Historia17 sierpnia 1944. "Wydaje się cudem, że Warszawa jeszcze trwa"

17 sierpnia 1944. "Wydaje się cudem, że Warszawa jeszcze trwa"

Powstanie Warszawskie dzień po dniu
Powstanie Warszawskie dzień po dniu / Źródło: Wikimedia Commons / Powstanie warszawskie / Źródło: Wikimedia Commons/DoRzeczy.pl
Dodano 21
Dziś po południu minie siedemnasty dzień Powstania. Niekiedy wydaje się cudem, że Warszawa jeszcze trwa, że jeszcze walczy. A co dziwniejsze – czujemy to wszyscy i wiemy dobrze – że trwać i walczyć będzie jeszcze nie jeden dzień, aż po ostateczną klęskę nieprzyjaciela – czytamy w "Biuletynie Informacyjnym" z dnia 17 sierpnia 1944 roku.

Siedemnastego dnia Powstania trwają walki o Stare Miasto, silny ostrzał artyleryjski sięga gmachu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych przy ulicy Sanguszki. Trwają bombardowania pozycji Powstańców.

„Obraz walczącej Stolicy jest dziś inny, niż w ciągu pierwszych dni sierpnia. Wówczas w początkowym zrywie powstańczym nieustannymi natarciami wywalczyli sobie miejsce pod słońcem” – czytamy dalej w "Biuletynie Informacyjnym" z tego dnia.

W odpowiedzi na ataki Powstańców, Niemcy burzą kamieniczki na Starym Mieście, a w całej Warszawie szaleją pożary – płoną m.in. katedra św. Jana i Ratusz przy Placu Teatralnym

Po południu 17 sierpnia, Powstańcy odpierają atak hitlerowców na Zajezdnię Tramwajową na Muranowie, a także zatrzymują natarcie na barykady na Lesznie. Przy ataku na Lesznie, Niemcy jako "żywych tarcz" używają grupy kobiet. Powstańcom udaje się jednak zatrzymać hitlerowców.

W Śródmieściu Niemcy atakują od ulicy Towarowej i od północy – wzdłuż Żelaznej, Walicowa, Ciepłej, Rynkowej i Granicznej. Od południa – z rejonu Placu Starynkiewicza i Dworca Towarowego prowadzą ostrzał Domu Kolejowego i Dworca Pocztowego. Walki trwają także w rejonie ulicy Polnej, Politechniki i ulicy Wspólnej.

Pomimo przewagi oddziałów niemieckich, Powstańcy odpierają natarcie z użyciem czołgów z Ogrodu Saskiego, w kierunku Królewskiej i Marszałkowskiej, na Żoliborzu z Instytutu Chemicznego w kierunku Placu Henkla.

Na Mokotowie, w nocy oddziały ppłk Stanisława Kamińskiego "Daniela" na rozkaz płk Antoniego Chruściela "Montera" opanowują część Sielc, Czerniakowa i Sadybę. Oddziały przygotują się na współdziałanie z Powstańcami przebijającymi się do Warszawy z Lasów Chojnowskich.

17 sierpnia Polacy tracą dostęp do Koszar Policji przy ulicy Ciepłej i magazynów żywności przy ulicy Grzybowskiej. W mieście panują też coraz gorsze warunki sanitarne z powodu braku wody.

Tekst powstał na podstawie materiałów Muzeum Powstania Warszawskiego

/ Źródło: DoRzeczy.pl / Muzeum Powstania Warszawskiego/1944.pl/Zbrodnia Niemiecka w Warszawie 1944 r. (WYDAWNICTWO INSTYTUTU ZACHODNIEGO POZNAŃ)/sppw1944.org

Czytaj także

 21
  • RN---MI IP
    W czasie, gdy narasta fala profanacji i ataków na symbole katolickie i narodowe, gdy liberalno-lewicowe media stają po stronie ideologicznych fanatykow, warto wsłuchać się w głos kogoś, kto wszystko to przerabiał już 100 lat temu i wskazał kierunek wyjścia. Co powiedziałby nam dzisiaj św. o. Maksymilian Maria Kolbe? Pewnie kolejny raz postawiłby to fundamentalne pytanie:
    Cóż powiedzieć o narodzie, który płaci za własne poniżenie? Nie znajduję na to nazwy! A ta hańba ciąży na katolikach, obrażanych ciągle przez tysiące dzienników. Te pisma, które katolików bezwstydnie wyszydzają, drukuje się dla nas, katolików! Nie posyła się ich jednakże anonimowo w rodzaju paszkwilów, ale my sami je zamawiamy i za nie płacimy. Czyż można być więcej ślepym wobec tak groźnego niebezpieczeństwa?! A ta ślepota nasza staje się wprost zbrodnią, skoro się nie tylko przeciw temu niebezpieczeństwu nie bronimy, ale trzymając i czytając złe pisma, za obrazę i wyszydzanie wiary płacimy!

    Ważne i jakże aktualne przesłanie św. o. Maksymiliana. To, co dzieje się w dzisiejszych mediach niczym nie różni się od pogardy wobec Polaków, sączonej w antynarodowych propagandówkach w latach 20. I 30. Czas więc wyciągnąć z tego naukę.

