HistoriaŚwiadectwo czasu terroru

Świadectwo czasu terroru

Tablice Pamięci
Tablice Pamięci / Źródło: Materiały prasowe
Dodano 14
Projekt „Tablice Pamięci” ratuje przed zapomnieniem miejsca zbiorowych mordów mieszkańców Warszawy. Celem jest również dotarcie z tymi wstrząsającymi informacjami do gości z zagranicy

Cała Warszawa jest naznaczona tymi tablicami, bo w czasie wojny przeżywaliśmy tu piekło z rąk Niemców. Bardzo mnie cieszy, że wciąż znajdują się ludzie, którzy dbają o te miejsca i chcą uchronić przed zapomnieniem wszystkie te tragedie, które się z nimi wiążą – mówi „Do Rzeczy” Jakub Nowakowski ps. Tomek (ur. w 1924 r.) żołnierz batalionu „Zośka”, powstaniec warszawski. – Nie wszyscy Polacy to rozumieją, a co dopiero mówić o gościach z zagranicy. Dobrze, że ktoś nadrabia zaległości i informacja na temat cierpienia Polaków pojawia się w tych miejscach również w języku angielskim.

Mowa o tzw. tablicach pamiątkowych Tchorka, które na stałe wrosły w pejzaż naszej stolicy. Ich głównym elementem jest krzyż z wkomponowanym w niego napisem: „Miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność ojczyzny”. Na każdej takiej tablicy umieszczona jest również informacja o liczbie Polaków, którzy w danym miejscu zostali zamordowani.

Twórcą tablic był Karol Tchorek, warszawski rzeźbiarz, marszand i kolekcjoner sztuki, ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. W 1949 r. Tchorek zwyciężył w konkursie Stowarzyszenia Architektów Polskich mającym na celu upamiętnienie niemieckich zbrodni w Warszawie w okresie okupacji.

Tablice jego projektu były umieszczane w miejscach kaźni rozsianych po całej Warszawie. W sumie na terenie stolicy ustawiono w ten sposób 460 tablic. W miarę jednak przebudowy miasta znaczna część z nich zniknęła. Na ścianach nowych budynków upamiętnienia egzekucji na Polakach zazwyczaj już nie powracały. Tym sposobem do dziś zachowało się na terenie Warszawy zaledwie 167 tablic pamiątkowych Tchorka. Ich treść jest jednak dla gości z zagranicy zupełnie nieczytelna – napisy wykonywane były jedynie w języku polskim. Ta sytuacja powoli się jednak zmienia.

„Tablice Pamięci” to projekt realizowany od 2018 r. przez Fundację PGE we współpracy z IPN. Jego celem jest ratowanie tych miejsc pamięci oraz umieszczanie przy każdej ocalałej tablicy Tchorka poszerzonej informacji na temat niemieckich zbrodni w języku polskim oraz angielskim. Dzięki temu goście z zagranicy są w stanie zrozumieć, jak niewyobrażalna tragedia dotknęła w czasie drugiej wojny światowej ludność Warszawy.

Maltański krzyż

Pierwsza anglojęzyczna tablica została zainstalowana w miejscu pamięci przy rondzie Romana Dmowskiego w centrum Warszawy. Znajdująca się tam tablica pamiątkowa Tchorka informuje, że 8 stycznia 1944 r. rozstrzelano tam 102 Polaków.

– Płaskorzeźbiona kuta w piaskowcu tablica, której głównym motywem jest maltański krzyż, jest do dziś dla wszystkich mieszkańców Warszawy symbolem męczeńskiej śmierci, przede wszystkim cywilnych ofiar. Pielęgnowanie pamięci jest naszym niepodważalnym patriotycznym obowiązkiem. Dbając o prawdę historyczną głoszoną w miejscach kaźni naszych rodaków, odnawiając miejsca pamięci im poświęcone, uzupełniając je, ten obowiązek wypełniamy – powiedział podczas tej ceremonii prof. Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, który objął projekt swoim patronatem.

