Michalkiewicz: W Polsce rozgorzała wojna polityczna na cztery fronty

Dodano:
Prezydent Karol Nawrocki, Stanisław Michalkiewicz, premier Donald Tusk Źródło: PAP / Jakub Kamiński
Komentując bieżące wydarzenia na polskiej scenie politycznej Michalkiewicz wskazał na cztery "fronty wojny politycznej".

Michalkiewicz określił je jako: walka z prezydentem, walka o Trybunał Konstytucyjny, walka o ETS i tradycyjna walka o sądy w ramach walki o praworządność "nakazanej jeszcze w 2017 roku" przez Angelę Merkel.

Wojna polityczna w Polsce

Zdaniem publicysty zmasowany atak polityczny obozu rządowego i mainstreamowych mediów na Karola Nawrockiego po zawetowaniu ustawy technicznej o unijnej pożyczce z SAFE nie wynika ze sporu o sposób finansowania Wojska Polskiego, lecz ze sprzeczności decyzji prezydenta z ogólnym planem politycznego przekształcania Europy w organizm podporządkowany kierownictwu niemieckiemu.

W jego ocenie przedstawione przez prezydenta alternatywne rozwiązanie dozbrojenia polskiej armii poprzez Narodowy Bank Polski można byłoby wykonać. – Widać, że tu nie chodzi o pieniądze, tylko chodzi o trwałe uzależnienie Polski na całe dziesięciolecia od Komisji Europejskiej, która prowadzi wobec Europy Środkowej własną politykę, tzn. politykę budowania IV Rzeszy niemieckiej – ocenił, przypominając o koncepcji Mitteleuropa zakładającej ustanowienie politycznej, gospodarczej i kulturowej dominacji Niemiec w naszym regionie Europy sformułowanej po raz pierwszy w 1915 roku. – Wtedy też chodziło o to, żeby w Europie Środkowo-Wschodniej stworzyć państwa pozornie niepodległe, ale de facto niemieckie protektoraty – przypomniał Michalkiewicz.

Michalkiewicz: Skąd Tusk weźmie bilion złotych?

Drugi front dotyczy trwającego zamieszania wokół procesu wybrania i powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem obozu prezydenckiego prawdopodobnie doszło do poważnych uchybień prawnych. Michalkiewicz zwrócił uwagę, że ustawa o TK jasno wskazuje, że warunkiem objęcia urzędu w charakterze sędziego TK jest złożenie ślubowania przed prezydentem państwa, a nie przed marszałkiem Sejmu, jak zasugerował prof. Marek Safjan.

Tymczasem premier Tusk znalazł się między "młotem a kowadłem". Z jednej strony w Polsce coraz silniejszy nacisk na wyjście z systemu ETS, z drugiej Komisja Europejska ani myśli z tego podatku rezygnować.

W ocenie Michalkiewicza przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i jej współpracownicy nie będą słuchać Donalda Tuska, żeby Polska mogła na dłuższy czas być zwolniona z systemu ETS2. W tym kontekście publicysta odniósł się do zapowiedzi premiera, że w ciągu najbliższej dekady Polska zainwestuje bilion złotych w energetykę, w tym tzw. odnawialną, a także atomową. – Według obliczeń finansistów w tym roku, a przecież jeszcze nie skończył się marzec, rząd zrobił już 80 miliardów deficytu budżetowego. Skąd więc on weźmie bilion złotych? Trzeba rzeczywiście wyjątkowych kretynów, żeby w takie blagierskie opowieści obywatela Donalda Tuska uwierzyli – powiedział Michalkiewicz.

Źródło: DoRzeczy.pl / Stanisław Michalkiewicz, YouTube
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...