Dr Anusz: Budka popełnił błąd. To komunikacyjna katastrofa

Dodano:
Borys Budka (PO) Źródło: PAP / Mateusz Marek
Z jednej strony Polacy widzą pokłóconą opozycję, a z drugiej Nowy Ład, który daje nadzieję – mówi DoRzeczy.pl dr Andrzej Anusz, politolog z Instytutu Piłsudskiego.

Damian Cygan: Które elementy Polskiego Ładu są według pana najważniejsze?

Andrzej Anusz: Najważniejszym elementem jest kontynuacja programów społecznych. Patrząc na te wszystkie propozycje, widzę dwie grupy, na które położono największy nacisk. Po pierwsze, na podniesieniu kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł zyskają emeryci. Po drugie, inwestycje we wieś i małe miasteczka. Moim zdaniem to wszystko wpisuje się w filozofię programu 500 plus czy trzynastej i czternastej emerytury. W tym wymiarze PiS pokazał sprawstwo, bo już w 2015 roku zapowiadał, że to zrobi, choć opozycja przekonywała, że się nie da. W związku z tym, jeśli teraz PiS mówi o tych programach, to ma wiarygodność. Sądzę, że ludzie, do których te projekty są adresowane, uwierzą, że to realne przedsięwzięcie.

Jak ważna była prezentacja Polskiego Ładu w kontekście czysto politycznym?

Na pewno dominacja i pokazanie, że to jest program Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński, który doświadczył problemów z mniejszymi koalicjantami, zbudował – niezależnie od nich – program, pod którym dał się podpisać Jarosławowi Gowinowi i Zbigniewowi Ziobrze, natomiast nie uzależnił się od ich zgody. To formuła autonomiczna, która – mówiąc wprost – oznacza, że Polski Ład może równie dobrze stać się programem wyborczym PiS, gdyby doszło do przedterminowych wyborów. A jest coraz bardziej prawdopodobne, że Gowin i Ziobro nie znajdą się na listach PiS.

Jak interpretować zaangażowanie marszałek Sejmu Elżbiety Witek w prezentację Polskiego Ładu?

W mojej ocenie to jest próba kreowania trzeciego mocnego lidera PiS, w bardzo podobnym stylu jak kiedyś Beata Szydło. Kaczyński zawsze rozważa różne scenariusze, więc być może w przypadku Witek założył, że to ona mogłaby być premierem, gdyby Morawiecki z jakiś względów musiał przejść na inną pozycję. Innymi słowy winda polityczna bardzo podniosła marszałek Witek, bo Kaczyński uznał, że warto to zrobić. Zwracam również uwagę, że to po przemówieniu Witek podpisano nową deklarację o współpracy, a dopiero potem przemawiali wicepremier Gowin i minister Ziobro.

W piątek wieczorem z PO wyrzucono dwóch posłów – Ireneusza RasiaPawła Zalewskiego. Jak pan to ocenia?

Wybrano bardzo zły moment. Przecież było wiadomo, że w sobotę odbędzie się prezentacja Nowego Ładu. W związku z tym dzień przed zrobić taki ruch to jest moim zdaniem komunikacyjna katastrofa polityczna. Bo punkt odniesienia, jaki widzą w przekazach zwykli ludzie jest taki: pokłócona opozycja, jakieś wyrzucanie z partii i odgrażanie się, a w tym samym czasie idzie prezentacja Nowego Ładu, narracja o tym, że wychodzimy z pandemii, pojawia się jakaś nadzieja. Dlatego kontekst dla opozycji jest bardzo zły i Platforma na pewno na tym straci.

Może kierownictwo PO uznało, że usunięcie niepokornych posłów zakończy problemy w partii?

Posłowie Raś i Zalewski podpisali się pod słynnym listem 51 parlamentarzystów, więc być może Borys Budka uznał, że zobaczy, jaka będzie reakcja na wyrzucenie ich z partii, na zasadzie próby przestraszenia. Moim zdaniem Budka popełnił błąd, bo to nie oznacza końca problemów w Platformie, lecz tylko je zaostrza. Wokół Rasia i Zalewskiego pojawią się teraz głosy solidarności płynące z samej PO, a potem zacznie się gra polityczna. Nie wykluczam, że być może za jakiś czas obaj znajdą się w partii Szymona Hołowni.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...