"Obserwuję liczby z przerażeniem". Były minister: Dramatyczny stan finansów
Ministerstwo Finansów poinformowało, że deficyt budżetu państwa w okresie styczeń-luty 2026 roku wyniósł 48,5 mld zł. W okresie tym dochody budżetu państwa wyniosły 78,3 mld zł, a wydatki – 126,8 mld zł.
Ogromy deficyt. Co się dzieje z budżetem państwa?
Andrzej Kosztowniak, były minister finansów, poseł PiS, pytany przez DoRzeczy.pl o to, co się dzieje z budżetem państwa i dlaczego deficyt jest tak wysoki, odpowiedział, że „każdy by chciał to wiedzieć”.
– Obserwuję liczby podawane przez Ministerstwo Finansów z wielkim przerażeniem. Dynamika zadłużenia, którą mamy, przechodzi wszelkie możliwe pojęcia i będzie ona w wzrastała w najbliższych miesiącach z kilku powodów – mówił.
Poseł PiS zauważył, że „wszyscy sobie zadają zasadnicze pytanie – na co to wszystko idzie w momencie, kiedy słyszymy, że z dnia na dzień zaczyna brakować pieniędzy na MON czy MSWiA?”. – Słyszymy, że jak nie weźmiemy SAFE, to okazuje się, że kamizelek kuloodpornych nie można kupić, nie można kupić butów, mundurów i przysłowiowych skarpetek. Słyszymy to w momencie, kiedy też ilość pieniędzy, która jest w budżecie na 2026 rok, jest rekordowa – podkreślił.
Rośnie szara strefa. Załamanie wpływów z podatków VAT i CIT
Andrzej Kosztowniak zwrócił uwagę, że w Polsce rośnie szara strefa. – Dynamika wzrostu szarej strefy jest olbrzymia – zaznaczył.
Podkreślił, że to powoduje, że wpływy podatkowe z tytułu VAT są załamane, mniejsze niż rok temu. – To pokazuje sytuację totalnego braku kontroli nad tym, czym się dzisiaj zajmuje minister Domański – podkreślił.
Wiceprezes PiS, kandydat na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział w poniedziałek wniosek do marszałka Sejmu o uzupełnienie obrad najbliższego posiedzenia o informację premiera Donalda Tuska na temat „zapaści finansów publicznych państwa polskiego”. Andrzej Kosztowniak pytany, czy opinia publiczna powinna uzyskać taką informację od szefa rządu odpowiedział, że jest wdzięczny Przemysławowi Czarnkowi za ten wniosek.
– Opinia publiczna się musi się o tym dowiedzieć. Nie może być takiej sytuacji, że z jednej strony – miliardy zł z KPO rozchodzą się bardzo często po tzw. kolegach kolegów, a z drugiej strony – słyszymy, że w nasz kraj, który rozwija się – patrząc na rozwój gospodarczy – jako jeden lepszych się w Europie, bo 3,5 proc. do 3,9 proc. bo to o takiej tendencji rozwoju mniej więcej mówimy, sytuuje nas to w sytuacji, która pokazuje nas jako ekstraklasę wręcz gospodarczą. Dzięki Bogu i przedsiębiorcom pracującym w polskiej gospodarce, możemy jeszcze mówić w ogóle o tym, że lepiej lub gorzej, ale funkcjonujemy, bo stan finansów publicznych jest dramatyczny – wyjaśnił.
Poseł PiS podkreślił, że „bardzo często mylimy stan gospodarki ze stanem finansów publicznych”.
– W normalnej gospodarce tak być powinno, że jest pewnego rodzaju związek i jest to powiązane, ale z jednej strony – my mocno rośniemy, patrząc na PKB, a z drugiej strony – wpływy podatkowe są coraz słabsze albo dynamika przyrostu jest coraz gorsza – podkreślił.
Andrzej Kosztowniak zauważył, że „w momencie gdybyśmy normalnie pobierali podatek VAT, czy w ogóle jakikolwiek podatek w Polsce, w którym nic się nie zmieniło w zakresie choćby stawek podatkowych, ulg, zwolnień w perspektywie, kiedy rządzi Donald Tusk, czyli w ciągu tego ponad dwurocznego okresu, to proszę zwrócić uwagę, że gospodarka rośnie, a wpływy podatkowe w przypadku na przykład CIT i VAT są niższe”.
