Zamach na Junka. Jak zginął kat Pawiaka. Brawurowa akcja AK

Zamach na Junka. Jak zginął kat Pawiaka. Brawurowa akcja AK

Dodano: 3
Więzienie Pawiak
Więzienie Pawiak Źródło: Wikimedia Commons
15 czerwca 1944 roku zginął Herbert Junk, znany w okupowanej przez Niemców Polsce jako „kat Pawiaka”. Jego śmierć była wynikiem przeprowadzanej przez Kedyw akcji „Pol”, która wymierzona została w niemiecką Policję Bezpieczeństwa.

Obersturmführer SS Herbert Junk był komendantem więzienia na Pawiaku od marca 1942 roku do marca 1943 roku. Samo sprawowanie takiej funkcji było dostatecznym powodem, aby Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci. Jednak Junk został zapamiętany szczególnie – jako komendant więzienia „wsławił” się wyjątkową brutalnością. To on bezpośrednio odpowiadał za torturowanie więźniów i śmierć wielu z nich.

– W czasie jego służby na Pawiaku panował szczególnie ostry reżim – mówi Paweł Bezak, kustosz Muzeum Więzienia Pawiak. Historyk dodaje, że Junk wraz z zastępcą wyjechał w lipcu 1942 roku na kurs tresury psów, skąd ściągnął na Pawiak trzy wilczury, którymi szczuto więźniów. – W początkowym okresie swej służby Junk wydał zarządzenie, że opatrywanie więźniów skatowanych w czasie śledztwa w alei Szucha może mieć miejsce jedynie za jego specjalnym zezwoleniem, którego często odmawiał. Osobiście brał też udział w egzekucjach więźniów – podkreśla Bezak. (cyt. za: Polska Zbrojna)

Akcja „Pol”

Akcja „Pol” została zaplanowana przez Komendę Główną AK. Zaangażowane było w nią Kierownictwo Dywersji AK (Kedyw). Celem akcji było przeprowadzenie ataków na niemiecką Policję Bezpieczeństwa. Polacy mieli atakować wszystkie pojazdy, których numery rejestracyjne zaczynały się na „Ost 47”, gdyż – jak stwierdzono – takimi samochodami poruszali się funkcjonariusze bezpieki.

Podobną akcję przeprowadzono pół roku wcześniej, jednak wówczas była ona gorzej przygotowana. Tym razem akowcy dysponowali m.in. bronią maszynową i granatami.

Stanisław Janusz Sosabowski "Stasinek"

Akcja „Pol” rozpoczęła się w pierwszych dniach czerwca 1944 roku. Grupa biorąca w niej udział została podzielona na kilka oddziałów. Każdy z nich miał wyznaczony rewir, w którym się poruszał. Niektóre grupki krążyły po ulicach Warszawy pieszo, inne korzystały z samochodów. Niemców zaskakiwano poprzez nagły ostrzał z karabinów maszynowych przejeżdżających samochodów z rejestracją „Ost 47”. Niekiedy pod nadjeżdżające auto wrzucano granty.

Ataki te nie czyniły może ogromnych szkód, ale miały wielkie znaczenie psychologiczne. Niemcy mieli się bać poruszać po Warszawie.

15 czerwca po południu jeden z patroli AK jechał ulicą Krasińskiego.

Zabicie Junka

Oddziałem dowodził Stanisław Janusz Sosabowski „Stasinek”, syn słynnego generała Sosabowskiego. „Stasinek” jako żołnierz AK odznaczył się wielkim męstwem, sprytem i zdolnościami. Swoje zaangażowanie przypłacił niestety trwałym kalectwem. Już jako dziecko stracił jedno oko. W czasie Powstania Warszawskiego stracił wzrok zupełnie, lecz wojnę przeżył. Zmarł w 2000 roku na obczyźnie.

15 czerwca 1944 roku Sosabowski „Stasinek” wraz ze swoimi ludźmi patrolował wyznaczony mu rewir. Po godzinie 17:00 chłopcy dojrzeli samochód z rejestracją „Ost 47”, więc ruszyli za nim. Po chwili rzucili w jego stronę dwa granaty, lecz – choć huk był potężny – nie wyrządziły one większych szkód nawet samemu pojazdowi. Niemcy natychmiast wyskoczyli z auta i zaczęli strzelać do znajdujących się za nimi Polaków. Ludzie Sosabowskiego także wysiedli już z samochodu i również otworzyli ogień do Niemców. Pech chciał, że ulicą przejeżdżała właśnie ciężarówka, gdzie znajdowała się spora liczba niemieckich żołnierzy. Ci szybko wysiedli z samochodu i także zaczęli strzelać do Polaków. Wymiana ognia trwała dość długo, aż w końcu Niemcy dali za wygraną. Choć mieli przewagę liczebną i lepsze uzbrojenie, okazało się, że to Polacy byli bardziej skuteczni.

W czasie strzelaniny zginęły trzy osoby: jeden Polak (Stefan Płotka) i dwóch Niemców. Nie od razu Polacy poznali tożsamość zabitych wrogów, jednak wkrótce okazało się, że jednym z nich był „kat Pawiaka”, Herbert Junk

Śmierć Junka przyczyniła się niestety do nasilenia represji wobec Polaków. Karą za zabicie byłego komendanta, była śmierć 75 więźniów Pawiaka. Niemcy kazali rozstrzelać ich nazajutrz, 16 czerwca 1944 roku.

Niemieckie represje wobec polskiej ludności sprawiały, że opór wobec okupanta był jeszcze większy. Czym Niemcy prześladowali Polaków mocniej, tym Polacy chętniej angażowali się w akcje sabotażowe i zamachy wymierzone w niemieckiego wroga.

Czytaj też:
Akcja „Góral”. Jak Polskie Państwo Podziemne ukradło Niemcom 105 milionów złotych
Czytaj też:
Bitwa w Lesie Stockim. Największa bitwa Niezłomnych. Jak pokonali NKWD?
Czytaj też:
Mord w Lidicach. Niemcy zamordowali wszystkich mężczyzn, a dzieci zagazowali

Źródło: DoRzeczy.pl / Polska Zbrojna
 3
Czytaj także