HistoriaKłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Kłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Plakat filmu
Plakat filmu "Imię Róży" / Źródło: mat. prasowe
Dodano 32
Papież, który inkwizycję rozbudował, gwarantował też swobodę badań naukowych uniwersytetowi w Paryżu.

Jakub Ostromęcki

Umberto Eco, choć był wielkim znawcą średniowiecza, podtrzymał w swojej najsłynniejszej powieści kilka półprawd i mitów kreujących negatywny obraz epoki. O ile jednak książka „Imię Róży” robi to z wyczuciem i z wyjątkiem wątku inkwizycyjnego niemal aptekarsko, o tyle stworzony na jej podstawie film w fałszowaniu historii idzie na rympał.

Eco pokazuje całe spectrum postaw średniowiecznych mnichów wobec starożytnej nauki i dzielenia się wiedzą w ogóle. Gerhard z Reichersbergu o greckich filozofach i poetach mówił, że to „nieprzyjaciele krzyża Chrystusowego”. Piotr Abelard sądził zupełnie inaczej, że „pogańscy filozofowie są natchnieni przez Boga”. W książce mamy zarówno cenzurującego wszystko ociemniałego Jorge z Burgos, jak i myślących zgoła odmiennie Aimara z Alessandrii, Bencjusza z Uppsali i szkłodzieja Mikołaja z Morimondo. Film burzy tę symetrię, na pierwszy plan wysuwając straszliwego doktrynera z Burgos.

„Ciemnota” i „wyzysk”

Nie wiadomo, czy autorzy filmu czytali którąś z prac Jacques’a Le Goffa. Wszak w „Człowieku średniowiecza” przytacza liczne przykłady, w których dostępność ksiąg autorstwa pisarzy pogańskich była często kryterium, jakim kierowali się mnisi, wstępując do klasztoru, na równi z fascynacją Owidiuszem. Dodajmy, że w filmie nie mamy do czynienia z jakimś prowincjonalnym i upadającym opactwem pośród bagien, ale – jak się często w książce przypomina – „jedną z większych bibliotek świata chrześcijańskiego”.

W filmie poziom ciemnoty jest wprost proporcjonalny do zasięgu szponów inkwizycji. Przypomnijmy zatem, że Grzegorz IX, ten sam papież, który inkwizycję rozbudował i sformalizował, wydał dokument „Parens scientiarum gwarantujący samorządność (a co za tym idzie – swobodę badań naukowych) uniwersytetowi w Paryżu. Zaiste – ciemnota. Wilhelm z Baskerville w rozmowie z bratem szkłodziejem powiedział: „Jesteśmy karłami wspinającymi się na barki olbrzymów, dzięki którym moglibyśmy widzieć dalej niż oni”. Warto wiedzieć, że w rzeczywistości powiedział to Bernard z Chartres już na początku XII w., odnosząc się do obcowania badaczy średniowiecznych z tekstami antycznymi.

Książka w mniejszym, a film w dużo większym stopniu starają się ukazać wyzysk, jaki opactwo stosuje wobec ubogich wieśniaków będących jego poddanymi. W filmie ludzie ci mieszkają w warunkach niewiele lepszych od tych, jakie zapewnia się świniom w chlewie, podobnie są zresztą przez mnichów traktowani, z obleśnym Remigiuszem na czele (obmierzła i brzydka jest w filmie zresztą większość mnichów). Chłopi zmuszani są do oddawania ostatniego kęsa, deprawowani, molestowani, poniżani.

Nie da się ukryć, że ciężary ponoszone na rzecz Kościoła były przyczyną niejednego buntu w średniowieczu. Jednakowoż – jak zauważa Bloch w swoim „Społeczeństwie feudalnym” – przeciętny chłop wolał być poddanym klasztoru lub biskupa niźli rycerza. „Trwałość instytucji kościelnych i otaczający je szacunek czynił je dla ubogich opiekunami szczególnie poszukiwanymi” – pisał francuski historyk. Opat w powszechnym mniemaniu uchodził za „pana akuratnego”, rycerz często za „pana niedbałego”.

Tak wielkie opactwo, jak to opisane przez Eco, nie mogło się obyć bez rycerzy. Owi wojowie nie byli jednak sobiepanami. Dla opata (występującego w tym momencie jako senior) byli wasalami, zobowiązanymi na własny koszt bronić wielkiego przecież terytorium. Dość przypomnieć losy podporządkowanych opactwom rodów wójtowskich. W momencie, w którym dzieje się akcja powieści, w krajach postkarolińskich (a takim jest ecowska Liguria) pozbawiono wójtów dużej części zebranych nielegalnie fortun. Nie samym chłopem żyje zatem klasztor i nie zawsze działa niesprawiedliwie.