– Czujemy się zobowiązani do opieki nad miejscami ważnymi dla historii Polski, a tablice Tchorka to unikat na tle innych krajów dotkniętych drugą wojną światową. Rozrzucone po całym mieście tablice są dowodem ogromu zbrodni i bestialstwa, których Warszawa doznała podczas niemieckiej okupacji. To namacalne świadectwo o konsekwentnym planie eksterminacji mieszkańców Warszawy i zniszczenia miasta przez Niemców – tłumaczy Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE. I dodaje: – Projekt „Tablice Pamięci” stworzyliśmy po to, aby przywrócić tym pomnikom rangę, na jaką zasługują, utrwalać pamięć o ofiarach i przedstawiać nieznaną – szczególnie turystom zagranicznym – historię miasta z czasów wojny.

Przez wiele lat tablice Tchorka powoli znikały, a na ich miejscu zazwyczaj nie pojawiały się nowe formy upamiętnienia ofiar mieszkańców Warszawy. Jak to możliwe?

– To po prostu brak wrażliwości ludzi, dla których pamięć o naszej tożsamości to jakaś abstrakcja. Pewna część historycznych tablic została zastąpiona przez ufundowane współcześnie formy upamiętnienia polskich ofiar, ale można ocenić, że mówimy tu o skali zaledwie kilku czy kilkunastu procent. Dokładniejsze dane na ten temat będziemy mogli podać dopiero po badaniach – mówi historyk Wiktor Cygan, członek Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie, który współrealizuje projekt „Tablice Pamięci”. – W sumie w Warszawie i jej najbliższych okolicach umieszczono ponad 600 tablic Tchorka. Niemiecki terror największe natężenie miał w latach 1943-1944, co oznacza, że niemal każdego dnia w ciągu tego potwornego okresu Niemcy dokonywali zbrodni, która została upamiętniona jedną tablicą. Miejmy jednak na uwadze, że każda taka tablica oznacza przeciętnie zbrodnię na kilkudziesięciu osobach. Mało tego – w tych miejscach ludzie ginęli też po masowych egzekucjach. Myślę tu u osobach, które przychodziły tam, aby choćby zapalić symboliczną świeczkę. Niemcy nie wahali się do nich strzelać – dodaje.

Około połowa zachowanych tablic Tchorka upamiętnia ofiary zabite w czasie powstania warszawskiego. Niemcy zamordowali wówczas ok. 200 tys. cywilnych mieszkańców stolicy Polski.

– Za każdą tablicą kryje się nieopisany dramat ofiar niemieckich zbrodni. Nie tylko tych, którzy zostali zamordowani oraz ich rodzin, ale również osób zmuszanych przez Niemców do oglądania tych nieludzkich widowisk. Również dla nas, badaczy, praca przy tym projekcie jest poruszająca – mówi Witold Rawski, historyk współrealizujący projekt „Tablice Pamięci”. – Nawet gdybyśmy zsumowali wszystkie ofiary, o których mowa jest na ocalałych tablicach Tchorka, to wciąż będzie to tylko ułamek ogólnej liczby warszawiaków zamordowanych przez Niemców w czasie okupacji. Suma zbrodni z tablic Tchorka nie oddaje skali niemieckiego terroru w Warszawie. Nic nie jest dziś w stanie oddać tego, co się wówczas działo na ulicach stolicy Polski.

Miasto Pamięci

Poza inwentaryzacją tablic Tchorka, opieką nad nimi oraz opatrywaniem ich poszerzonym komentarzem w języku polskim i angielskim w ramach projektu „Tablice Pamięci” realizowane są również inne działania edukacyjne.

Na stronie www.tablicepamieci.pl możemy obejrzeć wystawę „Tablice Pamięci”, opisującą w detalach koszmar niemieckiej okupacji w Warszawie.

Na początku roku w hali głównej dworca Warszawa Centralna im. Stanisława Moniuszki podróżni mogli obejrzeć wielkoformatową wystawę „Tablice Pamięci”.

