurator – urzędniczka doprowadziła do odebrania dzieci rodzicom. Sytuację uratował sąd, nakazując natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. Mało tego, pracownik biura RPD miał się kontaktować telefonicznie z sędzią wyznaczonym do rozstrzygnięcia sprawy.
Dziennikarze i politycy komentują na X, że jeśli to, co napisał autor jest prawdą, Horna-Cieślak powinna jeszcze dziś stracić stanowisko i powinna się nią zająć prokuratura. Działania w tym zakresie podejmują już opozycyjne partie polityczne. Rozwój Plus, Konfederacja i PiS zapowiedziały wnioski o odwołanie RPD. Jak wskazują, Horna-Cieślak musi zostać jak najszybciej usunięta z zajmowanego stanowiska. Paweł Jabłoński napisał, że jego kancelaria jest gotowa bezpłatnie świadczyć pomoc prawną ofiarom pani rzecznik.
Tymczasem rzecznik odpiera zarzuty. Kilka godzin po publikacji Zero.pl zamieściła w tej sprawie wpis na platformie X.
Horna-Cieślak: Matka wyzywała dziecko "ty k****"
"Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym" – pisze RPD.
"Poza stosowaniem przemocy fizycznej, Matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób w tym m.in. «ty „k****» – twierdzi Horna-Cieślak.
"Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję. Nie zgadzam się na marginalizowane przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom będę się stanowczo sprzeciwiać" – zrelacjonowała ze swojej perspektywy część sprawy.
"Biuro Rzecznika Praw Dziecka jest w posiadaniu pełnej dokumentacji i materiału dowodowego dotyczącego tej rodziny i wcześniejszych form stosowania przemocy wobec dzieci – w szczególności Niebieskich Kart, informacji ze strony sąsiadów" – czytamy dalej.
"Materiał dokumentujący przemoc wobec dzieci pochodzi z 2025 r. Był gromadzony przez różne instytucje" – twierdzi Horna-Cieślak.
"Biuro Rzecznika Praw Dziecka, ale również inne właściwe służby, podjęły i nadal niezależnie podejmują działania mające na celu zabezpieczenie dzieci, gdyż ich sytuacja nadal wymaga ochrony" – wyraziła swoją ocenę sytuacji.
Pytanie o telefon do sądu
"Szanowna Pani, czy pracownik Pani biura dzwonił do sędziego przypisanego do sprawy przed wydaniem rozstrzygnięcia. Tak czy nie?" – zapytał dziennikarz Zero.pl Patryk Słowik pod wpisem RPD. Według tekstu portalu, właśnie tak było. Na razie nie uzyskał w tym zakresie komentarza.
Sąd o działaniu RPD: Wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej
Z publikacji Zero.pl wynika, że sąd ocenił sprawę zupełnie inaczej. Otóż sąd, który nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców, w uzasadnieniu, do którego dotarło Zero.pl, wskazał, że działania wobec rodziny "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej" i były "rażąco nieproporcjonalne do zaistniałego zdarzenia".
Sąd miał zastrzeżenia do osobistego zaangażowania RPD, wskazując na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu do forsowania tezy o konieczności odebrania dzieci.
Czytaj też:
"Nienawidzi dzieci"; "Chora lewaczka". Internauci grzmią ws. RPD
