Szykuje się ciężka zima

Szykuje się ciężka zima

Dodano: 
Ukraińscy żołnierze podczas wojny z Rosją
Ukraińscy żołnierze podczas wojny z Rosją Źródło: Facebook / Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy
Niedawne wizyty Jareda Kushnera i Steve’a Witkoffa w Moskwie i Kijowie nie przyniosły na razie przełomu. Publiczne warunki Kremla pozostają tymi z 2024 r.: wycofanie Ukrainy z czterech zaanektowanych obwodów, rezygnacja z NATO i żadnego zamrożenia konfliktu, które pozwoliłoby Ukraińcom tylko się przegrupować.

W połowie września 2026 r. wojna rosyjsko-ukraińska ułożyła się w ponurą, dobrze już znaną trajektorię. Front wciąż przesuwa się na korzyść Rosjan według typowego dla tej wojny schematu, mierzonego często jedną wsią albo pasem drzew. W powietrzu i na rynkach energetycznych tempo jest jednak inne. Odrzutowe drony lecą już z prędkością pocisków manewrujących, a przekazane Ukrainie wyrzutnie Patriotów stoją puste całymi tygodniami.

W br. ukraińskie jednostki odzyskały teren na kilku odcinkach i rozpoczęły kontrofensywę na północ od Łymanu, która według ukraińskich dowódców zaburzyła rosyjskie plany wobec tzw. pasa fortecznego wokół Słowiańska i Kramatorska. Dalekosiężne ukraińskie drony uderzyły też w rosyjskie zakłady gazowe tysiące kilometrów od granicy.

Te sukcesy nie niwelują jednak tego, co waży dziś najmocniej: miesięcznej produkcji rosyjskich rakiet balistycznych i odrzutowych dronów, załamania zachodnich dostaw pocisków przechwytujących oraz coraz bardziej odsłoniętej sieci energetycznej, wystawionej na intensywniejsze rosyjskie uderzenia.

Zachód ma skłonność nie doceniać Rosji

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Michał Krupa
Czytaj także