Jerzy Pawłowski. Celebryta, donosiciel, szpieg czy zdrajca?

Jerzy Pawłowski. Celebryta, donosiciel, szpieg czy zdrajca?

Dodano: 2
Jerzy Pawłowski, szermierz
Jerzy Pawłowski, szermierz Źródło: Wikimedia Commons
„Polska lat 50. ubiegłego stulecia to był kraj zawładnięty stalinowskim terrorem. Kraj, w którym najlepiej się mieli wszelkiej maści pożyteczni idioci i komunistyczni kacykowie – typowi służbiści, ubecy bezgranicznie posłuszni komunistycznej władzy. Nigdzie nie było bezpiecznie.”

Poniższy tekst to fragment książki Wiktora Bołby pt. „Szpieg olimpijski. Jerzy Pawłowski; od PRL-owskiego celebryty do wroga państwa nr 1”, wyd. Fronda.

1952 – „Papuga”

Pewnie nawet w najśmielszych snach Pawłowski nie przypuszczał, że za niespełna dwa lata po pierwszym ważniejszym sukcesie będzie reprezentował Polskę w szabli na olimpiadzie. Jednak to, co było niedawno odległym marzeniem, stało się faktem. Rzecz jasna, sam na jego realizację zapracował. W kolejnych mistrzostwach Polski zdobył dwa medale w turniejach indywidualnych (floret i szpada), a w 1952 roku po raz pierwszy sięgnął po krajowy prymat, zwyciężając w rywalizacji florecistów (w szabli był drugi). Te sukcesy osiągał już jako zawodnik Gwardii Warszawa, dokąd przeniósł się wraz z kolegami z sekcji szermierczej w drugiej połowie 1951 roku. Powołaniem na przygotowawczy obóz przedolimpijski do Cetniewa, a potem otrzymaniem olimpijskiego paszportu był bardzo podekscytowany.

Radości z otrzymania paszportu nie zmąciło nawet zdarzenie na zgrupowaniu w Cetniewie.

W socjalistycznej Polsce na początku lat 50. na wzór sowiecki panował zwyczaj budowania „komsomolskiej siły” z pieśnią na ustach. Było zimno, padał deszcz, dlatego zawodnicy bez zbytniego entuzjazmu na porannym apelu odśpiewali rytualną pieśń Naprzód młodzieży świata. Nie spodobało się to politrukom oddelegowanym do ekipy olimpijskiej. Jak zwykle w takich przypadkach padły zarzuty polityczne z podejrzeniem o sabotaż. Wybuchła afera. Dociekano, kto za tym stoi. Na szczęście nie doszukano się winnego.

Paradoksalnie Pawłowski był już wtedy na usługach służb Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, które sprawując kontrolę nad społeczeństwem, zajmowało się zwalczaniem „wrogów ludowej ojczyzny”. Wywiadowcy szybko dostrzegli agenturalny potencjał jego osoby, dlatego postanowili nakłonić go do współpracy. Zabrzmi to trochę dziwnie, ale warto przypomnieć, że w tej instytucji, mającej za zadanie opleść siecią donosicieli każdą sferę życia, bardziej liczyła się liczba niż jakość pozyskiwanych agentów.

Tak więc w marcu 1952 roku Pawłowski podpisał zobowiązanie współpracy z MBP o treści: „Ja Pawłowski Jerzy, syn Władysława i Eleonoryz d. N., ur. 25 października 1932 roku w Warszawie, zobowiązuję się treść przeprowadzonych rozmów z funkcjonariuszem MBP zachować w ścisłej tajemnicy, jednocześnie zobowiązuję się demaskować i wykrywać wrogów Polski Ludowej. Dla ścisłej konspiracji meldunki dostarczone przeze mnie podpisywać będę pseudonimem Papuga. Zobowiązuję się, że najbliższej rodzinie ani też komukolwiek nie ujawnię powyższej rozmowy. Jestem uprzedzony, że w razie ujawnienia komukolwiek treści wspomnianej pociągnięty będę do odpowiedzialności karnej przed Sądem Wojskowym jako za zdradę tajemnicy państwowej szczególnej rangi. Warszawa 11.03.1952 r. Podpisano Jerzy Pawłowski”.

Była to śmiała decyzja. Niemniej przez aparat bezpieczeństwa został przyjęty z otwartymi ramionami. Należy jednak zwrócić uwagę, że godząc się na współpracę ze służbami, sprzeniewierzył się wcześniej wpajanym przez dziadka i ojca wartościom, którzy wychowywali go w duchu uczciwego małego rycerza Wołodyjowskiego czy marszałka Piłsudskiego. (…)

1955 – „Szczery”

Polska lat 50. ubiegłego stulecia to był kraj zawładnięty stalinowskim terrorem. Kraj, w którym najlepiej się mieli wszelkiej maści pożyteczni idioci i komunistyczni kacykowie – typowi służbiści, ubecy bezgranicznie posłuszni komunistycznej władzy. Nigdzie nie było bezpiecznie. W dodatku ważnym ogniwem aparatu ucisku społecznego oprócz resortu UB były tworzone przez Sowietów organy informacyjne Wojska Polskiego. A wszechobecna propaganda sowiecka pustoszyła ludzkie umysły.