W filmie i książce próżno szukać dobrodziejstw, jakie opactwo i klasztor świadczyły lokalnej społeczności. Mowa o szkole. Régine Pernoud w „Inaczej o średniowieczu” pisze o pewnym opactwie: „Mimo swego odosobnienia [...] tak jak wszystkie inne w tej epoce staje się centrum wiedzy w środowisku wiejskim, ciesząc się wielkim uznaniem miejscowej ludności”. I dalej: „Przykłady chłopów pańszczyźnianych otrzymujących godności kościelne lub świeckie wskazują, że wspólnoty klasztorne nie uważały wieśniaków tylko za wygodnych pomocników w pracach fizycznych czy też za braci serwitorów”.

Eco w książce był łaskaw przynajmniej pokazać kilka posad gospodarczych, jakie zajmowali wieśniacy w klasztornych murach – w filmie wątek ten został całkowicie pominięty.

„Zabijcie wszystkich. Bóg rozpozna swoich” – to zdanie nie pada w filmie. W książce wypowiada je opat w czasie rozmowy z Wilhelmem z Baskerville o sposobie reagowania na herezje. W Polsce w pokoleniu 30-latków rozpropagował je Andrzej Sapkowski w jednym ze swoich esejów o średniowieczu. Według obiegowej opinii w 1209 r. w czasie oblężenia heretyckiego miasta Beziers w Langwedocji wódz krzyżowców zapytał papieskiego legata, jak odróżnić swoich od heretyków. Opat Cîteaux, Arnaud Amaury, miał odpowiedzieć właśnie tak brutalnie. Oto co ma do powiedzenia Pernoud: „Słowa te nie mogły paść, ponieważ nie można ich znaleźć w żadnym ze źródeł historycznych z epoki, a jedynie w »Dialogus miraculorum«, którego tytuł jest dostatecznie wymowny”. Autor, Cezar z Heisterbach, „obdarzony żywą wyobraźnią, ale za to mało troszczący się o prawdę historyczną”, na owej krucjacie nie był, a swoje dzieło stworzył kilkadziesiąt lat po oblężeniu Beziers.


Jak w rzeczywistości wyglądało starcie? Arnaud Amaury i inni świadkowie mówią wyraźnie: w czasie, gdy wodzowie i rycerze naradzali się w sprawie oblężenia, ciury obozowe, najemne łotry i inne podejrzane typy, nie pytając nikogo o zgodę, ruszyły przez most prowadzący do miasta i sforsowały stare bramy. Tłum przystąpił następnie do regularnej rzezi mieszkańców. Masakra owa była kompletnie bez sensu – dowódcy krucjaty byli przecież w posiadaniu imiennej listy bezierskich heretyków. Wilhelm z Tudeli, duchowny, kronikarz i wielki zwolennik krucjaty, pisał oburzony: „Zabili wszystkich, którzy umknęli do kościoła. Nie uratował ich ni krzyż, ni ołtarz, ni krucyfiks. Oszalali nędznicy, uśmiercili nawet duchownych, niewiasty i dzieci”. O ofiarach zaś: „Bóg, jeśli taka jego wola, przyjmie ich dusze do raju”.

Powieściowy opat z XIV w. mógł znać „Dialogus miraculorum”. Pytanie, czy mógł myśleć w sposób, jaki przypisywał Amaury’emu niemiecki mnich, lub nie zdawać sobie sprawy, że cytuje słowa zmyślone. Eco, wszak autorytet w kwestii średniowiecza, wtłaczając w usta opata owo problematyczne zdanie, utrwala w głowach czytelników obraz oszalałych żądzą mordów opatów politruków.

Gruppenführer Bernard Gui

Zarówno powieść, jak i film mają dwa główne szwarccharaktery – Jorgego z Burgos i inkwizytora Bernarda Gui. O ile poprzednie półprawdy, stereotypy i zmyślenia pojawiają się w tle, o tyle w powieści postać inkwizytora urasta do odrębnego wątku, w filmie zaś staje się jednym z głównych filarów fabuły. Książkowy Gui ma makiaweliczny plan zerwania debaty, jaka toczy się między wysłannikami papieża Jana XXII a franciszkanami wspieranymi przez cesarza Ludwika IV Wittelsbacha. W tym celu węszy po całym opactwie tak długo, aż przyłapie wieśniaczkę i brata serwitora na prymitywnych i dość obrzydliwych gusłach. Rytuał, raczej głupawy niż niebezpieczny, staje się automatycznie podstawą do oskarżenia dziewki i mnicha o czarnoksięstwo.

