Manifestanci skandowali "do Berlina". Czarnek wskazał inne miejsce
W sobotę o 14.00 przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie rozpoczęła się wielka manifestacja przeciwników działań Donalda Tuska względem tego konstytucyjnego organu władzy sądowniczej i szerzej w obronie suwerenności Polski. Premier usiłuje doprowadzić do usunięcia Bogdana Święczkowskiego z funkcji prezesa TK i zastąpienia go swoim byłym ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i jak powiedział premier "prawą ręką" – Maciejek Berkiem.
Manifestacja w obronie Trybunału Konstytucyjnego
Na miejscu są liderzy i liczni posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Przybyli też m.in. członkowie "Solidarności", klubów "Gazety Polskiej" czy działacze "Ruchu Obrony Granic", a także innych organizacji społecznych. Przed Trybunałem od wielu tygodni rozłożone jest prowizoryczne miasteczko skupiające ludzi sprzeciwiających się działaniom premiera i deklarujących obronę TK. Organizatorzy przekazali, że wiele autokarów zostało zatrzymanych przez Policję przed Warszawą.
Jednym z mówców był Jarosław Kaczyński, który powiedział, że rząd Donalda Tuska odrzuca prawo i celowo niszczy finanse publiczne, by doprowadzić do sytuacji, kiedy Polska będzie musiała się całkowicie ugiąć w realizacji interesów Berlina. Lider PiS określił rząd Tuska mianem "rządu zewnętrznego. Później głos zabrali m.in. przedstawiciel prezydenta Paweł Szefernaker i poseł Przemysław Czarnek.
Swoje przemówienie Czarnek rozpoczął od kilkukrotnego powtórzenia pierwszych słów Hymnu: "Jeszcze Polska nie zginęła". Zgromadzeni odpowiadali: "Kiedy my żyjemy", dodając, że Polska nie zginie. Polityk podziękował wszystkim zgromadzonym.
– 29 lat czytają tę konstytucję ci oszuści, którzy w tamtym budynku stacjonują, i nic nie rozumieją. A przecież konstytucja, nawet jeśli po polsku dobrze nie rozumieją, to przecież na stronach sejmowych przetłumaczona jest także na język niemiecki. Ten oszust, który tam siedzi i któremu bliżej do Für Deutschland, niech po niemiecku sobie przeczyta Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej. A w tej konstytucji, choć ona jest trudna, choć została w tym zakresie przez tych, którzy dzisiaj rządzą, to jednak jest dość precyzyjnie napisane kim jest prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, jakie ma zadania, jakie musi mieć kompetencje, żeby je wykonywać – powiedział Czarnek.
Czarnek o Tusku: Zanim do Berlina, najpierw do więzienia
– Tam jest napisane w artykule 126, od 29 lat, że prezydent Rzeczypospolitej Polskiej czuwa nad przestrzeganiem konstytucji. Tam są opisane funkcje prezydenta i w ślad za tymi funkcjami w ustawach są zapisane również jego kompetencje, środki do realizacji tych zadań. I nie od dzisiaj, nie od czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, od zawsze to wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, strażnika konstytucji polskiej ślubowanie składają sędziowie Trybunału Konstytucyjnego – kontynuował.
– Tak trudno to zrozumieć? Od 29 lat tak trudno zrozumieć co jest napisane w artykule 133, że to prezydent Rzeczypospolitej Polskiej mianuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej poza granicami kraju, to prezydent mianuje ambasadorów. A co mówi oszust z tamtego budynku? Że prezydent nie ma żadnych kompetencji? Po niemiecku se przeczyta, jak po polsku nie rozumiesz. tam jest napisane w tym artykule 133, oszuście z tamtego budynku, że masz święty obowiązek konstytucyjny współdziałać z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, wybranym przez naród polski – mówił poseł PiS.
Manifestanci skandowali "Do Berlina", na co Czarnek odpowiedział: "Zanim do Berlina, to za całe nieszczęścia, za wielką podłość, za złodziejstwo, za rujnowanie naszego kraju, wysprzedawanie naszego kraju, za wielkie nieszczęścia milionów Polaków – najpierw do więzienia".
