Pierwsza krucjata do Ziemi Świętej. Obietnica zbawienia, Turcy i… kanibalizm

Pierwsza krucjata do Ziemi Świętej. Obietnica zbawienia, Turcy i… kanibalizm

Dodano: 3
Zdobycie Jerozolimy przez pierwszą krucjatę, 1099 rok
Zdobycie Jerozolimy przez pierwszą krucjatę, 1099 rok / Źródło: Wikimedia Commons
Pierwsza krucjata do Ziemi Świętej, która rozpoczęła się od wezwania papieża Urbana II na synodzie w Clermont w 1095 roku, była zarazem jedyną udaną krucjatą. Jej wynikiem było zdobycie Jerozolimy i utworzenie Królestwa Jerozolimskiego, które istniało niemal 200 lat.

Pierwsza krucjata z 1095 roku była początkiem ery wypraw krzyżowych. Krucjaty do dzisiaj rozpalają dyskusje wielu historyków, a przez niektórych wskazywane są jako dowód na okrucieństwo Kościoła i fanatyzm wyznawców Chrystusa. Wydaje się, że aby zrozumieć intencje, jakie stały za ideami krucjat, należy jednak przede wszystkim zrozumieć mentalność żyjących pod koniec XI wieku Europejczyków. Człowiek żyjący w połowie epoki średniowiecza myślał z pewnością innymi kategoriami, niż człowiek współczesny.

Synod w Clermont

W drugiej połowie XI wieku Turkowie seldżuccy opanowywali stopniowo coraz większe tereny w Azji Mniejszej. W 1071 roku pokonali wojska Cesarstwa Bizantyńskiego w bitwie pod Manzikertem. Cesarz Roman Diogenes dostał się do niewoli, a Bizancjum wstrząsnęły niepokoje. Cesarstwo, które dotąd stawiało dzielnie opór najazdom niewiernych, teraz uległo i samo potrzebowało pomocy. O taką pomoc świata zachodniego poprosił cesarz Aleksy I Komnen, gdy objął władzę w 1081 roku.

Przez lata prośby wysyłane z Konstantynopola odbijały się tylko od ściany. Zachód w ogóle dość mało interesował się sprawami Bizancjum. Za wyjątkiem kontaktów handlowych, relacje pomiędzy światem „zachodnim” i „wschodnim” nie były zbyt ścisłe, co było także wynikiem wieloletnich sporów.

Papież Urban II przemawia na synodzie w Clermont

W listopadzie 1095 roku papież Urban II zwołał synod w Clermont. Obrady trwały od 17 do 27 listopada. Ostatniego dnia synodu papież zaskoczył wszystkich uczestników spotkania wygłaszając płomienne przemówienie na temat obrony Ziemi Świętej. Mówił:

„Synowie Boży, pozostała wam jeszcze jedna ważna praca do wykonania. Dopiero co ożywieni karą Bożą, musicie zastosować siłę waszej prawości w innej sprawie, która dotyczy zarówno was, jak i Boga. Bracia wasi bowiem, żyjący na wschodzie, pilnie potrzebują waszej pomocy, tej pomocy, jaką często im obiecywano, wy zaś musicie się spieszyć z udzieleniem im jej.

Jak bowiem wielu z was już słyszało, napadli ich Turcy i Arabowie i podbili terytorium Romanii [Bizancjum – przyp. red.] na zachodzie aż do wybrzeża Morza Śródziemnego i Hellespontu, zwanego Ramieniem świętego Jerzego. Zajmowali coraz więcej ziem owych chrześcijan, a zwyciężyli ich w siedmiu bitwach. Wielu zabili i wielu pojmali, takoż zburzyli kościoły i zniszczyli imperium. Jeśli im pozwolicie ciągnąć to niegodnie jeszcze chwilę, będą najeżdżać wiernych Bożych jeszcze częściej (…).

Z tej oto przyczyny ja, bądź raczej Pan Bóg, zaklinam was jako Chrystusowych posłańców, byście to przekazywali wszędzie i namawiali wszystkich ludzi w hierarchii, piechotę i rycerzy, biednych i bogatych, by prędko zanieśli pomoc owym chrześcijanom i zgładzili to nikczemne plemię z ziem przyjaciół naszych. Mówię do tych, co są obecni, ale tyczy się to również nieobecnych. Nadto tak nakazuje Chrystus.

Wszyscy, co pomrą po drodze, czy to na lądzie, czy na morzu, czy też w bitwie z poganami, otrzymają niezwłoczne grzechów odpuszczenie. Ręczę im za to w imię mocy Bożej, którą jestem obdarzony”.