W toku śledztwa (z obowiązkowym rzekomo użyciem tortur) dostaje się jeszcze kolejnemu bratu, któremu Gui wyciąga dawne uczestnictwo w heretyckiej sekcie dulcynian. Los nieszczęśników jest przesądzony. Gui zabiera całą trójkę na dalszy proces do Awinionu, nie kryjąc, że skończą na stosie. „Ona już spłonęła” – tak Wilhelm z Baskerville sprowadza na ziemię młodego mnicha chcącego ratować dziewczynę.

Film idzie w dziele budowania okrucieństwa inkwizycji jeszcze dalej. Troje nieszczęśników skończy na stosie ustawionym pod opactwem. Cudem uratuje się jedynie dziewczyna, a Gui w imię happy endu zginie zepchnięty w przepaść przez wieśniaków. Wcześniej jeszcze, według słów Wilhelma z Baskerville, krwiożerczy inkwizytor miał spalić na stosie „człowieka za tłumaczenie z greki, które nie było zgodne z Biblią”. Gui ma być przy tym typem, który nie aprobuje dociekań opartych na rozumie.

Nic tu nie trzyma się realiów. Kuriozalny jest już sam pomysł, który pada z ust mnicha-bibliotekarza w jednej z pierwszych scen filmu, by do rozwikłania sprawy śmierci jednego z braci zaangażować świętą inkwizycję. Rzecz dzieje się w obecności opata – a więc osoby kompetentnej, która może rozwiązać taką zagadkę – który milcząco aprobuje chory koncept. Sam Bernard Gui – postać historyczna – jest dość dobrze znany badaczom. Był wielkim miłośnikiem Arystotelesa, czego nie krył, a zatem zarzucanie mu kołtuństwa przez twórców filmu jest kompletnie chybione. Dominikanin umarł śmiercią naturalną w 1331 r. Reszta scen z jego udziałem przeczy temu, co wiemy o inkwizycji.

Fakt: od XIV w. inkwizycja zaczęła zajmować się czarami i magią, utożsamiając je z herezją. W swoim podręczniku dla inkwizytorów Gui zawarł jednak rzecz znamienną: „Inkwizytor winien względem osób, które przesłuchuje i co do których prowadzi dochodzenie, rozważając ich usposobienie, ich położenie, ich stan, ich chorobę i miejscowe okoliczności, przy badaniu i sprawdzaniu tego wszystkiego, poczynać sobie jak roztropny lekarz dusz – z największą ostrożnością”. Dalej pisze zaś o wróżbach i zaklinaniu duchów jako „o urojeniach i wymysłach ludzi zabobonnych”. W latach 20. XIV w., kiedy dzieje się akcja powieści, przeprowadził już w niedalekiej Langwedocji kilkaset procesów, w tym ludzi niebezpiecznych nie tylko dla kościoła, lecz także dla społeczności niepodzielającej katarskich poglądów. Mało zatem prawdopodobne, aby podchodził do guślarzy – tępawego mnicha i prostej wieśniaczki – jak do przywódców herezji.

Co innego Remigiusz – Gui udowadnia mu przynależność przed laty do dulcynian – sekty, która w północnej Italii siała terror wymierzony we wszystkich, którzy nie podzielali jej pomysłów na „apostolskie życie w ubóstwie”. I tutaj jednak jest mało prawdopodobne, aby skończyło się na stosie. Proces inkwizycyjny, choć odbiegał od dzisiejszego pojęcia praworządności i praw człowieka (na czele z zasadą domniemania niewinności), oferował sporo możliwości uniknięcia najcięższych kar. Najpierw zatem rozpoczynał się dwutygodniowy okres łaski. Dobrowolne poddanie się karze kończyło się na pokucie – np. udaniu się boso lub na kolanach do najbliższego kościoła lub publicznym napiętnowaniem poprzez naszycie żółtego krzyża. Dalej o śledztwie czytamy w przedmowie do podręcznika Bernarda Gui: „Stosowanie tortur było jednak, jak się wydaje, również w XIV wieku, przynajmniej w południowej Francji, raczej wyjątkiem niż regułą”. Gui jeśli musiał uciekać się do tortur, to wybierał mało „medialne” środki: kazał głodzić lub zamykać w lochu.

