MOJA PÓŁKA Każdy kolejny tom „Kresowej Atlantydy” Stanisława Sławomira Niciei sprawia mi tę samą czytelniczą radość, zupełnie niezależnie od tego, czy w konkretnych sprawach podzielam zdanie Profesora czy – przeciwnie – oceny nasze tych czy innych wydarzeń całkowicie się różnią.
Ale obaj postrzegamy tak samo Polskę bez pamięci o Kresach – jako okaleczoną i okradzioną, jak to celnie ujął Marcin Hałaś w swoim tekście o dziele życia autora „Kresowej Atlantydy”, przypomnianym teraz w już 23. tomie tego wyjątkowego arcypolskiego cyklu.
W swojej kresowej wędrówce prowadzi nas Nicieja tym razem do Chyrowa, Tłumacza, Pałahicz, Hnilcz i Rozdołu. O ile o Chyrów z racji edukacyjnych osiągnięć nie został ze szczętem zapomniany, o tyle nie da się tego powiedzieć o pozostałych miejscowościach, chociaż Hnilcze, swoją wieś rodzinną, wielokrotnie przywoływał w licznych książkach Stanisław Srokowski, twórca „Repatriantów” i opowiadań z tomu „Nienawiść”, będących podstawą scenariusza filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”.
Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
