Nawrocki w trudnej sytuacji? Bosak tłumaczy, co powinien zrobić

Dodano:
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak i prezydent Karol Nawrocki Źródło: PAP / Paweł Supernak
Ustosunkowanie się na tym etapie do Rady Pokoju, ma charakter gestu politycznego i określenia swojego podejścia do administracji Donalda Trumpa. Wydaje mi się, że najbezpieczniej w obecnej sytuacji – z perspektywy polskiego prezydenta – byłoby być w dialogu na temat tej propozycji i niczego nie przesądzać – mówi DoRzeczy.pl wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

W ostatnich dniach prezydent USA Donald Trump ogłosił sformowanie Rady Pokoju, która ma nadzorować nowe władze Strefy Gazy – jej powołanie zostało zapisane w przygotowanym przez stronę amerykańską planie pokojowym, na który zgodził się zarówno Izrael, jak i palestyński Hamas. Zaproszenie do udziału w Radzie otrzymał od Amerykanów m.in. prezydent Karol Nawrocki. Prezydent rozmawiał na ten temat z premierem Donaldem Tuskiem.

Zaproszenie do Rady Pokoju przyjęło dotychczas około 30 przywódców. Wcześniej media informowały, że zaproszenia rozesłano do 60 światowych liderów, w tym Władimira Putina.

Rada Pokoju. Bosak tłumaczy, czy Nawrocki powinien przyjąć zaproszenie

Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, pytany przez DoRzeczy.pl o to, czy prezydent Karol Nawrocki powinien skorzystać z zaproszenia Donalda Trumpa do Rady Pokoju, biorąc pod uwagę, kto się w niej znajdzie, odpowiedział, że „trudno jest na razie ocenić tę propozycję, nie znając pełnej listy chętnych do przystąpienia do tego ciała, ani jego dokładnego statusu prawnego”.

– Jeżeli ma to być organizacja międzynarodowa, to powinien powstać lub być gotowy projekt traktatu, który powinien być oceniony w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz przez ekspertów i prawników. W tej chwili nic nie wiadomo o takim projekcie, więc właściwie dyskutujemy o pomyśle, którego szczegółów nie znamy – mówił.

Zauważył, że „mowa jest też o dość znacznej kwocie, którą mieliby płacić stali członkowie, ale nie wiadomo komu”. – Do odpowiedzialnej oceny tej propozycji brakuje bardzo wielu szczegółów – dodał.

Krzysztof Bosak podkreślił, że jego zdaniem „ustosunkowanie się do niej na tym etapie ma charakter gestu politycznego i określenia swojego podejścia do administracji prezydenta Donalda Trumpa”. – Wydaje mi się, że najbezpieczniej w obecnej sytuacji – z perspektywy polskiego prezydenta – byłoby być w dialogu na temat tej propozycji i niczego nie przesądzać – powiedział.

Prezydent w trudnej sytuacji?

Wicemarszałek Sejmu pytany, czy prezydent nie znalazł się trochę w trudnej sytuacji, bo z jednej strony – zaprasza go Donald Trump, czyli nasz sojusznik, a z drugiej strony – może siedzieć przy jednym stole z Władimirem Putinem czy z Benjaminem Netanjahu, odpowiedział, iż uważa, że „polityka międzynarodowa składa się z kłopotliwych sytuacji, więc to nic nowego”.

– Jednak samo siedzenie w tym, czy innym gronie, jest mniejszym problemem. Większym jest wejście w pewne zobowiązania i autoryzowanie działania jakiegoś ciała lub jakiejś organizacji, które właściwie nie wiadomo, jaki będzie mieć status i charakter – tłumaczył.

Rząd i parlament muszą wyrazić zgodę?

Na uwagę iż na to, aby prezydent mógł zasiadać w Radzie Pokoju, musi też wyrazić zgodę parlament i rząd i pytany, czy, że racjonalnie podejdą do sprawy, czy będą chcieć zrobić na złość prezydentowi, Krzysztof Bosak wyjaśnił, że „to, czy zgoda parlamentu i rządu będzie wymagana, zależy od statusu prawnego tej inicjatywy”.

– Jeżeli będzie to organizacja międzynarodowa, to jest wymagana taka zgoda, a jeśli miałby to być bardziej nieformalny format dialogu międzynarodowego, to prezydent w ramach własnej polityki może zdecydować, czy w takich spotkaniach bierze udział, czy nie – wyjaśnił.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...