Istniało prawo do obrony (jeśli ktoś trzy razy zaprzeczył, że jest heretykiem) i poręczenie osoby publicznej (na czas potrzebny do zebrania dowodów świadczących o niewinności). Stosowano w końcu ułaskawienie. Wobec skazanych Gui dysponował dość szerokim wachlarzem kar, takich jak murus largus (lekkie więzienie grupowe), murus strictus (więzienie w samotności) i murus strictissimus (więzienie ze skuciem łańcuchami) w połączeniu z konfiskatą mienia. Stos był ostatecznością.

Gui w swojej karierze wydał 633 wyroki skazujące, przy czym kazał spalić 41 heretyków, z których 27 było recydywistami. Samo spalenie na stosie nie mogło odbywać się tak, jak przedstawiono to w filmie – skazanego na śmierć „oddawano ramieniu świeckiemu”. Władze świeckie paliły zaś heretyka nie dlatego, że bały się kościoła, ale dlatego, że herezję uważano w XIV w. za obrazę majestatu. Statystyki innych inkwizytorów wyglądały podobnie. W Tuluzie w XIII w. na stosie ginęło 6 proc. oskarżonych, a 11 proc. kończyło w więzieniu. Znamienny jest przykład kobiety o imieniu Alazais. Była „recydywistką” i w 1321 r. udowodniono jej, że zataiła wcześniej swoje związki z katarami i ich aktywne wspieranie. Przypadek zatem sroższy od powieściowego Remigiusza, który odpowiadał przed sądem po raz pierwszy. Alazais trafiła do więzienia na trzy lata. Eco kazał Remigiusza spalić.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 12/2016
Artykuł został opublikowany w 12/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł
 32
  • Pan Murzyński - Filipiński IP
    Czasami jestem porażony głupotą ludzką i zaczynam się jej bać.
    Obrona Inkwizycji argumentem, że na stos trafiało (domyślnie) "tylko" 6 procentów skazanych jest porażająca. To gra statystykami. Tą samą metodą posługują się obrońcy "wolnych sądów" chcący przekonać wszystkich, że wszystko działa wspaniałe.
    Otóż drodzy państwo 6 procentów w tym przypadku oznacza to, że na sto osób sądzonych sześć kończyło na stosie. Nie byli mordercami gwałcicielami dzieci, mieli TYLKO własne poglądy na sprawy wiary.
    Argumenty, że Oświecenie, komunizm czy nazizm też mordowały, są żałosne. "Oni też" niczego nie tłumaczy i nie rozgrzesza.
    Nie rechabilituje się tych którzy zabili jedną osobę tylko dlatego, że ujęto seryjnego mordercę
    Gui kazał spalić 41 heretyków (ludzi inaczej myślących), ale mógł spalić 633. Był zatem sprawiedliwy(?!!!) .Dlatego, bo poprzestał "tylko" na ich publicznym poniżeniu.???
    Niestety mam złe zdanie o ludziach i o tym do czego są zdolni. Kiedy wybiela się jakiekolwiek zbrodnie, to sygnał, by zacząć się bać
    Dodaj odpowiedź 7 18
      Odpowiedzi: 0
    • StanisławZ IP
      a Jasnej Góry broniła sama Bozia, za pomocą proc i kamieni przeciwko szwedzkim działom, większym niż niemiecka Berta... i tyle w temacie tego i podobnych artykułów... wstyd panie autor, ciemnotę tak szerzyć, watykański pachołek..
      Dodaj odpowiedź 10 29
        Odpowiedzi: 0
      • muszka IP
        Autor i reszta przedstawicieli i wyznawców dojnej zmiany, to mentalni spadkobiercy tych chłopów, co woleli służyć kościołowi a nie rycerzowi. Przekonuje w tym, pisanym nie-za-lekkim piórem wypracowaniu, że średniowiecze nie było takie złe i nie mieliby nic przeciwko cofnięciu się do tamtych czasów. Był pan, by chłop, heretyków się paliło, chyba że pan był ludzki, to tylko biczowanie - wszystko jak trza. A nie jakieś opozycje i prawa kobiet.
        Dodaj odpowiedź 12 25
          Odpowiedzi: 0
        • Naszpapież Ratzinger von Hitlerjugend IP
          Ha Ha Ha Ha ....
          Chłop "wolał" być niewolnikiem Kościoła niż rycerza !!!
          Pijawki Pasożyty Kłamcy !!!
          Ale długo to już nie pociągnie Watykańskie KONDOMinium !!!
          Got Mit Uns !!!
          Dodaj odpowiedź 11 36
            Odpowiedzi: 1
          • Torquemada IP
            Tak, i Lenin, i Stalin, i PZPR też miały swoje dobre strony. JAK WSZYSTKO na tym siwecie.
            Ale summa summarum były to okropne kÓrewstawa. Wraz z Inkwizycją!
            Dodaj odpowiedź 13 27
              Odpowiedzi: 0
            • Agnieszka IP
              Proszę nie oszukiwać ludzi. Przeciętny człowiek nie ma pojęcia o " Świętej Inkwizycji " , a czytając ten artykuł zostaje wprowadzony, delikatnie rzecz ujmując, w błąd. Rozumiem poglądy prawicowe czy umysł zainfekowany KK. Ale Super Historia powinna szerzyć PRAWDĘ!! Proponuję Autorowi zapoznać się z dziełami sławnych Inkwizytorów.

