HistoriaBolszewicy w Suwałkach. Nieznana karta okupacji sowieckiej

Bolszewicy w Suwałkach. Nieznana karta okupacji sowieckiej

Oddział Armii Czerwonej podczas ataku na Polskę, wrzesień 1939 r.
Oddział Armii Czerwonej podczas ataku na Polskę, wrzesień 1939 r. / Źródło: Wikimedia Commons / TASS
Dodano 20
W 1939 r. Suwalszczyzna przez 13 dni była pod okupacją Armii Czerwonej. Był to okres grabieży, gwałtów i mordów.

Krzysztof Jasiewicz

W dniu 17 września 1939 r. o godz. 5 nad ranem czasu moskiewskiego (godz. 3 czasu polskiego) na terenie od Dźwiny do Dniestru nastąpiło uderzenie Związku Sowieckiego na Polskę. Armia Czerwona w sile dwóch frontów, o liczebności wyjściowej niemal pół miliona żołnierzy, dysponująca ponad 6 tys. czołgów, 9 tys. dział i moździerzy oraz blisko 2 tys. samolotów wdarła się na terytorium Rzeczypospolitej.

Mimo bohaterskiej obrony oddziałów KOP i nielicznych jednostek rezerwowych Wojska Polskiego Sowieci szybko posuwali się na zachód i zajmowali kolejne polskie terytoria. Jednym z nich była Suwalszczyzna, która ostatecznie – zgodnie z sowiecko-niemieckim porozumieniem – została przyłączona do Prus Wschodnich i stała się częścią III Rzeszy. Na przełomie września i października 1939 r. przez kilkanaście dni Suwalszczyzna znajdowała się jednak pod okupacją sowiecką.

Jest to fakt bardzo mało znany tak jak mało znane jest to, że przez ten czas Sowieci w brutalny sposób zwalczali na tym terenie Polaków. Z materiałów archiwalnych, do których dotarłem w Moskwie, wynika, że na mocy rozkazu nr 05/op. Sztabu Frontu Białoruskiego i osobistego polecenia głównodowodzącego Dzierżyńskiej Grupy Konno-Zmechanizowanej 22 września zapadła decyzja o rozpoczęciu operacji zmierzającej do zlikwidowania „augustowskiego zgrupowania” wojsk polskich. Chodziło o jednostki operujące między Grodnem a Augustowem. Armia Czerwona postanowiła również „oczyścić” z resztek oddziałów Wojska Polskiego rejony Wiżajn, Suwałk i Sejn.

Dowództwo nad potężnymi siłami sowieckimi skierowanymi do tej operacji objęli komkor Iwan Bołdin wraz z członkiem Rady Wojennej Grupy korpusowym komisarzem Nikołajewem. Ze strony polskiej z jednostkami sowieckimi walkę podjęło wiele oddziałów polskiej kawalerii – między innymi pułk ochotników słynnego zagończyka płk. Dąmbrowskiego – niedobitki kilku pułków piechoty, żandarmeria z Grodna oraz jeden batalion KOP. Całością dowodził generał brygady Józef Konstanty Olszyna-Wilczyński, który – wedle źródeł sowieckich – poległ w boju pod Sopoćkiniami koło Grodna 22 września. Według źródeł polskich został on zaś po prostu zamordowany z zimną krwią przez sowieckich bojców.

„Widok, który się ukazał moim oczom, był tak okropny, że nie miałam sił iść dalej. W oczach mi wszystko tańczyło – relacjonowała żona generała. – Mąż leżał twarzą do ziemi, lewa noga pod kolanem była przestrzelona w poprzek z karabinu maszynowego. Tuż obok leżał kapitan z czaszką rozłupaną na dwoje, a zawartość czaszki leżała obok, wylana jako jedna krwawa masa. Na czerepie sterczały zmierzwione, oblepione krwią włosy.

Widok był potworny. Podeszłam bliżej, zbadałam serce i puls, choć wiedziałam, że to jest daremne. Był jeszcze ciepły, ale nie żył. Zaczęłam gorączkowo szukać jakiegoś drobiazgu, jakiejś pamiątki, lecz w kieszeniach męża nie było nic. Zrabowali nawet Virtuti Militari i ryngraf z Matką Boską, który mu włożyłam do kieszeni w pierwszym dniu wojny”. Bolszewiccy oprawcy zabrali również rogatywkę polskiego dowódcy i obnosili ją jako trofeum.

Czytaj także:
Sowiecki horror w kościele w Grodnie. Takiej metody mordowania nikt się nie spodziewał

Wedle sowieckiego opisu wymierzona w polskie oddziały operacja zaczęła się 23 września o godz. 8. Z Grodna wyruszyły wówczas 101. batalion zmotoryzowany i oddział czołgów majora Bogdanowa oraz 4. dywizja kawalerii. Siły sowieckie dążyły do okrążenia polskich oddziałów. Te ostatnie miały w wielu miejscach przygotowane punkty oporu i momentami prowadziły energiczną obronę, wykorzystując korzystne warunki terenowe – Puszczę Augustowską, Kanał Augustowski i mniejsze rzeczki. Chociaż Sowieci ponosili straty, to ich przewaga była ogromna i w efekcie tylko w dniach 22–23 września wzięli do niewoli ponad 500 Polaków, zdobyli kilkaset karabinów, liczne szable, amunicję, granaty, a nawet kilka samochodów osobowych, jedną ciężarówkę i trzy motocykle.