W tych ponurych dla obywateli socjalistycznego ładu czasach Jerzy Pawłowski z własnej woli został informatorem UB o pseudonimie Szczery. Z materiałów szefostwa kontrwywiadu Wojskowej Służby Wewnętrznej dotyczących współpracownika TW „Szczery” wynika, że Pawłowski został przez por. Pietrańca pozyskany do współpracy 26 sierpnia 1955 roku. Pod-czas swojej pracy wywiadowczej przebywał w łączności z zajmującym się nieoficjalnymi współpracownikami wywodzącymi się ze środowiska żołnierskiego, ppłk. Bogutą i kpt. Kominkiem. W jego szkoleniu brał również udział mjr Bogucz.

W. Bołba, Szpieg olimpijski, wyd. Fronda

W tamtych czasach werbując agenta, najpierw opiniowano jego osobę, po czym stopniowano tak zwane podstawy do rekrutacji. Było ich trzy: ideologiczna, moralno-psychologiczna i finansowa. Werbując Pawłowskiego, zastosowano ideologiczną, w myśl której miał pracować dla służb, bo wierzył w ład i porządek ustroju ludowej ojczyzny. Ponieważ agentów nie werbowano tylko na jednej podstawie, w jego przypadku wykorzystano również zamiłowanie do gromadzenia pieniędzy.

Tymczasem zanim rozpoczęto współpracę, dokonano rozpoznania przez ulokowanych w CWKS Warszawa informatorów. Na przykład TW „Wołga” w raporcie z 12 sierpnia 1954 roku pisał: „W rozmowie z chor. Pawłowskim Jerzym, który często wyjeżdża za granicę, pytam, jak ty się tam czujesz, odpowiada, wiesz, od chwili startu człowiek jest zdenerwowany i przygląda się swemu konkurentowi, a jak to zawsze bywa, że moja konkurencja jest na końcu zawodów i człowiek nie ma czasu nawet cokolwiek dobrze pooglądać, kiedy odnosi człowiek zwycięstwo, to spieszy do kraju i domu, by mógł ze swoją rodziną posłuchać radia o sobie. Stąd widać, że chor. Pawłowski Jerzy jest przywiązany do swego kraju. 12.08.54 r. Podpisano »Wołga»”.

W podobnym tonie raportował o Pawłowskim kolejny tajny informator ulokowany w CWKS Warszawa, posługujący się pseudonimem Szpada. W jego raporcie z 28 lipca 1955 roku czytamy: „Ppor. Pawłowski Jerzy, s. Władysława, ur. 25.10.1932 r. w Warszawie, poch. robotnicze Mistrz Sportu w szermierce, utalentowany zawodnik Kadry Narodowej, pełni służbę wojskową w CWKS na etacie zawodnika. Wyjeżdżał kilkanaście razy za granicę, w tym również do państw kapitalistycznych, rozwiódł się z żoną, pozostawiając jej dwoje dzieci, sam żyje z aktorką filmową ob. Szmigielówną. Według mego zdania do Władzy Ludowej ustosunkowany jest pozytywnie i nie stwierdziłem z jego strony wrogich wypowiedzi. Dnia 28.07.1955 r. «Szpada»”.

Po treści tych krótkich meldunków z dużym prawdopodobieństwem można było stwierdzić, że Pawłowski zostanie pozytywnie zatwierdzony do współpracy ze służbami.

Chociaż decyzja o jego werbunku zapadła wcześniej i na wyższych szczeblach władz państwowych, to jednak uznano, że o wiele lepiej wyglądałoby, gdyby była to jego inicjatywa. Dlatego pracownicy służb postanowili spotkać się z nim towarzysko. Nieśmiałe próby jego oporu złamali agenci bezpieki, obiecując pomoc w rozwiązaniu jego sprawy rozwodowej. Podczas wspólnego spotkania ustalili, że Pawłowski podpisze zobowiązanie, pod warunkiem że służby wpłyną nieco na jego pierwszą żonę w sprawie rozwodu.

Uczynił to, pisząc: „Ja Jerzy Pawłowski, syn Władysława dobrowolnie zobowiązuję się pomagać organom informacji MON w zwalczaniu wrogów Polski Ludowej, a przede wszystkim szpiegów, terrorystów i dywersantów. W stosunku do organów informacji zobowiązuję się być zawsze szczerym i nigdy nie kłamać. O swojej współpracy z organami informacji zobowiązuję się nikomu nigdy i w żadnych okolicznościach nie mówić, nawet najbliższej rodzinie. W celu konspiracji współpracując z organami informacji, posługiwać się będę pseudonimem «Szczery». W razie naruszenia niniejszego zobowiązania będę odpowiadał zgodnie z prawem, o czym zostałem pouczony. Podpisano Pawłowski Jerzy «Szczery». Warszawa 19.08.1955 r”.