„Miasto Pamięci” jest natomiast projektem skierowanym do szkół. Udział wzięło w nim ok. 3 tys. uczniów uczęszczających do 60 szkół z województwa mazowieckiego. Trafiły do nich specjalnie przygotowane w ramach projektu „Tablice Pamięci” materiały dydaktyczne, m.in. książeczka historyczna oraz wystawa wielkoformatowa. – Dzięki temu projektowi duża liczba młodych ludzi poszerzyła swoją wiedzę i miała szansę na refleksję nad trudem i cierpieniem, którym okupiona jest nasza wolność. Pamięć o poległych, o bohaterach oraz terrorze w latach 1939–1945 nie tylko jest wyrazem szacunku wobec historii, lecz także chroni nas przed jej powtórzeniem – powiedział Paweł Zarzycki, prezes zarządu fundacji Towarzystwo Projektów Edukacyjnych.

W ramach projektu powstała także aplikacja „Tablice Pamięci” pozwalająca na wirtualny spacer po Warszawie śladami tablic Tchorka.

Jak podkreśla Tadeusz Płużański, historyk i publicysta zajmujący się tematyką zbrodni na narodzie polskim, ten rodzaj upamiętniania polskich ofiar oraz informowanie gości z zagranicy to bardzo pożyteczna inicjatywa. – Nikt za nas tego nie zrobi. Jeżeli my sami nie będziemy pochylali się nad miejscami pamięci, nie będziemy opowiadali tych wstrząsających historii, to przedstawiciele młodego pokolenia będą stopniowo tracili swoje korzenie – mówi Tadeusz Płużański. I dodaje: – Na tablicach Tchorka mówi się o „hitlerowcach”. W tamtych czasach było to zrozumiałe dla wszystkich. Obawiam się, że dziś ten termin przestaje być czytelny. Podobnie jest np. z SS. Młodzi ludzie mogą mieć już problem z odczytywaniem tego we właściwym, niemieckim, kontekście. Dlatego bardzo dobrze, że na nowych tablicach wyjaśniane jest, również w języku angielskim, że zbrodni tych dokonywali Niemcy.

Zdanie to podziela również Jakub Nowakowski. – Dla starszych pokoleń to rzecz oczywista, ale tu chodzi o młodzież i zagranicznych turystów. Trzeba im cały czas przypominać, kim byli ci „hitlerowcy”. Nie wolno tego zaniedbać – mówi powstaniec warszawski z batalionu „Zośka”.

Bój o elektrownię

W 76. rocznicę powstania warszawskiego PGE oddała hołd energetykom, którzy walczyli w obronie elektrowni Powiśle. – 76 lat temu do walki w powstaniu warszawskim stanęło 63. pracowników elektrowni Powiśle, którzy współtworzyli oddział kpt. Stanisława Skibniewskiego „Cubryny”. Udało im się przejąć kontrolę nad elektrownią, ale 20 z nich zapłaciło za ten heroizm najwyższą cenę. W pierwszym dniu walk był to jeden z najważniejszych sukcesów militarnych polskich powstańców. Jeszcze większym sukcesem była obrona i utrzymanie dostaw energii elektrycznej dla walczącej Warszawy, co pozwoliło funkcjonować walczącemu miastu – powiedział prezes zarządu PGE Wojciech Dąbrowski.

PGE został również partnerem strategicznym Muzeum Powstania Warszawskiego – objął patronatem program „Rodzinne spotkania z historią”. Jego celem jest promowanie zwiedzania muzeum całymi rodzinami oraz udział w interaktywnej grze prowadzonej przez edukatorów z muzeum.

Rozmowa z Wojciechem Dąbrowskim, prezesem zarządu PGE

Dlaczego PGE zaangażowała się w projekt „Tablice Pamięci”?

Od lat 50. XX wieku w miejscach walk i męczeństwa ludności cywilnej Warszawy, stawiane były i wmurowywane w ściany warszawskich budynków tak zwane tablice pamiątkowe Karola Tchorka. Było ich ponad 400. Do dzisiaj zachowało się o tylko około 160. Stanowią one jedyną w swoim rodzaju serię pomników pamięci historycznej Warszawy. Dzięki naszemu zaangażowaniu istnieje szansa na uratowanie tych, które zostały. Głównym celem projektu „Tablice Pamięci” jest przywrócenie tym pomnikom rangi na jaką zasługują a także przybliżenie historii Warszawy z czasów wojny młodemu pokoleniu oraz obcokrajowcom.

