Strategiczny bliźniak Rzeczypospolitej

Strategiczny bliźniak Rzeczypospolitej

Dodano: 6
Centrum Kijowa.
Centrum Kijowa. / Źródło: Wikimedia Commons / Levchuk Volodymyr
Ukraina mogłaby być bogatym krajem, ale historia uczyniła ją biedną. Jej los i bezpieczeństwo są ściśle związane z losem oraz bezpieczeństwem Rzeczypospolitej. Na dobre i na złe.

Jacek Bartosiak

Ukraina to największy kraj na Starym Kontynencie, który w całości położony jest w Europie, piąty lub szósty pod względem wielkości populacji. W drugiej dekadzie XXI w. utrwalił swój status „chorego człowieka Europy”, balansując na granicy państwa upadłego, targanego wszechobecną korupcją i wzajemną walką oligarchów, niczym nieróżniących się od średniowiecznych panów feudalnych szarpiących ciało tej wielkiej przestrzeni od Donbasu do Karpat dla własnych korzyści i budowy prywatnej potęgi.

W 1991 r. Ukraina była jedną z najbiedniejszych republik sowieckich, licząc per capita. Biedniejsze były tylko: Azerbejdżan, Gruzja, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan. Tradycyjnie Ukraina była krajem rolniczym, w czasach carskich i sowieckich zasilającym imperium w żywność. Wyjątkowo dotknięta przez wydarzenia XX w., przeżyła kilka, jeśli nie kilkanaście „szoków” geopolitycznych: działania wojenne obu wojen światowych prowadzone w dużej mierze na jej obecnym terytorium, koszmar wojny domowej, kolektywizację, forsowną industrializację, wielki głód, okupację niemiecką i Holokaust, wreszcie czystki stalinowskie.

Czytaj też:
Całe wsie zamienili w cmentarzyska. Kto rozpętał horror głodu na Ukrainie?

Ukraina po drugiej wojnie światowej stała się republiką sowiecką. Centralnie ustalany w Moskwie Gosplan obejmował plany produkcyjne i ustalał relacje gospodarcze między centrum imperium a republikami. Gdy Gosplan się załamał, powiązania gospodarczo-finansowe między republikami zostały przecięte i nastąpił upadek gospodarki Związku Sowieckiego.

Traktowany jako całość obszar dawnego imperium sowieckiego odnotował w latach 1990–1995 spadek PKB aż o trudne do wyobrażenia 40 proc. Dla porównania Stany Zjednoczone pomiędzy rokiem 1930 a1934, w czasie wielkiej depresji, która pogrzebała ówczesny ład globalny i ostatecznie zakończyła erę pierwszej globalizacji, straciły 27 proc. PKB. Po upadku Związku Sowieckiego wykształciły się stosunki kapitalistyczne, a to pociągnęło za sobą drastyczną redukcję wydatków na zdrowie, edukację i programy społeczne, powodując powstanie ogromnych nierówności społecznych.

Towarzyszący transformacji szok ekonomiczny i gwałtowna prywatyzacja zakładów tradycyjnie charakteryzujących się nadmiernym zatrudnieniem zaburzyły dotychczasową stabilizację społeczną. Odbicie rozpoczęło się dopiero wraz z rokiem 1995. Kiedy jednak po 12 kolejnych latach, pod koniec roku 2007, 10 dawnych republik związkowych spośród 15 odzyskało poziom PKB z roku 1991 – pięć z nich (Mołdawia, Ukraina, Gruzja, Kirgistan i Tadżykistan) nie przekroczyło progu PKB z roku 1991. W tym czasie postępowała odbudowa gospodarcza Rosji, choć bardzo powoli i dopiero w latach 2006–2007 Rosja przekroczyła próg poziomu Rosyjskiej Republiki Sowieckiej z 1991 r. Jeszcze w 2015 r. Ukraina wypracowywała zaledwie 63,4 proc. PKB z poziomu z roku 1991, podczas gdy Rosja już 119,8 proc., Białoruś 193,9 proc. (!), Litwa 139,6 proc., Łotwa 145,8 proc., Kazachstan 219 proc. (!), Turkmenistan aż 515 proc. (!), a Uzbekistan 281,2 proc. (!).

Po drugiej wojnie światowej za pomocą władzy sowieckiej dokonano istotnej modernizacji i rekapitalizacji kopalni oraz zakładów metalurgicznych, choć oparta na rolnictwie gospodarka republiki bardzo ucierpiała przy realizacji indukowanej przez Moskwę industrializacji. W tym procesie gospodarka ukraińska stała się zależna od ropy, minerałów i taniego gazu z republiki rosyjskiej. W wewnątrz-sowieckim procesie podziału pracy zamieniała niemal darmową energię i surowce w dobra przetworzone, których wartość była na sztucznych wewnętrznych rynkach sowieckich zawyżona w stosunku do wartości uzyskiwanej na rynku światowym. Wraz z końcem Związku Sowieckiego w porównaniu z innymi republikami Ukraina dysponowała dość dobrą i nowoczesną infrastrukturą oraz parkiem maszynowym w dobrym stanie, choć po roku 1991 zaniedbano modernizację i nie nadążano za wymogami rynków. Jednak na skutek zakrętów historii zyskała dziedzictwo w postaci podziału kraju na mówiące po ukraińsku zachód i północ oraz po rosyjsku wschód i południe.