Łatwo się domyślić, że ze spotkania, na którym Pawłowski został zwerbowany, powstał raport, w którym czytamy: „Raport o dokonanym werbunku. Zgodnie z waszą sankcją na werbunek i planem werbunku, werbując do współpracy z Organami Informacji MON w charakterze tajnego informatora na uczuciach patriotycznych ppor. Pawłowskiego Jerzego, czołowego zawodnika CWKS w szermierce, wykonałem następujące przedsięwzięcia.

1. Kandydat na werbunek ppor. Pawłowski został umówiony osobiście, aby przyszedł do prywatnego mieszkania kolegi (faktycznie L.K.) w dniu 19.08.1955 r. na godz. 18.00, nikomu nie mówiąc. Faktycznie nikomu o tym fakcie nie mówił, gdyż go uprzedziłem, a ponadto sprawdziłem to w rozmowie. Na umówiony czas ppor. Pawłowski zgodził się, gdzie czekaliśmy na niego wraz z zastępcą szefa Oddziału.

2. Z chwilą jego przybycia do mieszkania rozmowę zaczęliśmy prowadzić początkowo na tematy ogólne, szczególną uwagę zwróciliśmy na tematy sportowe i uzyskiwane przez niego wyniki. Ponadto w rozmowie wyjaśniliśmy jego stosunki rodzinne, a więc przyczynę rozejścia się z żoną. Dalszy tok rozmowy prowadziliśmy w kierunku ustalenia zachowania się zawodników za granicą i ewentualnych prób werbowania naszych zawodników za granicą w państwach kapitalistycznych. Ale ppor. Pawłowski poruszał wiele ciekawych spraw, a między innymi fakt, że był namawiany do przekupienia, aby przewiózł cenne rękopisy znajdujące się w kraju.

3. Wobec tego, że przez cały czas rozmowy zachowywał patriotyczną postawę, opierając na faktach, zaproponowano mu współpracę z Organami Informacji. Na tę propozycję zgodził się chętnie, wobec tego przyjęto od niego zobowiązanie i udzielono mu szczególnego instruktażu, szczególnie na odcinku zachowania konspiracji. Podpisując zobowiązanie, wybrał sobie pseudonim Szczery. Dnia 20.08.1955 r. Podpisano St. Ofic. Inf. Oddz. II Zarz. I – Pietraniec por”.[5].

Sam Pawłowski w sprawie swojego werbunku przytaczał zupełnie inne okoliczności. Według przedstawianej przez niego wersji współpracę ze służbami rozpoczął na skutek szantażu. Wszystko rzekomo zaczęło się z chwilą, kiedy podjął pracę w Głównym Urzędzie Kultury Fizycznej. Wówczas miało dojść do wizyty agentów tajnych służb, którzy nagabywali go o przeszłość ojca. Konkretnie interesowało ich, czy w czasie Powstania Warszawskiego walczył w szeregach AK. Jak opowiadał, żeby uchronić ojca przed szykanami komunistycznych władz, skłamał, wszystkiemu zaprzeczając. Co prawda według relacji Pawłowskiego ojciec miał zniszczyć swoje dokumenty, ale widniał w kartotekach, więc jego sprawa powracała.

W tej relacji również możemy dopatrzyć się pewnej nieścisłości, gdyż UB nie dysponował kartotekami, w których byłyby pełne i wiarygodne informacje o żołnierzach AK. Rzeczywiście funkcjonariusze mieli dużo informacji, na przykład z przejętych materiałów archiwalnych (rozkazy, spisy), dużo informacji zebrali też podczas akcji ujawnieniowej, a przede wszystkim ich wiedza pochodziła z przesłuchań osób aresztowanych. Byli jeszcze informatorzy, których wiedza była pobieżna lub całkowicie wynikała z domysłów i pomówień. Dlatego przekazywano fałszywe informacje, że ktoś na przykład był w Batalionie „Zośka”, a w rzeczywistości był żołnierzem innego oddziału albo tylko przez rodzinę był związany z tym środowiskiem. (…)

Powyższy tekst to fragment książki Wiktora Bołby pt. „Szpieg olimpijski. Jerzy Pawłowski; od PRL-owskiego celebryty do wroga państwa nr 1”, wyd. Fronda.

Czytaj też:
Janusz Kusociński. Olimpijczyk, którego Niemcy zabili w Palmirach
Czytaj też:
Mariusz Zaruski. Człowiek wyjątkowy, o wielu talentach. Twórca TOPR
Czytaj też:
QUIZ: Sport, polityka, skandale i zamachy. Inne oblicza ducha rywalizacji

Źródło: Wyd. Fronda
 2
Czytaj także