Oddział majora Bogdanowa zajął Sejny 24 września o godz. 8 i rozpoczął obsadzanie granicy z Litwą w celu odcięcia dróg odwrotu polskim jednostkom. O godz. 13 ruszył w sile 18 czołgów, jednego samochodu pancernego i plutonu karabinów maszynowych w kierunku Szypliszek, Wiżajn, Tartaku i Suwałk. Do tej ostatniej miejscowości wojska sowieckie wkroczyły 24 września od strony Augustowa. Pierwsze formacje pojawiły się w Suwałkach o świcie, a główne siły, które zajęły miasto o godzinie 7. Suwałki, przed wojną jeden z największych garnizonów polskiej armii, nie były bronione.


Sowieci po zajęciu miasta zakwaterowali się w koszarach 2. Pułku Ułanów, a wieczorem większość wojsk kawaleryjskich przemieściła się do wsi Sobolewo i tam zrobiła popas. Wedle sowieckiej dokumentacji likwidacja „zgrupowania augustowskiego” Wojska Polskiego została tym samym zakończona, a zakładane cele operacyjne osiągnięte. „Przeciwnik został rozgromiony” – donosił do sztabu frontu głównodowodzący komkor Bołdin. Wzięto do niewoli tysiąc żołnierzy, zabito jednego generała i 35 oficerów. Trochę polskich oficerów i żołnierzy, mimo szczelnego obstawienia granicy przez bolszewików, przedarło się na Litwę.

W sprawozdaniu Rady Wojennej Dzierżyńskiej Grupy Konno-Zmechanizowanej pojawiły się liczne zarzuty wobec jednostek biorących udział w operacji. Nie sprawdzili się młodsi dowódcy, a także część kadr średniego szczebla. Zabrakło tzw. twardej ręki. Jednostki sowieckie często zachowywały się bezradnie, zawodziło rozpoznanie, nie potrafiono szybko przygotować przepraw w sytuacjach, gdy Polacy niszczyli mosty. A raczej mostki. Z dokumentacji sowieckiej wyłania się także obraz chaotycznego przemieszczania się poszczególnych jednostek Armii Czerwonej.

Zbyt optymistyczne było również stwierdzenie, że Polacy zostali całkowicie rozgromieni. W Puszczy Augustowskiej znalazło bowiem schronienie wiele małych grup Wojska Polskiego, które dawały się we znaki Sowietom aż do późnej jesieni 1939 r. Właśnie z żołnierzy tych oddziałów powstała w okresie późniejszym polska partyzantka antysowiecka, która przetrwała na tamtych ziemiach aż do przyjścia Niemców. Augustów bowiem, w przeciwieństwie do Suwałk, pozostał pod władzą sowiecką aż do 1941 r.

Okupacja sowiecka samej Suwalszczyzny trwała zaledwie 13 dni. W archiwum kościoła św. Aleksandra w Suwałkach, w tamtejszej kronice parafialnej, znalazłem lakoniczny zapis: „24 września 1939 r. weszły do Suwałk wojska sowieckie, a 6 października t.r. po wyjściu wojsk rosyjskich Suwałki i Suwalszczyznę zajęła armia niemiecka”.

Co się działo w mieście? Z relacji zebranych jeszcze w armii Andersa wynika, że w pobliskim Augustowie wkraczające wojska sowieckie zostały przywitane przez miejscowych Żydów. Szybko powstała też milicja, składająca się głównie z przedstawicieli tej mniejszości i elementu przestępczego. Udało mi się ustalić, że w Suwałkach działo się to samo. Bolszewikom entuzjastyczne powitanie zgotowali również suwalscy Żydzi. Zostało to odebrane z wielkim niesmakiem przez tamtejszych Polaków.

Naoczny świadek, w 1939 r. uczeń Gimnazjum im. Karola Brzostowskiego, widział, jak wojska sowieckie grabiły miasto, budynki publiczne i opuszczone domy (m.in. jak wywożono ciężarówkami meble, sprzęt gospodarstwa domowego, a nawet fortepiany). Wspomniane gimnazjum obrabowano zaś ze wszystkich sprzętów, włącznie z wyposażeniem gabinetu dentystycznego.

Czytaj także:
Zatrzymać czołgi! Czyli zbrodnia warszawska

Na ulicach pojawili się – jak określił to świadek historii – „młodzi Żydziacy” z czerwonymi opaskami na ramionach. W mieście zrobiło się niebezpiecznie. Żydzi rozpoczęli bowiem polowania na Polaków, którzy im się narazili przed wojną, szczególnie energicznie poszukiwano osób związanych z endecją. Po tym, gdy Niemcy i Związek Sowiecki porozumiały się co do ostatecznego przebiegu nowej granicy, wojska sowieckie wycofały się w kierunku Augustowa. Wkrótce od strony Filipowa wkroczył nowy okupant. Najpierw przyjechała kolumna cyklistów i na głównej ulicy miasta – czyli ulicy Kościuszki – nastąpiło uroczyste przekazanie Suwałk w ręce Niemców.