              W czasach inkwizycji straciło życie miliony osób, głównie kobiet. W imię Boga ścigano, torturowano i mordowano obwinionych o czary. Ale oddajmy głos bogobojnemu Bernardowi Gui:
              Księga Inkwizycji, podręcznik napisany przez Bernarda Gui, str.111-112:
              „ „Doskonałymi” spośród kacerzy zajmują się inkwizytorzy zazwyczaj na rozmaite sposoby dłużej: po pierwsze, iżby ich wielokroć do nawrócenia zachęcać. Nawrócenie takich kacerzy dlatego wielce jest pożyteczne, iż nawrócenie kacerskich manichejczyków przeważnie jest szczere i z rzadka jeno udawane; po wtóre, nawracając się, wyjawiają oni wszystko, mówią prawdę i zdradzają wszystkich swych wspólników. Wielki jest stąd zaiste pożytek. Dopóki ponadto owi „doskonali” spośród kacerzy są więzieni, ich poplecznicy i wspólnicy snadniej przyznają się do winy i zdradzają siebie i innych, lękają się bowiem być wyjawionymi przez kacerzy, gdyby ci się nawrócili. Gdyby wszelako, po wielokroć do nawrócenia wezwani, nawrócić się nie chcieli i w zatwardziałości swej trwali, należy przystąpić do ich osądzenia i przekazać ich ramieniu sądu świeckiego”.

              Albo nawrócenie albo śmierć…

              Lektura podręcznika Bernarda jest fascynująca.

              Str.132: „ Trzeba nadmienić, iż nader trudno jest przesłuchiwać i wypytywać waldensów, tak by dojść od nich prawdy o ich błędach. Przyczyną tego są ich bałamutne i wykrętne sformułowania, którymi zasłaniają się oni w swoich wypowiedziach, aby nie można im było dowieść winy. Dlatego należy w tym miejscu powiedzieć coś o ich wykrętnych i kłamliwych próbach zwodzenia. Przede wszystkim zwykli oni tak oto się zachowywać: Kiedy któryś z nich zostanie ujęty i doprowadzony na przesłuchanie, przychodzi, jak gdyby niczego się nie lękał, nic złego nie miał na sumieniu i o nic nie potrzebował się troskać. Zapytany, zali wie, czemu został ujęty, odpowiada nader przyjaźnie i z lekkim uśmiechem: Panie, rad bym się od Was dowiedział przyczyny. Na pytanie o wiarę, jaką wyznaje, odpowiada: Wierzę we wszystko, w co dobry chrześcijanin wierzyć powinien. Na pytanie, kogo ma za dobrego chrześcijanina, odpowiada: Tego, który wierzy w to, co Kościół święty niezłomnie do wierzenia podaje. Na pytanie, który Kościół świętym zowie, odpowiada: Panie, ten, który Wy tak zowiecie i o którym wierzycie, iż jest Kościołem świętym. Kiedy się mu rzeknie: wierzę, iż świętym Kościołem jest Kościół rzymski, któremu przewodzi papież, a pod nim inni kościelni dostojnicy, odpowiada: I ja w to wierzę, rozumiejąc przez to, iż wierzy, że ja (to jest przesłuchujący go inkwizytor) tak wierzę”.
              Gui niezwykle szczegółowo podaje, w jaki sposób należy przesłuchiwać heretyków, o co pytać, co oni odpowiadają, a co naprawdę myślą oraz jak z nimi postępować.
              Str. 181: „ Trzeba jeszcze nadmienić, że przeciwko takiemu kacerzowi można przesłuchać świadków, jeśli takowi się znajdą, albo że można takiego przymusić, czyli wywrzeć na niego nacisk, przez wstrzymanie mu pożywienia albo uwięzienie, albo zakucie w okowy, albo przez wzięcie za radą ludzi biegłych w sprawie na męki, wedle tego, czego wymaga rodzaj sprawy i indywidualna sytuacja osoby, aby dojść prawdy”.
              „ Często widziałem też u poniektórych, że przez tę udrękę i po wieloletnim więzieniu składali wreszcie wyznanie, i to nie tylko co do występków nowych, ale też co do starych, dawno minionych, sprzed trzydziestu, czterdziestu i więcej lat.


