Zniesmaczeni ruchem prezydenta. W mainstreamie narracja o Putnie
W poniedziałek prezydent Karol Nawrocki zjawi się w Budapeszcie. Celem wizyty będzie rozwijanie współpracy Polski i Węgier. Głowa państwa ma się spotkać z premierem Viktorem Orbanem.
Nawrocki jedzie na Węgry. Od razu narracja o Putinie
W programie "Faktach po Faktach" w TVN24 negatywnie oceniająca wyjazd prezydenta dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska usiłowała przekonywać, że jego wizyta w Budapeszcie wpisuje się w wizję, jaką obserwujemy obecnie po prawej stronie sceny politycznej. Mianowicie ma według niej chodzić o to, by "obniżyć wciąż dobre nastawienie społeczne do Unii Europejskiej".
– To jest strategiczny błąd, dlatego, że Orban jest dzisiaj politykiem, który rozsadza Unię Europejską – prezentowała widzom swoją opinię politolog. Jej zdaniem "na tarciach" wewnątrz Unii Europejskiej zależy przede wszystkim Putinowi, a w drugiej kolejności Chinom. Gość TVN 24 powiedziała, że chodzi o kwestie ekonomiczne, bo – w jej opinii – gospodarka Unii Europejskiej "radzi sobie bardzo dobrze".
Politolog przedstawiła swój punkt widzenia, w którym "z punktu widzenia strategicznego bezpieczeństwa Polski i jej racji stanu, bratanie się z Orbanem jest niewytłumaczalne".
Tak zwana antyunijna retoryka
Gość "Faktów po Faktach" powiedziała, że antyunijna – jej zdaniem – retoryka, jaka pojawia się na prawicy, bierze się z krótkoterminowego interesu politycznego. – Na prawicy zrobiło się bardzo tłoczno i teraz partie prawicowe próbują znaleźć jakiś swój tort. Zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość próbuje przede wszystkim zmarginalizować Konfederację – oceniła, dodając, że taka sytuacja jest "bardzo zła" dla Jarosława Kaczyńskiego.
W tym kontekście Brodzińska-Mirowska dostrzegła analogię "sytuację absolutnie porównywalną z tym, co działo się przed brexitem w Wielkiej Brytanii". – Wówczas też te decyzje polityczne, żeby pobawić się kwestią brexitu na Wyspach, były właśnie kwestią marginalizacji politycznej konkurenta – wskazała.
Jej zdaniem mamy w Polsce do czynienia z "bardzo niebezpieczną grą". Prawica ma bowiem wprowadzać Polskę na niekorzystną w jej ocenie drogę obniżenia nastrojów społecznych wobec Unii Europejskiej.
W Polsce część mainstreamowych polityków wielokrotnie na rozmaite sposoby wyrażało sprzeciw wobec choćby próby rozważań nad potencjalnym wyjściem z Unii Europejskiej. Europoseł z partii Hołowni (teraz Pełczyńskiej-Nałęcz) Róża Thun stwierdziła zresztą, że w Parlamencie Europejskim pracuje się po pierwsze dla UE, po drugie dla Polski.