Bitwa pod Grunwaldem z trochę innej perspektywy

Bitwa pod Grunwaldem z trochę innej perspektywy

Dodano: 2
Wojciech Kossak, Grunwald
Wojciech Kossak, Grunwald / Źródło: Wikimedia Commons
Jedna z największych bitew średniowiecza rozegrała się na terenie dzisiejszej Polski. 15 lipca 1410 r. pod Grunwaldem połączone siły polsko-litewskie stanęły naprzeciwko wojsk krzyżackich. Relacji z przebiegu bitwy nie ma zbyt wiele. Najważniejszą pozostawił kronikarz Jan Długosz, który do starcia grunwaldzkiego miał także osobisty stosunek.

Łukasz Ćwikła

Nie ulega wątpliwości, że bitwa pod Grunwaldem, będąca punktem kulminacyjnym tzw. wielkiej wojny z lat 1409-1411, jest jedną z najsłynniejszych bitew średniowiecznych, która do dzisiaj rozpala wyobraźnię pasjonatów, pobudza do refleksji i jest zakorzeniona bardzo silnie w powszechnej świadomości. Mówi się o niej na każdym szczeblu edukacji historycznej. Na jej temat napisano już bardzo wiele, choć baza źródeł do dziejów tej kampanii wcale nie jest pokaźna – jak to zresztą często bywa w przypadku wieków średnich.

Antoni Gramatyka, Jan Długosz

Relacja Długosza

Najdokładniej grunwaldzkie starcie opisał nie kto inny, jak nasz najwybitniejszy średniowieczny historyk, czyli Jan Długosz herbu Wieniawa (1415-1480), który utrwalił je na kartach swojego najsłynniejszego dzieła (Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego). Sam zainteresowany związany był z Polską Centralną, bowiem przyszedł na świat na zamku w Brzeźnicy. Przypomnieć wypada, że Brzeźnica była miastem królewskim, położonym w ziemi (województwie) sieradzkim, w powiecie radomszczańskim.

To właśnie Jan Długosz, ojciec naszego dziejopisarza, pełnił funkcję burgrabiego tamtejszego zamku od 1399 r. Jego pierwszą małżonką była Beata, córka Marcina z Borowa herbu Szreniawa (matka kronikarza). Znakomity ojciec Długosza brał udział w bitwie pod Grunwaldem i wziął do niewoli Markwarda von Salzbach, komtura pokarmińskiego i Schaumburga, wójta biskupstwa sambijskiego. Obaj zostali później ścięci z rozkazu Witolda.

Silnie związany od chwili urodzenia z ziemiami środkowopolskimi kronikarz, nie omieszkał także odnotować kilku ciekawych informacji nie tylko na temat samej bitwy, ale także bezpośrednich przygotowań do niej, uwzględniając w swojej narracji tytułowe obszary.

Doskonale wiadomo, że 1 sierpnia 1409 r. wielki mistrz Ulryk von Jungingen podjął decyzję o rozpoczęciu działań wojennych przeciwko Królestwu Polskiemu. Już kilka dni później, bowiem 6 sierpnia, Władysław Jagiełło otrzymał list zawierający oficjalne wypowiedzenie wojny. Następnie zadziałał efekt domina, gdyż siły krzyżackie 16 sierpnia wkroczyły do ziemi dobrzyńskiej i w ten sposób rozpoczęła się tzw. wielka wojna. Ponadto, Zakon skierował swoją uwagę na północne Kujawy (29 sierpnia nieprzyjaciele zdobyli Bydgoszcz). Od chwili rozpoczęcia działań wojennych, polski monarcha dążył do koncentracji wszystkich sił celem uderzenia na wroga. Jak odnotował Długosz: „zgodnie z rozkazem króla zgromadziło się w Wolborzu wielkie wojsko ze wszystkich ziem Królestwa Polskiego, mianowicie: krakowskiej, sandomierskiej, lubelskiej, Rusi i Podola”. Jest to istotna relacja, ponieważ Wolbórz znajdował się w granicach województwa sieradzkiego, w powiecie piotrkowskim. Kronikarz poinformował nas następnie, że dnia 16 września z Wolborza „król Władysław maszeruje z nim [wojskiem –dop. Ł.Ć.] w kierunku Łęczycy. W borach w pobliżu Łęczycy urządza czterodniowy postój oczekując na pozostałe wojska”. Do wojewódzkiej Łęczycy przybyło głównie rycerstwo wielkopolskie oraz pospolite ruszenie z ziemi sieradzkiej. Pospolite ruszenie zebrane w Wolborzu kierowało się dosyć szybkim tempem przez Łęczycę i dalej na Kujawy, by ostatecznie 6 października odbić bydgoski zamek.

Rozejm, czyli cisza przed burzą!

