"Weto albo śmierć 2.0". Kowalski: Jesteśmy w sytuacji absolutnie tragicznej

Dodano:
Poseł klubu PiS Janusz Kowalski Źródło: PAP / Rafał Guz
Trwa szczyt UE w sprawie ETS. Janusz Kowalski, który od początku był krytykiem systemu, w rozmowie z DoRzeczy.pl ocenił, że "teraz jesteśmy w sytuacji absolutnie tragicznej, dlatego że ETS dobija polskie firmy, szczególnie energochłonne, ale też w rachunkach za energię i ciepło widzimy gigantyczne wzrosty przez to opodatkowanie".

W czwartek odbywa się unijny szczyt w sprawie ETS, czyli systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, a jego celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 roku ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo.

System ETS. Nawrocki wysłał Tuskowi swoje stanowisko

We wtorek, przed unijnym szczytem, swoje stanowisko w sprawie ETS skierował do premiera Donalda Tuska prezydent Karol Nawrocki.

Prezydent oświadczył w piśmie, że oczekuje od rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej. Karol Nawrocki ocenił, że najbardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby odejście od systemu ETS.

Kowalski od początku był krytykiem ETS

Janusz Kowalski, poseł PiS, który od początku krytykował ETS, w rozmowie z DoRzeczy.pl przypomniał, że kiedy w roku 2020-2021 formułował plan ograniczenia negatywnego wpływu ETS na polską gospodarkę poprzez, przede wszystkim postulat odejścia od ETS, ewentualnie tzw. stałej ceny ETS, którą trzeba było negocjować w Brukseli w czasie negocjacji budżetowych w chwili 2020 roku, wtedy jeszcze nie udało mu się przekonać do tego jego kolegów z rządu.

– Ostrzegałem, że ETS przyczyni się do gigantycznego kryzysu energetycznego, polegającego, z jednej strony – na podwyżkach ceny energii i ciepła, a z drugiej strony – będzie to upadek polskiego przemysłu. Wtedy mówiłem, że największym naszym potencjalnym sojusznikiem w zakresie ETS mogą być przyszłości Niemcy – podkreślił.

Wyjaśnił, że Niemcy dlatego, że mają dużą ekspozycję na węgiel brunatny.

– Byłem nazywany wówczas przez media „ostatnim obrońcą węgla w rządzie”. Przekonywałem, że kluczowe jest opieranie zawsze bezpieczeństwa energetycznego w oparciu o własne surowce, czyli o węgiel, a nie o gaz ziemny. I mówiłem to z pozycji byłego wiceprezesa PGNiG. Byłem przeciwnikiem zwiększania ekspozycji na gaz ziemny, czyli przestawiania energetyki węglowej na gaz – podkreślił.

Janusz Kowalski zauważył, że „dzisiaj jesteśmy w takim momencie, że gdyby – i nie mam żadnej w tym satysfakcji – wziąć moje wypowiedzi z roku 2021, to dzisiaj mogę powiedzieć w ten sposób – że cały mainstream mówi moimi słowami”.

Uchwała wpierająca rząd Morawieckiego. "Opozycja totalna była przeciw"

Poseł PiS przypomniał, że kiedy w 2021 roku wybuchł pierwszy już bardzo poważny kryzys związany z ETS, czyli po przyjęciu „Fit for 55” w 2020 roku w grudniu, ceny uprawnień wzrosły z poziomu 27 euro do około 80 euro.

– Było to w końcówce 2021 roku, kiedy trzeba było pokazać taryfy na rok 2022 – dodał.

Podkreślił, że wtedy zaproponował uchwałę, która została przyjęta przez Sejm głosami Prawa i Sprawiedliwości, wspierającą premiera Mateusza Morawieckiego, który jechał na Radę Europejską, żeby zawiesić ETS.

– Chcę przypomnieć, że ta uchwała nie została poparta przez ówczesną totalną opozycję, czyli przez obecną koalicją rządową. Nie chcieli wesprzeć walki naszego rządu o niższe koszty energii i ciepła. Wtedy już walczyliśmy o to, żeby była stała cena ETS i o to, żeby zawiesić ten system – zwrócił uwagę.

