Kto tak naprawdę chce wojny z Rosją?

Kto tak naprawdę chce wojny z Rosją?

Dodano: 
Flaga Rosji na statku
Flaga Rosji na statku Źródło: Unsplash / András Rátonyi
Wydaje się, że wojny nie pragnie żadna ze stron. Putin jest zajęty Ukrainą i otwieranie nowego frontu jest ostatnim, na czym może mu zależeć. Politycy zachodni oraz ich konsumpcyjne i hedonistyczne społeczeństwa nie chcą walczyć, dyskutując, ile jest płci, i odrzucając patriotyzm jako nacjonalizm. Słowem: Rosji nie stać na wojnę z Europą, a Europa nie będzie walczyć za Ukrainę.

Po rozpoczęciu ukraińsko-rosyjskiego konfliktu zbrojnego w 2022 r. prawie wszyscy politycy mówili, że trzeba wspierać Ukrainę, unikając bezpośredniego wmieszania do działań wojennych państw zachodnich. W Polsce w ówczesnych sferach rządowych z PiS głosy nawołujące do bezpośredniego zaangażowania w wojnę pojawiały się, lecz zawsze z zastrzeżeniem, że musiałaby to być wojna z udziałem Stanów Zjednoczonych. Wielu, w tym także ja, ostrzegało, aby nie dać się w tę wojnę wmanewrować, gdyż głównym teatrem konfrontacji anglosasko-rosyjskiej byłaby Europa Wschodnia, włącznie z Polską. Od niedawna narracja gwałtowanie się zmieniła. Nie ma już mowy o unikaniu bezpośredniego konfliktu zbrojnego, lecz o tym, kiedy i gdzie miałby się on zacząć. Jakkolwiek ciągle mówi się, że stroną atakującą miałaby być Federacja Rosyjska, to coraz bardziej można w to wątpić. Władze rosyjskie wprost deklarują, że wojny nie chcą, chyba że byłaby to wojna obronna, rozumiejąc przez to zaatakowanie bezpośrednio terytorium Rosji lub wprowadzenie wojsk europejskich na teren Ukrainy, co oznaczałoby ich starcie z armią rosyjską.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Adam Wielomski
Czytaj także