              To prawda, że istniały „lekkie pokuty”. Niestety, Kościół zapomniał dodać, iż szanse na jej otrzymanie miał ten, który albo zadenuncjował sam siebie, lub gdy przesłuchiwany natychmiast przyznał się do winy i bezwzględnie podporządkował Kościołowi.
              To prawda, że Kościół bezpośrednio nie zabijał heretyków, wszak nie mógł brudzić sobie rąk krwią. Wydawał ich tylko „ramieniu świeckiemu”, czyli skazywał na śmierć. Oczywiście władza świecka i władza duchowna wspaniale ze sobą współpracowały ze względu na obopólne korzyści..
              Pomiędzy „lekkimi pokutami” a stosem było 3 stopniowe więzienie: 1) przy karze najłagodniejszej – „więzienie zwykłe” (murus largus) , czyli wieloosobowe, 2) murus strictus – cela jednoosobowa i 3) murus strictissimus – więzień dodatkowo przykuty łańcuchami do ściany.
              Każdy, kto budził jakiekolwiek podejrzenia mógł skończyć torturowany na wiele szokujących sposobów. Oglądałam te „urządzenia” o intrygujących nazwach w ciężkim szoku: krzesło przesłuchań, hiszpańskie buty, żelazna dziewica, kołyska Judasza, koło do łamania, kocia łapka (grabie do zdzierania skóry i mięśni), widelec heretyka ( nie można im zarzucić braku wyobraźni ;-) ;-), żelazny knebel, waterboarding, wisząca klatka czy stół do rozciągania, przy których szybkie ucięcie głowy było wybawieniem od wielogodzinnych czy dniowych katuszy.
              Spalenia na stosie były normą.
              Warto wspomnieć o oczyszczaniu duszy – jedzeniu rozżarzonego węgla.

              Inną lekturą, ale tylko dla osób o żelaznych nerwach jest Malleus Maleficarum, autorstwa 2 dominikańskich inkwizytorów: Jacoba Sprengera i Heinricha Kramera.
              Zawiera opis sposobów wykrywania czarownic, różne rodzaje czarów i sposoby ich zwalczania. Dzieło było również podręcznikiem dla inkwizytorów i sędziów, którzy zajmowali się procesami o czary.
              Łagodne tortury wstępne obejmowały obnażenie, związanie, groźby, biczowanie, ściskanie i miażdżenie palców, rozciąganie na drabinie, przypalanie. Stosowano strapaddo, czyli podwieszanie i rozciąganie.
              Jeśli osoba oskarżona nie chciała się przyznać, wtedy stosowano tortury końcowe. Należało do nich na przykłąd obcinanie rąk lub nóg, oślepianie lub rozszarpywanie rozpalonymi do czerwoności obcęgami.
              Powszechnie stosowanym sprytnym podstępem było obiecywanie oskarżonym, że jeśli przynają się do winy to unikną kary. W rzeczywistości sędzia, który obiecywał wolność był następnego dnia…wymieniany na innego, który nic na ten temat nie wiedział ;-)
              A jak autorzy tej kopalni wiedzy o czarach i czarownicach charakteryzują kobiety???
              „Wszelkie zło jest nieskończenie małe w porównaniu ze złem kobiety „
              „ Mniej niebezpiecznie jest przebywać z lwem lub smokiem niż z niegodziwą kobietą „
              „ Żenić się jest rzeczą nierozsądną. Żona jest tylko wrogiem przyjaźni, niezbędnym złem, naturalną pokusą, nieszczęściem, domowym niebezpieczeństwem, przejmującą krzywdą, zboczeniem natury przedstawionym w pięknych barwach. Porzucenie żony jest grzechem, zatrzymanie jej jest śmiertelną męką. Kobiety muszą się winić same, gdy wyczerpani codzienną walką bez końca, decydujemy się popełnić cudzołóstwo”
              „ Kobiety są lekkomyślne, one nigdy nie były zdolne zrozumieć filozofów”
              „ Ich słowa wydają się słodkie jak miód a w zasadzie są bardziej gorzkie niż sam piołun. Są rozkoszne, gdy się na nie patrzy, wstrętne, gdy się ich dotyka i zgubne w czasie stosunku”
              „ Kobieta jest bardziej okrutna niż śmierć, jej serce jest pułapką; jej ręce są okowami; sprawiedliwy będzie od niej uciekał, grzesznicy będą jej ulegali „
              Polowanie na czarownice było niezwykle dochodowe. Dzięki konfiskacie dóbr powstało wiele kościołów, a biskupi mogli żyć na bardzo wysokim poziomie. Także poszukiwacze czarownic, którzy mieli płacone „od głowy” żyli bardzo dostatnio. Podobnie kaci – „sól w oku”arcybiskupów, którzy domagali się wygórowanych opłat. W końcu duchowieństwo wprowadziło reguły i cennik ( w talarach niemieckich ).
              Młot na Czarownice wyjaśnia, że „ istnieje taki oto podział ludzi, których się czary nie imają:
              1) tacy, którym żadne czary nie zaszkodzą
              2) tacy, którzy nie od wszystkich czarów są chronieni
              3) tacy, których Aniołowie czystością obdarzają
              Natomiast ci wszyscy, którzy narażeni są na poczynania czarownic i szatana, nie zasługują najwidoczniej na ochronę Aniołów. Dzieje się tak, bo żyją w ciągłym grzechu. A Pan Bóg ma swoje powody, by pozwalać na szerzenie się złego i jego czarów. Jest to bowiem kara, którą ludzie (szczególnie kobiety ) ponieść muszą po tym, jak ojciec nasz – Adam popełnił grzech pierworodny.”

