Sukces w cieniu dyktatury
  • Filip MemchesAutor:Filip Memches

Sukces w cieniu dyktatury

Dodano: 
Boisko. Zdjęcie ilustracyjne
Boisko. Zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Trzeba docenić czasy, w których najważniejsze europejskie klubowe trofeum w piłce nożnej zdobyła Steaua Bukareszt. Z przyczyn budżetowych i politycznych nie kupowała ona międzynarodowych gwiazd, więc teoretycznie w starciach z potentatami nie miała szans. A jednak się jej udało. Obecnie taki przypadek wydaje się niemożliwy.

Ruszyła piąta edycja Ligi Narodów. W trzeciej kolejce tych rozgrywek – 2 października – Polacy na warszawskim stadionie PGE Narodowym zmierzą się z Rumunami. Choć bilans polsko-rumuńskich potyczek na szczeblu jedenastek narodowych wypada zdecydowanie na korzyść piłkarzy z Karpat – 14 zwycięstw, 15 remisów, 7 porażek – to jednak polski reprezentacyjny futbol ma na swoim koncie większe osiągnięcia niż rumuński (Biało-Czerwoni zajęli dwa razy trzecie miejsce na Mundialu, podczas gdy Tricolorii nigdy nie doszli do strefy medalowej ani podczas mistrzostw świata, ani podczas mistrzostw Europy).

Obecnie w rankingu reprezentacji narodowych Polska jest notowana znacznie wyżej niż Rumunia. Niemniej były czasy, w których to piłkarze rumuńscy bardziej się liczyli niż polscy – zarówno jeśli chodzi o futbol reprezentacyjny, jak i klubowy. A temat ten warto poruszyć w kontekście historyczno-politycznym.

Największy sukces rumuńskiej piłki nożnej przypadł dopiero na lata 80. XX w. Chodzi o zdobycie przez Steauę Bukareszt Pucharu Europy Mistrzów Klubowych, czyli zajęcie pierwszego miejsca w rozgrywkach z udziałem najlepszych drużyn klubowych na Starym Kontynencie. Był to format poprzedzający Ligę Mistrzów.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także