Czytaj też:
Reagan kontra Gorbaczow

Ponieważ przez całe dekady Rosja dostarczała Ukrainie surowce poniżej cen obowiązujących na rynkach światowych, uzależniło to stopniowo kraj od gazu i ropy rosyjskiej. Po 1991 r. nastała wspomniana wcześniej wielka dezorganizacja, ze spadkiem PKB w latach 1991–1996 od 9,7 proc. do 22,7 proc. rocznie! Z hiperinflacją i gigantycznym spadkiem produkcji przemysłowej (na poziomach nienotowanych w warunkach pokoju).

Wzrost PKB Ukraina zaczęła notować dopiero po roku 2000. Wcześniej w pełnym rozkwicie były wymiana barterowa i obrót w obcych walutach, kwitł też oczywiście czarny rynek. W wyniku oligarchizacji i feudalizacji systemu polityczno-gospodarczego kraj stracił polityczną stabilność, szerzyła się wszędobylska korupcja. To prowadziło do braku realnej konkurencji gospodarczej na rynku krajowym, braku trwałości instytucji i w ogóle braku sensowności ich budowania.

Przestrzeń fizyczna zajmowana przez państwo nie tylko zdawała się nie mieć cech obszaru rdzeniowego, zdolnego do zadaniowania swoich interesów i ich realizacji, lecz także traciła w ogóle spójność i sterowność z punktu widzenia wykonywania władzy oraz jej akceptacji przez społeczeństwo i lokalne czy regionalne mechanizmy, których szeroko pojęta lojalność wobec państwa jest warunkiem istnienia zorganizowanego organizmu państwowego.

Sześciu najbogatszych ludzi kraju w tym czasie to byli magnaci metalurgiczni, „wiszący” na taniej energii z Rosji, często pochodzący z sowieckiej kadry menedżerskiej, która prywatyzowała przemysł sowiecki, stając się jego właścicielem, a z czasem zyskując status oligarchów na skalę całego kraju.

Potem coś się zmieniło. Wraz ze wzrostem PKB w latach 2000–2007 pojawiły się na Ukrainie instytucje bankowe z prawdziwego zdarzenia, a osiągany wzrost gospodarczy w procentach zaczął dorównywać wzrostowi w Rosji. Pojawił się popyt wewnętrzny, eksport na rynki Unii Europejskiej, a po 2009 roku dominujący trend eksportu do Azji. Szybko rosnące gospodarki Azji kupowały produkty ukraińskich zakładów metalurgicznych.

Istniejące problemy kraju zostały zwielokrotnione w ostatniej dekadzie przez implikacje odebrania Krymu i wojny o Donbas. Nie polepsza stanu państwa masowy exodus ludzi na Zachód, w tym wielka migracja młodzieży do Polski. Dane z początku 2020 r. wskazują, że Polska ma większą populację realną niż Ukraina.

Pomimo ogromu terytorium, dostępu do portów morskich, szlaków komunikacyjnych wschód–zachód oraz przebiegu przez jej terytorium rurociągów z energią Ukraina nie jest architektem gry geopolitycznej, lecz jej przedmiotem.

W czasach sowieckich Ukraina odpowiadała za czwartą część całej sowieckiej produkcji rolnej i plasowała się na drugiej pozycji, zaraz po republice rosyjskiej, jeśli chodzi o produkcję przemysłową. Teoretycznie może więc być w przyszłości bogatym krajem. Pogląd ten ma odzwierciedlenie w analizach Banku Światowego. Żaden inny kraj europejski nie ma takich zasobów węgla (4 proc. zasobów globu), żelaza, a nawet gazu i żyznej ziemi rolnej (z której, nawiasem mówiąc, tylko połowa jest uprawiana).

Pomimo pogorszenia się za czasów sowieckich jakości słynnych ukraińskich czarnoziemów wciąż należą one do najlepszych gleb w skali świata. Populacja kraju spadła z 52 mln w 1991 r. i dalej dramatycznie spada. Za to młodzież i kadra inżynierska są świetnie wykształcone – lepiej niż w innych krajach o niskim lub średnim dochodzie. Ukraina ma także przez zachodnią granicę dostęp do rynków europejskich, co stwarza łatwość obrotu handlowego. W 2014 r. utrata Krymu i wojna w Donbasie pociągnęły za sobą spadek PKB o 6,6 proc. oraz recesję, potem nastąpił kolejny spadek PKB o 14,3 proc. w roku 2015, ale już w kolejnym roku zaliczono wzrost o 2,3 proc.

Ukraina mogłaby być bogatym krajem, ale historia uczyniła ją biedną. Jej los i bezpieczeństwo są ściśle związane z losem oraz bezpieczeństwem Rzeczypospolitej. Na dobre i na złe.

Artykuł został opublikowany w 5/2020 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

-
 6
Czytaj także