              Z tego fascynującego i przerażającego dzieła dowiemy się o wielu niesamowitych historiach z „życia wziętych”, to prawdziwy thriller psychologiczny, który szczególny nacisk kładzie na kobiety.
              To właśnie one „najczęściej wpadają w tarapaty, gdy szukają zemsty. A powodów jest wiele, np. utrata dziewictwa, porzucenie przez kochanka, kosz od narzeczonego. Kiedy kobieta czuje się oszukana lub zdradzona ucieka się do kontaktów z czarownicami lub samym szatanem. Kobiety kochają zemstę, lecz nie jakąś prostą, one wolą coś bardzo wyszukanego, wysublimowanego. A przez to, że uwielbiają się mścić zasilają szeregi czarownic służących szatanowi.”
              Kobiety opętane zjadają niemowlęta (ale tylko te nieochrzczone), często też swoje dzieci, przywołują grad, pioruny, suszę, robactwo, niepłodność na zwierzęta i ludzi, odejmują popęd seksualny małżonkom, mają moc usuwania męskich członków; powodują choroby, poronienia, zsyłają szaleństwo, śmierć, uprawiają seks z szatanem i latają na wspólne spotkania.

              Współżycie z szatanem jest codziennością czarownic. Autorzy donoszą, że „ trudno byłoby nam zliczyć, ile takich bezwstydnic skazaliśmy na stos”. Szatani kochają się z kobietami, by zarażać ich ciało i duszę oraz  zapładniają kobiety nasieniem najwyższej klasy, by poszerzać szeregi czarnoksiężników…
              „Mężowie wracając do domów często zastawali swe żony obcujące z latawcami (szatanem w postaci mężczyzny), a kiedy chcieli rywali zastrzelić – ci natychmiast znikali im z oczu. Przyłapane na zdradzie kobiety miały pretensje do mężów. Wypierały się oczywiście i śmiejąc się mawiały: Czyś, drogi mężu postradał rozum dla szatana?”
              I na koniec „ jednak jeśli byłby ktoś na tyle głupi, by nie wierzyć w czary i uważać je za nieprawdziwe twierdząc, że są jedynie fantazją, ten – jest przeciwko nam.”
              Dodaj odpowiedź 24 37
                Odpowiedzi: 5
              • Asdfgh IP
                Inkwizycja powinna wrócić. Sanctum Officium było potrzebne i wbrew pozorom nie takie jak się je przedstawia. Kocham ksiazke i film ale Eco przesadzil.

                Średniowiecze było o wiele bardziej cywilizowane niż masońskie Oświecenie którego dziećmi był nazizm i komunizm.