– To jest wręcz niewytłumaczalne. Albo coś rośnie, albo coś maleje. Jeżeli rośnie nam baza podatkowa i gospodarka rośnie, a większość polskiego wzrostu PKB tak na dobrą sprawę jest wynikiem wzrostu konsumpcji w Polsce, to w każdym obszarze naszej konsumpcji jednak jest zawarty podatek VAT, a często też podatek akcyzowy. I mimo wszystko, że to rośnie, to wpływy mamy albo mizerne, albo mniejsze. To jest niewytłumaczalne, choć wytłumaczeniem jest na przykład wzrost szarej strefy – wyjaśnił.
Andrzej Kosztowniak zapytał ministra Andrzeja Domańskiego o to, co się stało z wpływami z podatków?
– Mamy olbrzymie załamanie. Przypominam, że rząd nie wprowadził żadnych tarcz, tak, jak wprowadzał je rząd Mateusza Morawieckiego. Jeśli wprowadza się jakąś tarczę, to wtedy odpuszcza się dużą część na przykład VAT, czy akcyzy, bo nie chce się dokładać ludziom. I tym samym obniżamy ceny albo przynajmniej stopujemy dynamikę wzrostu. Za tego rządu nie mamy z czymś takim kompletnie do czynienia, a mamy spadek w zakresie podatku VAT. Nie ma na to specjalnie wytłumaczenia poza tym, że nie ściągamy we właściwy sposób podatków. I tu jest pytanie do pana ministra Domańskiego – dlaczego znowu rośnie luka w podatku VAT, dlaczego rośnie luka w podatku CIT? – podkreślił.
Poseł PiS zauważył, że mimo tego wszystkiego premier Donald Tusk cały czas nas zapewnia, że sytuacja polskiej gospodarki jest znakomita.
– Rozjeżdżają się całkowicie deklaracje z danymi. Deklaracje premiera są deklaracjami, które nie mają pokrycia rzeczywistości liczbowej – dodał.
Ceny paliw ostro w górę. Przełożą się na inflację i rozwój gospodarczy
Były minister finansów zwrócił też uwagę na rosnące ceny paliwa. Przypomniał, że kiedy rząd PiS zmagał się z podobnymi cenami po wybuchu wojny na Ukrainie, to obniżył podatek VAT i akcyzę
– Mogliśmy wprowadzić obniżenie, tak jak w przypadku VAT i akcyzy. Proszę mi wierzyć, że Donald Tusk zaraz wyjdzie i powie, że nie możemy tego zrobić, bo to są podatki tzw. zharmonizowane, czyli w jakimś stopniu zależne od Unii Europejskiej. Tylko, że system podatkowy wyglądał tak samo dla Mateusza Morawieckiego, jak i wygląda dla Donalda Tuska, a mimo tego rząd Morawieckiego potrafił podatki na paliwo obniżyć – wyjaśnił.
Andrzej Kosztowniak podkreślił, że w dłuższej perspektywie ceny paliwa przełożą się na proces inflacyjny, ale też na rozwój gospodarczy, który jest jeszcze bardziej bolesny, choć będzie odroczony jeszcze bardziej w czasie niż inflacja.
– Inflacja – wbrew pozorom – nie jest tak dramatyczna w momencie, kiedy będzie podniesiona 2-3 punkty proc. Tak, wszyscy narzekamy, ale dla rozwoju gospodarczego kraju nie ma aż takiego wielkiego znaczenia. Problem będzie wtedy, kiedy doprowadzimy do sytuacji, w której zaczniemy też mniej konsumować. A mniejsza konsumpcja powoduje zmniejszenie realnie PKB. Pamiętajmy, że w każdym produkcie, który jest wytwarzany we współczesnej gospodarce, znajduje się element związany z energią elektryczną, paliwem, również paliwem gazowym. Wszystko w dzisiejszym świecie jest tym naznaczone, więc tu będzie się to w długiej perspektywie przenosiło również na wzrost PKB – wyjaśnił.
Zdaniem posła PiS „dzisiaj Andrzej Domański patrzy kategorią najbliższego roku dotrwania do wyborów, a nie perspektywą długofalową dla państwa”.
– Dlatego teraz się zastanawiają, jak dożyć do jesieni, zimy, a później będą się zastanawiać jak dożyć do wiosny, a po wiośnie to już będzie kampania wyborcza. Wyjdzie Donald Tusk i będzie próbował nam opowiadać historię albo o aborcji, albo o wychodzeniu z Unii Europejskiej, albo wysyłaniu PiS do innej galaktyki. Pogrzeje atmosferę i będzie robił wszystko, żeby ludzie zapomnieli o tym, co jest dla nas najważniejsze – podkreślił.