    Św. Maksymilian przestrzegał przed panoszącą się demoralizacją przestrzeni publicznej. Te uwagi także nie straciły na aktualności.

    Rozglądając się naokół widzimy zastraszający wprost zanik moralności, zwłaszcza wśród młodzieży, a nawet powstają związki – iście piekielne – mające w programie zbrodnię i rozwiązłość – członkowie to owego związku popełnili głośne w Wilnie morderstwo profesora przy egzaminach. Kina, teatry, literatura, sztuka kierowane w wielkiej części niewidzialną ręką masonerii, zamiast szerzyć oświatę, gorączkowo pracują w myśl uchwały masonów „My Kościoła katolickiego nie zwyciężymy rozumowaniem, ale zepsuciem obyczajów. I  toną dusze w powodzi literatury i sztuki obliczonej na osłabienie poczucia moralności. Zaraza brudu moralnego szerokim korytem ścieka prawie że wszędzie. Osłabiają się charaktery, rozrywają rodzinne ogniska i mnoży się smutek w głębi serc skalanych  

    — alarmował w „Rycerzu Niepokalanej” w 1925 r.

    Wczytując się głębiej w ogromną spuściznę pozostawioną przez św. o. Maksymiliana Kolbe, widać dlaczego niektórzy chcieliby wymazać pamięć o jego dokonaniach i zepchnąć jego działalność do ostatniej fazy jego życia i męczeńskiej śmierci w Auschwitz. Zbyt wiele w jego nauczaniu mocnych treści, jasnych wskazań, trafnych analiz, gotowych rozwiązań i podpowiedzi jak poradzić sobie z narastającą demoralizacją i destrukcją społeczną.

    Apel - ku zadumie i przestrodze.
    Wszystkich zasługujących na wielki szacunek, z zachowaniem należnych tytułów: czy zasadne jest pytanie o schizofrenię w obszarze naszego życia religijnego i narodowego, katolickiego i polskiego… Wielu z nas owładnęła choroba schizofrenii religijnej, w naszym przypadku polskiej schizofrenii katolickiej, która co najgorsze uzewnętrznia się w życiu osobistym, rodzinnym, narodowym. Coraz więcej katolików ulega manierze samodestrukcji. Samodestrukcja to działania przeciwko sobie. Staje się to ewenementem na skalę polską.
    W świecie przyrody nie spotyka się stworzeń, które działałyby przeciwko sobie. Niestety, wyjątek stanowi człowiek. I tak, liberalni ateiści, i nie tylko… promują aborcję, eutanazję i homo-związki, choć przecież wiedzą, że na dłuższą metę prowadzi to zagłady rodzaju ludzkiego. Można by pominąć milczeniem tego typu zachowania i propagandę różnego rodzaju genderystów, gdyby nie fakt, że ową skłonność do samozniszczenia przejawiają także ludzie wierzący. Tymczasem, zdrowa wspólnota działa w swoim żywotnym interesie; wyznaje naturalną zasadę: Primum, non nocere sibi. Po pierwsze, nie szkodzić sobie. I można, by nad tym przejść do porządku dziennego, gdyby nie postawa ludzi deklarujących się jako wierzący a mimo to głosują przeciwko sobie. Wybierają do parlamentu ludzi na wskroś niewierzących, często wojujących z Kościołem i z religią katolicką; głosują na bluźnierców i profanów, na ludzi, którzy propagują nie-prawości i wynaturzenie. Aktywistów LBGT, którzy narzucają nam tzw. „nowoczesny model rodziny” (notabene: nic nowego pod słońcem, to już było i zostało opisane w biblijnej Księdze Rodzaju, rozdział 19), którego na pamięć przywołuje Sodoma i Gomora – miasta, które stały się odstraszają-cym przykładem groźnej kary Bożej za grzechy niemoralności ich mieszkańców. Według statystyk, w Polsce ochrzczonych jest 87% ludności w obrządku katolickim, tj. około 33 miliony Polaków. Połowa z nich uczestniczy w życiu publicznym i politycznym naszego kraju. W ostatnich wyborach parlamentarnych ponad połowa wyborców, ponad 10 mln osób, zagłosowała za ludźmi i za partiami, które sprzeciwiają się wartościom chrześcijańskim i społecznej nauce Kościoła. Za prawicą i wartościami chrześcijańskim opowiedziało się niespełna 8 milionów Polaków. Takiego wyboru dokonali „nowocześni” i liberalni Polacy-katolicy głosując na przeciwników religii, Boga i Kościoła.

    Nie może być tak, że ktoś w ciągu dnia maszeruje w „sodomskich paradach”, a wieczorem idzie do kościoła…, i co najgorsze, że tym się jeszcze chwali… Tego typu postępowania nie da się pogodzić z Dekalogiem i Ewangelią. Ale też nie sposób pogodzić wyborów polskich katolików z pryncypiami wiary chrześcijańskiej. Tymczasem, to z ich nadania znaleźli się na Wiejskiej w Warszawie – komuniści, aktywiści LGBT, ludzie o orientacji homoseksualnej, bluźniercy i profani Najświętszego Sakramentu, Przenajświętszego Serca Jezusowego, Najświętszej Maryi Panny – Królowej Polski z Jasnej Góry? Ci wszyscy zostali posłami, senatorami z nadania polskich chrześcijan.

