Nadzieja Afganistanu umarła dawno temu. Ahmad Szah Masud „Lew Pandższiru”
  • Anna SzczepańskaAutor:Anna Szczepańska

Nadzieja Afganistanu umarła dawno temu. Ahmad Szah Masud „Lew Pandższiru”

Dodano: 
Dolina Pandższeru, Afganistan
Dolina Pandższeru, Afganistan / Źródło: Wikimedia Commons / Jim Kelly
9 września 2001 roku Ahmad Szah Masud zginął w zamachu zorganizowanym przez Al-kaidę. Było to ostrzeżenie przed mającymi nastąpić za dwa dni atakami na World Trade Center.

Ahmad Szah Masud urodził się 1 września 1953 roku w Bazaraku, w północno-wschodnim Afganistanie. Był Tadżykiem, należał więc do najliczniejszej mniejszości zamieszkującej Afganistan. Na początku lat 70. uczęszczał na Politechnikę w Kabulu, gdzie zaczął interesować się rewolucyjnym ruchem młodych muzułmanów. Po tym jak komuniści przejęli władzę w Afganistanie, poważnie zaangażował się po stronie opozycji antykomunistycznej. Należał do Stowarzyszenia Muzułmańskiego i kręgu uczniów skupionych wokół czołowego islamisty Burhanuddina Rabbaniego (był pierwszym prezydentem po upadku rządów komunistów).

Lew Pandższiru i talibowie

Ahmad Szah Masud odegrał bardzo ważną rolę w czasie interwencji sowieckiej w Afganistanie. Stał się jednym z największych przywódców mudżahedinów i właśnie wówczas zyskał przydomek „Lwa Pandższiru”, po tym, jak długo i dzielnie, wraz ze swoimi ludźmi, odpierał ataki wojsk sowieckich na dolinę rzeki Pandższer. Następnie dowodził wojskami, które ostatecznie zajęły Kabul.

24 kwietnia 1992 roku był jednym z sygnatariuszy Porozumienia z Peszawaru, które regulowało podział władze w postkomunistycznym Afganistanie. Masud został ministrem obrony i doradcą rządu do spraw wojskowych. Masud był od początku zwolennikiem liberalnego kursu polityki Afganistanu. Opowiadał się za demokratyzacją i unikaniem ekstremizmu religijnego. Uważał, że kobiety powinny dysponować szerokimi swobodami, a nakazy, jakie nakłada islam nie warunkują istnienia państwa autorytarnego opartego jedynie na prawie szariatu.

Nowe afgańskie władze nie rządziły jednak długo. Sytuacja zaczęła zmieniać się już w roku 1994, wraz z ofensywą talibów.

Talibowie wywodzą się z kręgu medresy (szkoły koranicznej) prowadzonej przez Mohammada Omara. Uczniów Omara przybywało od początku lat 90, a już w 1994 roku byli tak liczni, że stali się zdolni do utworzenia własnych bojówek. Niemal od początku talibowie – bo taką nazwę przyjęli (prawdopodobnie pochodzi ona od czarnych turbanów, jakie noszą) – byli szkoleni oraz finansowani przez Pakistan, którzy chciał zdobyć w Afganistanie szerokie wpływy.

Ofensywa talibów

Jednocześnie w Afganistanie wybuchła wojna domowa pomiędzy siłami prezydenta i premiera. Talibowie włączyli się do walk i korzystając z kryzysu w państwie przypuścili atak na największe miasta, który bardzo szybko zajęli. Na interwencję wojsk rządowych było już za późno. Talibowie w stosunkowo krótkim czasie opanowali większość kraju. W pierwszych miesiącach 1995 roku siły afgańskie ulokowały się na północy – tylko te tereny jeszcze kontrolowali. Jednym z dowódców oddziałów rządowych był właśnie Ahmad Szah Masud.

Ahmad Szah Masud

Talibowie od początku dążyli do utworzenia w Afganistanie emiratu, gdzie prawo będzie oparte na prawie koranicznym, wywodzącym się ze szkoły prawa Hanafi (to jedna z czterech głównych szkół prawa w sunnizmie). W całym kraju wprowadzono bardzo rygorystyczne zasady, uderzające głównie w kobiety oraz wyznawców innych religii. Rozpoczęły się prześladowania. W całym Afganistanie nastał kryzys humanitarny.

W 1996 roku powstał Sojusz Północny, zrzeszający ugrupowania, które chciały odbić Afganistan z rąk talibów. Jednym z najważniejszych dowódców został Ahmad Szah Masud. Przez kolejnych pięć lat trwała wojna domowa. Sojusz Północy odzyskał jedną trzecią kraju, lecz władza talibów była bardzo silna – mogli oni liczyć na Pakistan, który dostarczał broń, pieniądze i szkolił nowych talibskich bojowników.

