Obóz Donalda Tuska od lat odwołuje się do narracji żydokomuny, charakterystycznej dla okresu instalacji w Polsce sowieckich porządków, która rozpoczęła się w okresie drugiej wojny światowej i była kontynuowana w okresie powojennym. Dzisiaj jest to całkowicie zapoznane, ale trzeba wiedzieć, że w propagandzie Kominternu walkę z Polską realizowano pod hasłem zastąpienia Polski „starej” „Polską nową” – sprawiedliwą i nowoczesną. „Nowa Polska” miała być demokratyczna w odróżnieniu od starej – faszystowskiej. W narracji tej faszyzmem było wszystko, co przeciwstawiało się komunizmowi i broniło polskiej niepodległości. Demokracją nazywano zaś nie system wyłaniania władzy, tylko system poglądów: demokratycznych, czyli „postępowych”, a więc antyreakcyjnych i antyfaszystowskich. W tym myśleniu demokracja polegała więc na rządach demokratów- -antyfaszystów w oderwaniu od tego, czy większość życzyła sobie takich rządów. W warunkach bezpośrednio powojennych nieuniknione było ograniczenie biernego prawa wyborczego do „partii demokratycznych” (postanowienia w Jałcie, luty roku 1945), a gdy i przez to sito przedarły się elementy uznane za reakcyjne – sfałszowanie wyniku wyborów (styczeń roku 1947).
Potępić Dmowskiego
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