Rząd nie podnosił tematu ETS w czasie polskiej prezydencji w Radzie UE

Janusz Kowalski zaznaczył, że dokładnie ta sama, analogiczna uchwała, jest zgłoszona w tej kadencji Sejmu.

– Zgłosimy ją w czasie prezydencji Polski, właśnie po to, żeby pokazać, że jako konstruktywna opozycja Prawo i Sprawiedliwość w sprawach tak fundamentalnych jak bezpieczeństwo energetyczne, jak ceny energii i ciepła, chce wesprzeć rząd – będziemy wspierać rząd Donalda Tuska, jeżeli będzie chciał zawiesić ETS. To było półtora roku temu, w czasie naszej prezydencji. Nie muszę chyba mówić, że ta uchwała nigdy nie została przyjęta i nigdy nie była głosowana. Chcieliśmy pokazać, że zachowalibyśmy się inaczej niż ówczesna opozycja, bo gdybyśmy mieli mandat 460 posłów w Europie, gdzie przywódcy są z różnych ugrupowań politycznych, to mielibyśmy silniejszy mandat do tego, żeby walczyć o niższe koszty energii i ciepła – mówił.

Zwrócił uwagę, że w czasie sześciu miesięcy polskiej prezydencji, rząd – zarówno Paulina Hennig-Kloska, jak i sam Donald Tusk, nigdy nie podjęli tematu ETS, jego rewizji, zawieszenia czy likwidacji.

– Teraz jesteśmy w sytuacji absolutnie tragicznej, dlatego że ETS dobija polskie firmy, szczególnie energochłonne, ale też i w rachunkach za energię i ciepło widzimy gigantyczne wzrosty przez to opodatkowanie – dodał.

Czy jest możliwe, aby Polska wyszła z ETS?

Pytany, czy w ogóle możliwe jest to, aby Polska wyszła z systemu ETS, odpowiedział, że wraca do koncepcji dokładnie tej, o której mówił w roku 2020, czyli „weto albo śmierć 2.0”.

– Mówię o tym mniej więcej roku, że kluczem w tej chwili dla polskiej polityki, powinien być konsensus w zakresie agendy negocjacyjnej, dotyczącej budżetu na następne siedem lat, czyli na lata 2028-2034. Negocjacje budżetowe zaczną się już w grudniu tego roku – dodał.

Likwidacja ETS jest kwestią polityczną

Przyznał, że mówi o tym, ponieważ kwestia likwidacji EU ETS jest kwestią polityczną.

– To jest decyzja polityczna, decyzja przywódców. Tak samo, jak Zielony Ład, „Fit for 55”, został przyjęty decyzją Rady Europejskiej, czyli decyzją przywódców państw europejskich i tak samo system EU ETS może zostać zlikwidowany decyzją wszystkich państw – wyjaśnił.

"UE w 2028 roku by zbankrutowała"

Dopytywany, czy jest na to szansa, odpowiedział, że tak, ponieważ Polska ma prawo weta.

– Bez Polski nie będzie przyjęty budżet Unii Europejskiej – podkreślił.

Rozmówca DoRzeczy.pl przypomniał, że „eurokraci, na szczęście, w lipcu 2020 roku, kiedy obok unijnego budżetu, który w tej chwili obowiązuje, czyli tego z Zielonym Ładem, przyjęli mechanizm tzw. „Next Generation EU”, czyli po prostu KPO, ale zapomnieli zagwarantować pieniędzy na spłatę, mechanizmu „Next Generation EU”, czyli KPO dla całej Unii Europejskiej od roku 2028.

– Jeżeli nie będzie budżetu, to nie będzie pieniędzy na spłatę wielkiego zobowiązania Unii Europejskiej z roku 2020. Oznacza to, że mamy bardzo silną pozycję negocjacyjną i każde inne państwo, które może doprowadzić do tego, że zostaną przyjęte nasze postulaty z uwagi na to, że Unia Europejska w 2028 roku by zbankrutowała. Po prostu nie byłoby pieniędzy. Rynki finansowe są bezwzględne – dodał.

