Maciej Wilk, inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej, nie podał aktualnej liczby zebranych podpisów. Zaapelował za to o mobilizację w ostatnich dniach akcji.
Potrzeba ponad 130 ważnych podpisów
Do zainicjowania referendum potrzeba około 132 tys. ważnych podpisów. Organizatorzy chcą zebrać 150–160 tys., zakładając, że część podpisów może zostać odrzucona podczas weryfikacji. Ostatnie konkretne dane podano 15 września. Stołeczna Operacja Referendalna informowała wówczas o przekroczeniu 100 tys. podpisów. Jeszcze 7 września było ich 82 tys.
W najnowszym wpisie w mediach społecznościowych Wilk przekazał jedynie, że podpisów jest „grubo ponad 100 000”. Aktualnej liczby nie ujawnił. "Dzisiaj jednak celowo nie podajemy dokładnej liczby – nie chcemy demobilizować ani w jedną, ani w drugą stronę" – napisał. Wilk zaapelował o maksymalną mobilizację w ostatnich siedmiu dniach zbiórki. Organizatorzy proszą, aby wypełnione karty dostarczyć osobiście najpóźniej 25 września. W przypadku wysyłki pocztowej wskazują 22 września jako najpóźniejszy termin nadania.
Radny PiS: Prawdopodobnie podpisów nie uda się zebrać
Dzień wcześniej do zbiórki odniósł się warszawski radny PiS Tomasz Herbich. Polityk powiedział PAP, że chciałby odwołania Rafała Trzaskowskiego, ale skrytykował sposób przygotowania akcji. – Rozpoczęcie jej w połowie wakacji z finiszem 28 września dawało duże prawdopodobieństwo rozwiązania odwrotnego, czyli niezebrania podpisów, do czego prawdopodobnie dojdzie. Choć mam nadzieję, że jednak uda się je zebrać – powiedział Herbich.
Radny zaznaczył jednocześnie, że jego zdaniem niepowodzenie zbiórki byłoby korzystne dla obecnego prezydenta Warszawy. – W interesie nas wszystkich jest to, aby te podpisy zebrać. Bo ich niezebranie wzmocni Rafała Trzaskowskiego – stwierdził.
Zbiórka podpisów potrwa do 28 września.
Czytaj też:
Referendum ws. odwołania Trzaskowskiego. Organizatorzy przekroczyli ważną granicę