Co przez te 13 dni działo się w innych miejscowościach Suwalszczyzny? Wiadomo, że uroczyste powitanie wojsk sowieckich odbyło się w Raczkach. W Sejnach powitania nie było, bo większość Żydów opuściła wcześniej miasteczko w obawie przed możliwością zajęcia go przez Niemców. Wycofując się, wojska sowieckie rozgrabiły tam opuszczone mieszkania, głównie po polskich wojskowych, które wskazywali ci nieliczni Żydzi, którzy jednak pozostali w mieście.

Większość sejneńskich Żydów uciekła do Augustowa. Część z nich podjęła tam współpracę z Sowietami. Gdy nowej granicy pilnowała nieprzygotowana do takich zadań Armia Czerwona – trwało to do listopada 1939 r. – kwitł przemyt. Żydzi z Augustowa potrafili zorganizować nawet ciężarówkę, przedostać się nią do Sejn i z tamtejszych opuszczonych żydowskich mieszkań zwozić rzeczy na drugą stronę linii demarkacyjnej.

Granica była zupełnie dziurawa, jeden ze świadków opowiadał mi, że ze strony niemieckiej na sowiecką przemycano płody rolne, za które otrzymywano dolary lub złoto. Jednym z najczęściej przemycanych towarów była sacharyna, którą pod władzą niemiecką udawało się jakoś załatwić. Po pojawieniu się w rejonie wojsk pogranicznych NKWD skala tych zjawisk prawdopodobnie znacznie zmalała.

Rabunki oraz podobne zjawiska patologiczne pojawiły się wszędzie tam, gdzie zawitała choć na krótko Armia Czerwona. Tak samo było na przykład w części Lubelszczyzny, którą początkowo okupowali Sowieci, a potem weszła ona w skład Generalnego Gubernatorstwa. Był to więc, jak widać, znak rozpoznawczy bolszewików.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 7/2014
Artykuł został opublikowany w 7/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 20
  • dziki chłop IP
    Oczywiście że Bolszewicy robili takie mordy i grabieże ,ale działali z rozkazu Salina - bezwzględnego ludobójcy i dyktatora z pochodzenia -  Gruzina , który ma pomniki w swej ojczyźnie Gruzji , i jest tam bohaterem narodowym , Jakoś to nie przeszkadza Polskim włodarzom ,zatroskanym losami uciemiężonej przez Ruskich ,- Gruzji ' Gdyby Austria stawiała pomniki Hitlerowi to było by weto ,ale gdy Gruzini czy  Ukraińcy gloryfikują swych narodowych zbrodniarzy, to nie przeszkadza
    Dodaj odpowiedź 8 3
      Odpowiedzi: 1
    • No cóż IP
      Żydostwo jak zwykle przeciw Polakom i po stronie silniejszego.
      Hitlerowców też witali kwiatami.
      Dodaj odpowiedź 18 2
        Odpowiedzi: 0
      • Mądry Polak... przed szkodą. IP
        Trzeba się było bić na obu fronatach do ostatniego naboju i ostatniego żołnierza a nie spierniczać na zachód. Stawiam śmiałą tezę, że ogłupiane bzdetami społeczeństwo czci zdrajców a nie bohaterów. Ci którzy zostawili Naród na pastwę niemców i ruskich - to ZDRAJCY. Bohaterowie to Ci spod Westerplatte, spod Wizny, Kocka. BOHATEREM jest zapomniany i przemilczany mjr HUBAL Dobrzański, został i bił się do końca. W kraju. Tchórze, którzy spierniczali już 3 dnia wojny do Rumuni powinni być co najmniej skazani na zapomnienie. Walka dla aliantów NIC Polsce nie dała.
        N I C.
        Dodaj odpowiedź 34 13
          Odpowiedzi: 0
        • Chcemy czytać, zamiast głupawych seriali IP
          Polecam dwa świetne opracowania: Sergiusz Piasecki - "Zapiski oficera Armii Czerwonej" oraz kultowa książka żołnierza RKKA Nikołaja Nikulina - "Sołdat". Natomiast z drugiej mańki: legenda, niestety waffen Walonien Leon Degrelle -m.in. "Front wschodni 1941/45". Niesamowita książka faceta, który zaczynał karierę jako szeregowiec a skończył wojnę jako dowódca bodajże brygady. Wiem, to są agresorzy, ale warto poznać obie natury wrogów...Był znienawidzony ponieważ wypowiedział wojnę złu wszczech czasów - bangsterom.... Ze strony USA -  legendarny Juliusz Cezar Armii Amerykańskiej - gen. George Smith Patton Junior. Czyli Martin Dugard & Bill O'Reilly
          - "Zabić Pattona". Życzę przyjemnej lektury.
          Dodaj odpowiedź 20 1
            Odpowiedzi: 0
          • historyk IP
            No i znów antysemickie stereotypy
            Dodaj odpowiedź 12 47
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także