Niepokorny Masud

Jednocześnie na terenach kontrolowanych przez Sojusz Północny zaczęły powstawać instytucje demokratyczne. Masud mówił głośno o prawach kobiet oraz tolerancji wobec przedstawicieli innych religii. Był uważany za rewolucjonistę, ale jednocześnie cieszył się dużą popularnością i był niezwykle lubiany. Za Masudem ciągnęła się legenda „Lwa Pandższiru” i bohatera walk z Sowietami. Ahmad Szah Masud skupił wokół siebie wiele organizacji i ugrupowań, które sprzeciwiały się talibom. Popierali go Tadżycy, Uzbecy, Chazarowie, a nawet niektórzy Pasztuni (Pasztuni stanowią w Afganistanie większość i to z tej grupy etnicznej wywodzi się większość talibów).

Jednak władza Masuda coraz bardziej uwierała talibów oraz tych wszystkich, którzy dzięki nim cieszyli się w Afganistanie dużymi wpływami – a trzeba pamiętać, że takich sił było wówczas sporo.

Talibowie bowiem zaczęli popierać skrajne ugrupowania muzułmańskie w całym regionie. Bardzo dobre relacje łączyły ich m.in. z Al-kaidą, która w Afganistanie znalazła miejsce na szkolenie swoich bojówek i tworzenie obozów.

Solą w oku talibów i Al-kaidy był właśnie Masud, który jako jedyny afgański przywódca miał jeszcze szansę poprowadzić Afganistan do wyzwolenia spod władzy ekstremistów. Jednak pokonanie talibów oznaczałoby koniec wpływów pakistańskich oraz wypchnięcie terrorystów z Al-kaidy. Masud był zbyt popularny, a poza tym to właśnie jemu kibicował Zachód. Należało więc pozbyć się go.

Można powiedzieć, że Masud definitywnie podpisał na siebie wyrok śmierci w chwili, kiedy na forum Parlamentu Europejskiego opowiadał o planach Al-kaidy. Twierdził, że Afganistan potrzebuje pomocy i że jest opanowany przez terrorystów. Mówił, iż jego wywiad donosi, że Al-kaida szykuje wielki zamach na terytorium Stanów Zjednoczonych. Wówczas nikt nie brał jego słów całkiem poważnie. Wszyscy gratulowali mu odwagi i nazywali „iskrą wolności”. Nikt nie mógł jednak przypuścić, co stanie się na początku września 2001 roku.

Portret Ahmada Szah Masuda na punkcie kontrolnym w Dolinie Pandższeru

Ahmad Szah Masud również tego nie doczekał. 9 września 2001 roku zginął w zamachu. Jak podkreśla wielu historyków i politologów – zginął po prostu w „głupi” sposób.

Tego dnia, właśnie 9 września, był umówiony na wywiad z dwójką podających się za Belgów dziennikarzy. Już na początku rozmowy zamachowcy odpalili bombę ukrytą w kamerze. Masud, bardzo ciężko ranny zmarł w helikopterze, w drodze do szpitala. Do dziś pozostaje zagadką, dlaczego nie sprawdzono dokładniej tożsamości „dziennikarzy”, ani ich sprzętu. Nie wiadomo dokładnie kim byli, prawdopodobnie pochodzili z Tunezji albo Maroka. Na pewno byli powiązani z Al-kaidą. Wiedzę o zamachu musieli mieć także talibowie.

Dwa dni później, 11 września 2001 roku Al-kaida dokonała zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku. Amerykańska interwencja w Afganistanie, która rozpoczęła się wkrótce po zamachu 11 września, zepchnęła talibów w góry Hindukusz i do Pakistanu. Jednak przez 20 lat tak naprawdę nie zdołano ich pokonać. Ahmad Szah Masud był prawdopodobnie jedyną szansą na ocalenie milionów Afgańczyków przed ponownym dostaniem się pod władzę talibów. Masud był muzułmaninem, a więc na pewno zostałaby zaakceptowany przez więcej ludzi niż Amerykanie, którzy przyjechali do Afganistanu na czołgach, przywożąc swoją kulturę i zasady.

To, że demokratyzacja w formie narzuconej przez Zachód nie została przyjęta, widać było w chwili, kiedy Stany Zjednoczone rozpoczęły wycofywanie wojsk z Afganistanu. Talibowie wchodzili zaraz po nich, a ludzie się nie bronili, gdyż wielu Afgańczyków – wbrew temu, co pokazują wielkie media – tak naprawę woli prawo, które przynoszą talibowie, niż obcą sobie kulturę z Zachodu. Jednak, aby to dostrzec, trzeba wyjechać z kamerą poza Kabul i zobaczyć, jak wygląda życie zwykłych mieszkańców Afganistanu poza dużym miastem.

Czytaj też:
Afganistan: Black Hawk i Humvee – talibowie przejęli porzucony przez Amerykanów arsenał
Czytaj też:
Emirat talibów

Źródło: DoRzeczy.pl
 0
Czytaj także