                Niestety prawda jest niepopularna w tych czasach.
                Dodaj odpowiedź 26 20
                  Odpowiedzi: 1
                • Myślę, więc... spalą mnie na stosie? IP
                  Z tych sporów szermujących uznanymi "prawdami", "półprawdami" i "gooownoprawdami" wyłania się przerażający obraz tamtych czasów, skłaniający do konstatacji, że wszystko albo prawie wszystko to, na czym niektórzy próbują oprzeć dzisiaj przekonanie, że świat powinien "zębami i pazurami" bronić tak zwanych "tradycji" i na nich opierać edukację nowych pokoleń, w gruncie rzeczy wyrosło z paranoicznego obłędu, w jaki u początków nowej ery wpędzili śródziemnomorskie (i nie tylko) społeczeństwa starsi i młodsi bracia w wierze...
                  Dodaj odpowiedź 4 17
                    Odpowiedzi: 1
                  • Jooma IP
                    Inkwizycja powstala w Hiszpani w jednym celu - sprawdzenia czy zydzi ktorzy nawrocili sie na Chrzescijanstwo aby pozostac w Hiszpani nie wyznawali dalej judaizmu, co wiekszosc zydow oczywiscie robila, bo wiadomo - oszukac goja nie jest grzechem. Ta sama anty chrzescijanska ideologia rozdmuchala dzialalnosc Swietej Inkwizycji do absolutnego absurdu i tak zostalo.
                    Dodaj odpowiedź 22 7
                      Odpowiedzi: 0
                    • ehhh.... IP
                      Sądzę że na inkwizycję miał duży wpływ islam gdzie za odstępstwo od wiary karze się po mojżeszowemu czyli w większości przypadków śmiercią. Hiszpania jako kalifat miała takie prawa i jak przyszło tam chrześcijaństwo ten sposób traktowania odstępców od wiary i heretyków wszedł naturalnie z lokalną kulturą do kościoła. Chyba nieprzypadkowo to się stało tam i w tamtym czasie.
                      Dodaj odpowiedź 12 4
                        Odpowiedzi: 0
                      • Piotrek IP
                        Autor tego tekstu tropi nieścisłości w powieści historycznej. Przypomnę, że gatunek ten wcale nie musi ściśle trzymać się faktów. Chodzi w nim raczej o coś innego, o przekazanie ducha epoki przy pomocy środków wyrazu typowych dla literatury. Jest to ciągle literatura, a nie dzieło stricte naukowe.
                        Politowanie godne są również te argumenty o tym jak bardzo wiele możliwości miał człowiek aby uratować swoje życie przed oprawcami w sutannach. Nie mówiąc już o swoich poglądach.
                        Myślę że jako tak bardzo oddany prawdzie historycznej dziennikarz prawicowy i zapewne katolik autor powinien w ramach pokuty opisać symptomatyczny przypadek niejakiego Giordano Bruno, który został skazany przez Kościół katolicki pod zarzutem herezji i spalony żywcem na stosie.
                        Jakie szanse oprawcy w sutannach dali mu na to żeby ten w gruncie rzeczy niewinny człowiek uniknął bestialskiej i męczeńskiej śmierci jednocześnie zachowując swoje poglądy?
                        Dodaj odpowiedź 15 8
                          Odpowiedzi: 1
                        • Fck KK IP
                          Faszystowskie prawactwo będzie przekonywać jak wspaniała była inkwizycja. Niedługo zbudują obozy koncentracyjne dla Polaków demokratów i będą je nazywać sanatoriami.
                          Dodaj odpowiedź 14 17
                            Odpowiedzi: 1
                          • riPOsta IP
                            Film oglądałem kilka razy.
                            Jednak nie przejmowałem się jego propagandową wymową, lecz zachwyciłem niezwykłą atmosferą i doskonałym wykonaniem pod względem artystycznym..
                            Dodaj odpowiedź 15 1
                              Odpowiedzi: 0
                            • cesia IP
                              Film nie musi być wierny prawdzie , nawet wierny książce. Uczymy się w szkole, bibliotekach na uniwersytetach. Jedynym nośnikiem wiedzy do XIX wieku w Europie -  był Kościół Rzymski. Od rewolucji francuskiej zaczęło się psuć i do dzisiaj jest kiepskawo z wolnością nauki. Ale kino to bajka i nie musi nas uczyć czegokolwiek, Inkwizycja była instytucją potrzebną , choć jak każda oprócz sukcesów ma błędy. Kino powinno zaś wzruszać lub radować. Ja się nie wzruszyłam na tym filmie mimo seksownego inkwizytora... Ale notka śmieszna w Polsce, gdzie inkwizycja nie miała za dużo pracy...
                              Dodaj odpowiedź 5 6
                                Odpowiedzi: 0
                              • Profesor IP
                                Nonsensy.
                                Dodaj odpowiedź 8 6
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także