Żurawlow ubiega się o azyl polityczny w europejskim kraju
Informację przekazał w środę ukraiński portal Suspilne. Adwokat Żurawlowa argumentuje wniosek o azyl polityczny w Chorwacji tym, że "w Niemczech nie może liczyć na uczciwy proces". Wniosek o azyl nie wstrzymuje procedury ekstradycji do Niemiec, na którą zgodził się w czwartek sąd okręgowy w chorwackiej Puli. W sierpniu Żurawlow został w Chorwacji zatrzymany na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Wołodymyr Żurawlow stara się o azyl polityczny w Chorwacji
Strona niemiecka skierowała do Chorwacji dwa wnioski o wydanie Żurawlowa na podstawie europejskich nakazów aresztowania z 5 czerwca 2024 roku i 28 sierpnia 2026 roku wydanych przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe. W pierwszym zarzuty dotyczyły sabotażu przeciwko porządkowi konstytucyjnemu – umyślnego spowodowania eksplozji i zniszczenia budynków. W drugim zaś czyn zakwalifikowano jako zbrodnię wojenną związaną z atakiem na obiekty cywilne i zakłóceniem funkcjonowania infrastruktury komunalnej.
Prokuratura w Chorwacji uznała wniosek niemiecki za zasady w zakresie obu nakazów. Obrona natomiast powoływała się m.in. na orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie z 17 października 2025 roku, który odmówił ekstradycji Żurawlowa do Niemiec i wypuścił go na wolność. Zdaniem obrony również, że w sprawie ma zastosowanie zasada non bis in idem, zgodnie z którą tej samej osoby nie można ponownie ścigać ani karać za ten sam czyn, jeśli sprawa została już prawomocnie rozstrzygnięta.
Sąd w Puli odrzucił te argumenty, wskazując, że sprawa nie została rozstrzygnięta. Sąd zwrócił uwagę, że orzeczenie polskiego sądu nie zobowiązuje Chorwacji do odmowy wykonania europejskiego nakazu aresztowania, a sąd chorwacki powinien stosować własne przepisy.
Polski sąd odmówił ekstradycji do Niemiec
Przypomnijmy, że w październiku ub. roku Sąd Okręgowy w Warszawie nie rozstrzygał sprawy co do meritum, nie było jego zadaniem badanie, kto dokonał uszkodzenia Nord Stream, lecz musiał podjąć decyzję, czy będzie ekstradycja podejrzanego o uszkodzenie rurociągu Nord Stream Wołodymyra Żurawlowa z Polski do Niemiec. Sąd nie zgodził się na wydanie Niemcom Ukraińca i uchylił mu tymczasowy areszt. Sędzia Dariusz Łubowski podzielił argumentację obrony, że niezależnie od tego, czy osoba ta jest rzeczywistym sprawcą, wysadzenie infrastruktury krytycznej agresora w czasie wojny obronnej przez obywatela państwa będącego w stanie wojny, nie jest sabotażem, a działaniem militarnym, które nie może stanowić przestępstwa.
Uszkodzenie Nord Stream
Pytany w Polsat News, czy jest odpowiedzialny za wysadzenie rurociągu Ukrainiec zaprzeczył. – Nie popełniłem żadnego przestępstwa i moje działania nie są jakimś przestępstwem wobec Niemiec. Nie wysadziłem tego Nord Stream – odparł ukraiński nurek – Odnośnie bezpieczeństwa, ja nie popełniłem żadnego przestępstwa, nie mam czegoś takiego, że nie mogę czuć się bezpiecznie. Jestem niesłusznie podejrzewany w tej sprawie – powiedział. Dodał, że nie czuje się zagrożony ewentualnym odwetem Rosjan.
Przypomnijmy, że do uszkodzenia trzech z czterech nitek Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 r., czyli ponad siedem miesięcy po rozpoczęciu wojny Rosji i Ukrainy.