    Czy rzeczywiście, takiego wyboru dokonali prawdziwi wyznawcy Chrystusa?

    Chrześcijaninem się jest, a nie bywa. Chrześcijanina z Krwi i Ciała poznaje się po jego jednoznacznej postawie życiowej. Po TAK – TAK bądź po NIE – NIE, bez kompromisów: ALE – ALE… „a co nadto jest od Złego pochodzi” (por. Mt.5,37).

    Chrześcijanin czyni to, co mówi. Mówi to, co myśli. Według słów Ewangelii. Według natchnień Ducha. Taki jest prawdziwym chrześcijaninem. Prawdziwym Polakiem. Polska nie może być krajem ze starego dowcipu. Opowiadał pewien zagraniczny turysta, który podróżował z Hiszpanii – via Francja i Niemcy – do Polski. Kiedy był jeszcze na terytorium Półwyspu Iberyjskiego, w jego samochodowym radiu słyszał muzykę hiszpańską – flamenco, Bolero Ravela. Gdy w Pirenejach przekroczył granicę z Francją, w radiu rozbrzmiewała muzyka francuska – Edith Piaf, Charles Aznavour. Kiedy przybył do Niemiec, usłyszał niemieckie szlagiery, bawarskie akordeony i dęte orkiestry z Tyrolu. Turysta przekroczył kolejną granicę. Z głośników dudnił głośno rock’n’roll – po angielsku. Do jakiego kraju dojechał? Do Polski…

    A jaka muzyka gra w naszych sercach? Jakie są nasze wybory? Wybory stacji radiowej, telewizyjnej? Decyzje życiowe? Kogo wybieramy do naszego parlamentu, samorządu? Ludzi o podobnych przekonaniach, tej samej wiary? Prawdziwych chrześcijan? Czy tylko tych, co podczas wyborów modlą się pod przysłowiową figurą, żeby ich wyborcy widzieli – w asyście telewizyjnych operatorów i dziennikarzy? A może wybieramy zdeklarowanych ateuszy, ludzi o moralności sprzecznej z przykazaniami Boga i prawami natury?

    I nie chodzi tu o orientacje polityczne…, tu chodzi, że się powtórzę o Chrystusowe TAK– TAK, NIE – NIE, bez kompromisów: ALE – ALE…

    Polska schizofrenia. Katolicka. Ale tę chorobę można wyleczyć. Trzeba tylko posłuchać Ewangelii. Uwierzyć Chrystusowi. Kierować się w życiu kryteriami chrześcijańskimi. Wtedy o wynik możemy być spokojni… Wtedy naprawdę będziemy u siebie. W Polsce. W Europie. W Państwie Bożym. Nie będą nami rządzić OBCY i ich polskojezyczne media w Polsce.

    PS. Nie wrzucajmy wszystkiego do przysłowiowego „jednego worka”…Pamiętając wszak o tym, że należy odróżnić błędy od tych, którzy je popełniają i nie potępiać błądzących, lecz ich błędy… A za NICH się modlić…, bo to też nasi bracia i siostry…

    Zresztą, wszyscy póki jeszcze mamy czas czyńmy dobrze…!
    youtube


    ZPB
    Dodaj odpowiedź 0 1
      Odpowiedzi: 0
    • 17 sierpnia IP
      17 sierpnia Waszyngton polecił ambasadorowi Harrimanowi, aby ponownie poruszył kwestię korzystania przez alianckie samoloty z radzieckich baz lotniczych. Mołotow w obecności Stalina uprzedził jego interwencję, oświadczając ( „ dla uniknięcia możliwych nieporozumień ” ), że rząd sowiecki nie może się zgodzić, aby z jego baz lotniczych korzystały samoloty, które niosą pomoc powstaniu wywołanemu przez wrogów Związku Radzieckiego.
      Dodaj odpowiedź 6 0
        Odpowiedzi: 0
      • Moskwa IP
        Zastępca Ludowego Komisarza Spraw Zagranicznych ZSRR, Andriej Wyszynski, odrzucił prośbę o umożliwienie alianckim samolotom korzystania z sowieckich lotnisk. Nie ukrywał przy tym w rozmowie z ambasadorami Wielkiej Brytanii i USA, że odmowa jest spowodowana motywami politycznymi.
        Dodaj odpowiedź 9 0
          Odpowiedzi: 0
        • Berlin IP
          Niemieckie radio Berlin nadaje po raz kolejny, fałszywą informację jakoby powstanie zostało „zlikwidowane”.
          Dodaj odpowiedź 5 0
            Odpowiedzi: 0
          • odparto atak IP
            Skutecznie odparto atak czołgów i piechoty przy ul. Królewskiej i Marszałkowskiej.
            Dodaj odpowiedź 6 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także