Dnia 8 października podpisano rozejm, który miał obowiązywać do zachodu słońca 24 czerwca 1410 r. Pozwoliło to stronie polskiej przeprowadzić mobilizację wojsk, między innymi w ziemi łęczyckiej i sieradzkiej. Także koncentracja pospolitego ruszenia z Małopolski odbyła się w Wolborzu między 24 a 26 czerwca 1410 r., o czym informuje... nie tylko Długosz, a tym razem także „Kronika konfliktu Władysława króla Polskiego z Krzyżakami w roku Pańskim 1410”. Czytamy w niej, że „najpierw we wtorek w sam dzień św. Jana Chrzciciela [24 czerwca 1410 r.] najjaśniejszy pan Władysław król Polski odprawił w mieście Wolborzu walny zjazd wraz ze wszystkimi dostojnikami, nobilami, dygnitarzami, rycerzami etc. A zakończywszy naradę we czwartek [26 czerwca] oddalił się stamtąd (...)”. Nasz kronikarz zanotował, że „we czwartek po uroczystości św. Jana Chrzciciela król polski Władysław rusza po śniadaniu z Wolborza z oddziałami i zastępami swoich wojsk”. Ze wspomnianego Wolborza pospolite ruszenie podążyło do Czerwińska, gdzie doszło do koncentracji sił polskich i litewskich.

A więc bitwa!

Nastąpiło to, co nieuniknione... 15 lipca 1410 r.

Jan Długosz dokładnie wymienił wszystkie chorągwie biorące udział w starciu, wspominając o banderii ziemi sieradzkiej, którą wyliczył jako ósmą („ósma ziemi sieradzkiej miała herb, w którego jednej połowie znajdowało się pół białego orła na czerwonym polu, a w drugiej połowie pół płomienistego lwa na białym polu”), chorągiew ziemi łęczyckiej była dziesiąta („dziesiąta ziemi łęczyckiej, której herb mieścił połowę czarnego orła i połowę białego lwa z koronami na głowach na żółtym polu”), zaś wieluńska była trzynasta („trzynasta ziemi wieluńskiej mająca w herbie poprzeczną kresę śnieżnobiałą przewieszoną na krzywaśni”). Wypada w tym miejscu wytknąć błąd samemu Długoszowi, gdyż pomylił w opisie chorągwie ziemi sieradzkiej, łęczyckiej oraz kujawskiej. W istocie banderia ziemi sieradzkiej składała się z połowy czarnego orła w polu czerwonym i połowy czerwonego lwa w polu żółtym w koronie złotej. Jeszcze przed rozpoczęciem samej bitwy Jagiełło pasował nowych rycerzy (Sieradzan), którzy następnie wzięli udział w samym starciu. Znamy ich przynajmniej dwudziestu dwóch.

Niestety, brakuje precyzyjnych informacji na temat działań wojsk sieradzkich. Według wszelkiego prawdopodobieństwa chorągiew ziemska sieradzka znajdowała się na lewym skrzydle armii koronnej. Wspomniane skrzydło w trakcie zawieruchy wojennej odpierało ataki wroga, nacierając na armię zakonną. Natomiast w końcowej fazie bitwy wzięło udział w zdobywaniu obozu krzyżaków.

Co po bitwie?

Jak to po bitwie, wielu poległych i wziętych do niewoli...

Dzięki krzyżackim spisom jeńców polskich wiadomo, że w bitwie brał udział Stefan Puczek herbu Rola (w latach 1420-1424 pełnił urząd stolnika łęczyckiego), pochodzący z zamożnej rodziny szlacheckiej z Parzęczewa w powiecie łęczyckim. Wspomniane spisy obejmują 26 osób, pochodzących z różnych oddziałów. Najliczniejsi byli Łęczycanie, bowiem było ich 11. Jeńców przetrzymywano na zamku w Elblągu, a sześciu z obecnych tam znajdowało się pod komendą wspomnianego Stefana Puczka. Oprócz niego na zamku znajdowali się inni przedstawiciele szlachty urzędniczej: łowczy większy łęczycki Zbrosław z Ziewanic, chorąży większy łęczycki Klemens z Żychlina oraz kasztelan łęczycki Jan z Łąkoszyna.

My też nie byliśmy krzyżakom dłużni, bowiem wzięci do niewoli nieprzyjaciele byli przetrzymywani, między innymi, na zamku w Łęczycy oraz Sieradzu.

Łęczycanie oraz Sieradzanie aktywnie zaangażowali się w konflikt i odnotowali na swoim koncie udział w wielkiej wojnie. Z całą pewnością postąpili w myśl sformułowanych później przez Długosza słów, brzmiących następująco: „każdy tyle dłużen swojej ojczyźnie, na ile go stać przy jego zdolnościach i siłach”.

dr Łukasz Ćwikła - adiunkt w Katedrze Historii Średniowiecznej, Wydział Filozoficzno-Historyczny, Uniwersytet Łódzki

+
 2
Czytaj także