Czy jeśli uda się odnaleźć informacje dotyczące zaginionych oryginalnych tablic, PGE będzie rozważało ich odtworzenie lub przygotowanie innej inicjatywy edukacyjno-upamiętniającej?

W ramach projektu przeprowadziliśmy kwerendę historyczną. Dzięki temu pozyskaliśmy informacje także o tablicach, których fizycznie już nie ma. W pierwszej kolejności chcemy je przywrócić wirtualnie. Dzięki znajdującemu się na tablicach kodowi QR można ściągnąć na telefon specjalną aplikację mobilną, za pomocą której będzie można zlokalizować także miejsca po nieistniejących już tablicach, a także poznać historię, którą upamiętniały.

Czy PGE przewiduje rozmieszczenie tablic w innych miastach?

Tablice Tchorka są specyfiką warszawską i unikatem na tle innych miast i krajów dotkniętych II wojną światową. Dlatego nie da się - tak po prostu - powtórzyć tego projektu w innych miastach.

Natomiast w ramach II etapu projektu „Tablice Pamięci”, w innych miastach planujemy upamiętniać miejsca związane z II wojną światową, o które do tej pory nikt nie zadbał.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 46/2020
Artykuł został opublikowany w 46/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 14
  • Janusz IP
    Przypominam, ze w centrum Ogrodu Saskiego w Warszawie, na koncu honorowej Alei zaczynajacej sie za Grobem Nieznanego Zolnierza, jest wielka Plyta Pamieci o 6 mln Polakow, czyli cywilow i zolnierzy razem, zabitych w wielkiej wojnie 39-45 przez hitleryzm (czyli III Rzesze Niemiecka).
    Tam nie ma cudzoziemskich wycieczek, tam nie ma wladz polskich, tam 1 wrzesnia 2019 r. nie chcial podejsc Heiko Maas. Coz z tego, ze odgrzebalo to miejsce spod smieci paru cywilow z zagranicy, ze skladaja tam kwiaty, ze wyprosili, w koncu wojskowa asyste honorowa od Urzedu d/s K i OR - zdjecia Prezydenta na tle wielkiego napisu o 6 mln zabitych Polakow nie widzielismy w tutejszych gazetach, tylko mowy i mowy, ktorych nikt to nie czyta, a jesli rzuci okiem na tekst, to nie wierzy.
    - "Ukradliscie ta liczbe 6 mln Zydom, o ktorych uczylismy sie w szkolach" - mowia nam.
    Rzeczywiscie liczby podobne, a nawet czesciowo sie pokrywaja. Ale dlaczego nie ma tam zadnych wycieczek czy wizyt oficjalnych gosci z zagranicy? W polskich wojnach nie tylko zolnierze gineli, ale tez i ich cywilni bracia, zolnierze nieznani. Prezydent robi zdjecia praktycznie wszedzie, od Sejmu do Wolynia, od Westerplatte do Wielunia, od Kielc do grobu Fieldorfa - ale nie przy symbolicznej Plycie Pamieci o 6 mln rodakow.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 2
    • dorzeczy IP

      dorzeczy
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • bez-nazwy IP
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • bez-nazwy IP
          Dodaj odpowiedź 0 2
            Odpowiedzi: 0
          • alakyr1 IP
            Ile jeszcze lat mamy rozpamiętywać swoje krzywdy? Czy wieczna martyrologia to nasza droga do przyszłości? Może tak pomyślmy jak tu się urządzić we współczesnym świecie. Świecie, który myśli o partnerstwie, zarabianiu pieniędzy, dobrobycie, pokoju, a historię zostawia historykom.
            Na pięknym umieraniu w powstaniach przyszłości nie zbudujemy.
            Dodaj odpowiedź 0 7
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także