Słowa Urbana II wywołały początkowo prawdziwy szok, ale także i entuzjazm. Pamiętać należy, że był to koniec wieku XI. Oto papież roztacza przed rzeszą śmiertelników (jak podkreślał – nie tylko przed rycerstwem, ale przed każdym) perspektywę życia wiecznego w zamian za udział w wyprawie w obronie Ziemi Świętej. Dla setek ludzi była to „okazja życia”. Nie świadczyło to o nich bynajmniej źle – byli to ludzie głęboko religijni, dla których śmierć i życie wieczne były sprawami o znaczeniu zasadniczym.

Krucjata ludowa

Znakiem krzyżowców miał być czerwony krzyż. Rozpoczęcie pierwszej krucjaty zaplanowano na dzień 15 sierpnia 1096 roku. Zanim jednak do niej doszło, do Ziemi Świętej ruszyła tzw. krucjata ludowa. Była to zbieranina cywilów prowadzona przez Piotra Pustelnika. Wśród głęboko poruszonych swoją misją chrześcijan, znalazło się tam oczywiście całkiem pokaźne grono zwyczajnych przestępców, których każda „awantura” przyciągała jak magnes.

Krucjata ludowa dotarła do Konstantynopola, ale cesarz Aleksy Komnen nie pozwolił im wejść do miasta. Krzyżowcy wyruszyli więc dalej, ale wkrótce zostali pobici przez Turków w kilku bitwach.

Pierwsza krucjata

Zgodnie z planem, lepiej zorganizowana, pierwsza krucjata wyruszyła z Europy późnym latem. Jej przywódcami byli m.in. Rajmund z Tuluzy, Boemund z Tarentu, Gotfryd z Bouillon i jego brat Baldwin z Boulogne. Opiekę duchową nad wyprawą sprawował wysłannik papieża, biskup Ademar Le Puy. Rycerze biorący udział w krucjacie pochodzili z terenów Francji, Anglii, Niemiec i Włoch. Do Ziemi Świętej szło około 35-40 tysięcy wojska.

Gotfryd z Bouillon, przywódca pierwszej krucjaty

Kiedy cesarz bizantyński Aleksy I Komnen zdał sobie sprawę z siły, jaka idzie w stronę Konstantynopola, nie był szczególnie zachwycony. Była to armia, która mogła zagrozić nawet Cesarstwu, a tego przecież nie chciał. Kiedy krucjata dotarła pod mury Konstantynopola, cesarz nie pozwolił krzyżowcom wejść do miasta. Przywódcom krucjaty kazał zaś złożyć przysięgę, że wszystkie tereny, które odbiją z rąk Turków, trafią we władanie Bizancjum.

Krucjata ruszyła na Turków na początku 1097 roku. Ich sukcesy zaskoczyły Seldżuków, którzy nie spodziewali się w swoich graniach tak dużej i dobrze wyposażonej armii wkrótce po klęsce krucjaty ludowej. Krzyżowcy zdobyli Nikeę i pokonali Turków pod Doryleum (1 lipca 1097).

Po zwycięstwie nad Turkami w księstwie Edessy, Baldwin z Boulogne został ogłoszony następcą tronu. Kraj ten nie został jednak oddany Bizantyńczykom – wbrew wcześniejszej umowie. Władcą został Baldwin ogłaszając powstanie Hrabstwa Edessy.

Inna część krucjaty szła w tym czasie na Antiochię, którą, po wielomiesięcznym oblężeniu, zdobyto w czerwcu 1098 roku. Część mieszkańców Antiochii została wymordowana. Uczestnicy wyprawy krzyżowej, pomimo sukcesów, znajdowali się jednak w coraz gorszym położeniu. Nie mieli już koni, ani jedzenia. Najlepsze wojska poległy. Do przodu pchała ich już chyba jedynie desperacja, gdyż znajdowali się coraz bliżej Ziemi Świętej.

Zdobycie Antiochii miało jednak wymiar psychologiczny – kolejne miasteczka i twierdze na drodze do Jerozolimy poddawały się krzyżowcom niemal bez walki, lecz w szeregach wyprawy działo się coraz gorzej. Ludziom dokuczał taki głód, że dochodziło podobno do aktów kanibalizmu.

Wojska pierwszej krucjaty stanęły pod murami Jerozolimy w czerwcu 1099 roku. Po miesiącu oblężenia, 15 lipca 1099 roku Jerozolima dostała się w ręce krzyżowców. Wkrótce utworzono Królestwo Jerozolimskie, którego władcą został Gotfryd z Bouillon przyjmując tytuł Obrońcy Grobu Świętego.

12 sierpnia 1099 roku rozegrała się jeszcze bitwa pod Askalonem. Krzyżowcy obronili Jerozolimę przed atakiem Fatymidów. Większość uczestników krucjaty powróciła później do Europy.

Czytaj też:
Eleonora Akwitańska. Najpotężniejsza kobieta Europy
Czytaj też:
Bitwa na Lechowym Polu, czyli jak powstały Węgry
Czytaj też:
Bitwa pod Nikopolis. Krucjata, konieczność czy grzech pychy?

Źródło: DoRzeczy.pl
 3
Czytaj także