"TK to ich ostatnia deska ratunku"
– Trybunał Konstytucyjny – sięgają po niego wtedy, kiedy już nie mają żadnego innego ratunku. To jest ich ostatnia deska ratunku. Ale tonący brzytwy się chwyta i właśnie brzytwy się chwycili i od tej brzytwy upadną – powiedział były minister edukacji.
W dalszej części wystąpienia Czarnej mówił o dramatycznej sytuacji ekonomicznej wynikającej z polityki rządu i przypomniał genezę sporu o Trybunał Konstytucyjny, zaznaczając, że wszystko zaczęło się od tego, że PO próbowała wybrać sędziów na zaś, kiedy w 2015 roku wiedziała, że straci władzę i teraz ma miejsce sytuacja podobna.
– Jeszcze większe niż w 2015 roku są kłopoty budżetowe. Największy deficyt w historii. Zadłużenie państwa, które tylko przez cztery lata ich rządów, włącznie z przyszłym rokiem, planowanym w ustawie budżetowej projekcie, się podwoi o kolejne półtora biliona złotych. Rozumiecie to? 34 lata życia tego państwa, trudnego życia, i zadłużenie na bilion siedemset miliardów złotych. Tylko cztery lata tych oszustów z koalicji 13 grudnia i kolejne półtora biliona. Podwoili dług, który był zaciągany przez 34 lata, tylko w cztery lata – powiedział Czarnek.
– Doprowadzili do upadku służby zdrowia. Tylko w jednym szpitalu wojewódzkim wczoraj mi mówił dyrektor: "Co ja mam zrobić? Co ja mam zrobić, jak mi NFZ nie zapłacił 105 milionów złotych za ten rok i poprzedni? Z czego mam utrzymywać szpital? Jak mam leczyć ludzi? Muszę ich wyrzucać z kolejek" – kontynuował polityk, na co zgromadzeni zaczęli skandować "złodzieje, złodzieje".
"Ślubowanie" w gabinecie marszałka Czarzastego
Przypomnijmy, że Maciej Berek, były minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i prawa ręka premiera Donalda Tuska, który został wybrany we wrześniu przez większość sejmową na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, złożył w środę "ślubowanie" w Sejmie w gabinecie lidera Nowej Lewicy, Włodzimierza Czarzastego wręczył Berkowi uchwałę Sejmu o wyborze na stanowisko sędziego TK. Jednak zgodnie z Konstytucją sędzia Trybunału Konstytucyjnego składa ślubowanie wobec prezydenta.
Po starciach policji z protestującymi przed TK ludźmi, brama wjazdowa została odblokowana i Berek został wwieziony na posesję Trybunału. Prezes TK Bogdan Święczkowski poinformował w związku z tym, że Maciej Berek nie został dopuszczony do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym.
Prezydent: Maciej Berek nie jest sędzią TK
Prezydent Karol Nawrocki przekazał na konferencji prasowej i później w wywiadzie dla Polsat News, że żadne ślubowanie nie miało tego dnia miejsca i zgodnie z ustawą zasadniczą, Maciej Berek nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
– Jeśli doszło do jakiegoś aktu niezgodnego z polską konstytucją i polskim prawem, to odbywało się to poza mną. Nie wiem, przed kim przysięgał minister Berek, ale na pewno nie przed prezydentem, a jeżeli nie dokonał tej formalności oczywistej dla studentów pierwszego roku, (...) to z całą pewnością nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego – podkreślił.
Nie spełnia ustawowych wymogów formalnych
W środę po południu prezydent Karol Nawrocki przybył do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. Wieczorem Zbigniew Bogucki raz jeszcze przypomniał na konferencji prasowej, dlaczego Maciej Berek nie spełnia wymogów formalnych na urząd sędziego TK.
Współpracownik premiera Donalda Tuska, został wybrany przez Sejm na sędziego TK we wrześniu. Prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od niego ślubowania, ponieważ ten nie wykazał, że spełnia wymogi formalne na to stanowisko.
Ustawa o sędziach TK wymaga od kandydata na sędziego TK co najmniej dziesięciu lat faktycznego wykonywania zawodu adwokata, radcy prawnego lub notariusza, czego Maciej Berek nie wykazał.