Inicjatywa prezydenta Nawrockiego w sprawie ETS

Zdaniem posła PiS „wielkość polskich polityków powinna polegać na tym, że dzisiaj od lewa do prawa powinni mówić jednym głosem – likwidacja EU ETS”.

– Jest osoba, która to doskonale rozumie. I to jest pan prezydent RP, Karol Nawrocki, który jest zwolennikiem – podkreślił.

Janusz Kowalski ocenił, że naszymi sojusznikami będą Francuzi, Czesi, Słowacy i Węgrzy.

– Zakładając, że na Węgrzech wygrał Viktor Orbán, Babisz wygrał w Czechach oraz, że we Francji wygra albo Marine Le Pen, albo Jordan Brodela. Jakikolwiek sojusz z tymi państwami, po to żeby blokować Zielony Ład i EU ETS jest – można powiedzieć – warunkiem suwerenności gospodarczej Polski i obniżenia kosztów energii i ciepła – tłumaczył.

Poseł PiS stwierdził, że jego zdaniem prezydent Karol Nawrocki wyrasta na lidera reformowania Unii Europejskiej, jako powrotu do źródeł Wspólnoty, do której wstępowaliśmy w roku 2004 i wokół którego mogą się zgromadzić przywódcy Francji, Czech, Słowacji, Węgier i innych państw, np. Włoch, ale również może się porozumieć w tej sprawie z Niemcami.

– Może było zastanawiające, ale ja się bardzo cieszyłem ze zwycięstwa Babisza w Czechach, a nie Fiali z EKR, gdyż przewidywałem, że Babisz może być zwolennikiem likwidacji ETS i to się potwierdza – mówił.

Przyznał, że wysoko ocenia inicjatywę spotkania Mateusza Morawieckiego z Andrejem Babiszem, gdzie politycy rozmawiali o ETS. – Wszystkie ręce na pokład, każdy powinien lobbować u innych przywódców państw uczących Unii Europejskiej, żeby zlikwidować EU ETS i gromadzić się wokół Karola Nawrockiego – dodał.

Czy premier Tusk zrobi cokolwiek, aby Polska wyszła z ETS?

Pytany, czy premier Donald Tusk zrobi cokolwiek, aby Polska wyszła z systemu ETS, Janusz Kowalski odpowiedział, że „gdyby Donald Tusk myślał kategoriami »po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy«, od dwóch lat walczyłby o to, żeby były niższe koszty energii i ciepła w Unii Europejskiej, wykorzystałby prezydencję, miałby wsparcie opozycji, czyli Prawa i Sprawiedliwości”.

– Nie zrobił w tej sprawie kompletnie nic. Jest to absolutnie obciążające – dodał.

Zwrócił uwagę, że „dzisiaj wyłącznie dlatego, że również przemysł europejski zaczął się domagać rewizji EU ETS, otwiera się dla nas szansa”.

Kowalski życzy sukcesu Nawrockiemu ws. ETS

– Z wielką radością przyjmuję propozycję pana prezydenta, która jest oczywiście propozycją pośrednią, czyli propozycją reformy EU ETS, którą zaprezentowali Karol Rabenda i Wanda Buk. To bardzo dobra propozycja i krok w bardzo dobrym kierunku. W mojej ocenie rząd, który nie ma żadnej takiej propozycji, powinien tę propozycję poprzeć – powiedział.

Zdaniem Janusza Kowalskiego „Pałac Prezydencki powinien być tym miejscem, gdzie wszyscy przywódcy, którzy chcą odejścia od Zielonego Ładu i odejścia od EU ETS oraz powrotu zdrowego rozsądku w europejskiej gospodarce, na zaproszenie pana prezydenta RP Karola Nawrockiego, mogliby się spotkać.

– Życzę panu prezydentowi sukcesu w tej sprawie, bo to jest jedna z najważniejszych rzeczy, którą może dla Polski zrobić – podkreślił.


Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...