Wydarzenia marcowe roku 1968 w Polsce są do dziś różnie interpretowane. Jedna z najbardziej rozpowszechnionych opowieści brzmi: wolnościowy bunt przeciw reżimowi Władysława Gomułki podniosła warszawska młodzież, ale o specyficznym rodowodzie. Uczestnicy protestów pochodzili z domów dygnitarzy o korzeniach żydowskich, których jednak spychano w aparacie władzy na boczny tor, gdyż domagali się reformy systemu. Kontekstem tej sytuacji było to, że owi działacze odgrywali znaczącą rolę polityczną w czasach stalinowskich, potem jednak przeszli na pozycje rewizjonistyczne. Tak więc władza, tłumiąc studencką rewoltę, nie tylko postanowiła się rozprawić z młodymi opozycjonistami, lecz także jednocześnie utrzeć nosa dysydenckiej frakcji w łonie rządzącej partii komunistycznej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
