"NAZA" to dokument Yuvala Abrahama i Rachel Szor, oparty na rozmowach z przedstawicielami izraelskiego wojska i wywiadu. Film analizuje mechanizmy podejmowania decyzji dotyczących ataków w Strefie Gazy i ich konsekwencje dla palestyńskiej ludności cywilnej. Jego światowa premiera odbyła się we wrześniu podczas 83. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie produkcja zdobyła Nagrodę Specjalną Jury.
Podczas festiwalu w Gdyni Holland wystąpiła w imieniu zarządu Gildii Reżyserów Polskich. Nawiązując do sytuacji twórców "NAZA", zwróciła uwagę, że poza samym świętem polskiego kina istnieją wydarzenia, wobec których – jej zdaniem – środowisko filmowe nie powinno pozostawać obojętne.
– Poza tą bezpieczną, bardzo sympatyczną bańką teatru muzycznego w Gdyni, w której się znajdujemy, jest też świat zewnętrzny i tam dzieją się rzeczy, które nas dotyczą również. Chciałam w imieniu zarządu Gildii Reżyserów Polskich złożyć takie oświadczenie. Wyrażamy solidarność z izraelskimi filmowcami – Yuvalem Abrahamem, Rachel Szor – reżyserami dokumentu "Naza" – mówiła.
Holland o filmie "NAZA"
Reżyser przypomniała, że dokument został oparty na świadectwach osób związanych z izraelskimi strukturami wojskowymi i wywiadowczymi. Według oficjalnego opisu produkcji film powstał na podstawie rozmów z 24 izraelskimi oficerami wywiadu i żołnierzami. Sami twórcy deklarują, że chcieli zbadać system stojący za śmiercią palestyńskich cywilów oraz odpowiedzialność własnego państwa. – Ten film oparty na świadectwach izraelskich żołnierzy i funkcjonariuszy wywiadu opowiada o sposobie prowadzenia działań wojennych w Gazie – powiedziała Holland.
Następnie mówiła o reakcji, z jaką Abraham i Szor mieli spotkać się w Izraelu.
– Dziś jego twórcy w swoim kraju są nazywani zdrajcami, a rządzący Izraelem zapowiedzieli odebranie im obywatelstwa. Abraham i Szor mówią, że zrobili ten film właśnie jako Izraelczycy w poczuciu obowiązku, by przyjrzeć się temu, za co odpowiada ich własne państwo – mówiła reżyser.
Jak podkreślała Holland, intencją autorów było pokazanie mechanizmów prowadzenia wojny oraz postawienie pytań dotyczących odpowiedzialności za śmierć cywilów. – Chcieli pokazać mechanizmy prowadzenia działań wojennych, których ofiarami są dziesiątki tysięcy palestyńskich cywilów, i postawić pytania o odpowiedzialność za ich śmierć i tragedie. Zapłacili za postawienie tych pytań publicznym atakiem ze strony izraelskich władz – dodała.
Twórcy filmu rzeczywiście przedstawiają swoją motywację w podobny sposób. W oficjalnym oświadczeniu opublikowanym przez festiwal w Wenecji wskazują, że jako Izraelczycy czuli obowiązek przyjrzenia się mechanizmom prowadzącym do śmierci palestyńskich cywilów.
"Twórca nie powinien być zastraszany ani karany"
Holland wykorzystała swoje wystąpienie również do szerszego apelu o wolność artystyczną. Zwróciła się do polskiego środowiska filmowego, przekonując, że powinno ono solidaryzować się z twórcami spotykającymi się z presją z powodu podejmowanych tematów.
– Twórca ma prawo i czasem obowiązek zadawać najtrudniejsze pytania i pokazywać rzeczy, których władza nie chce oglądać. Film może być przedmiotem sporu, a twórca nie powinien za swoją twórczą wypowiedź być zastraszany ani karany – powiedziała.
Reżyser zakończyła wystąpienie apelem o solidarność. – Dlatego dziś stajemy po ich stronie – po stronie wolności twórczej. Wzywamy polskie środowisko filmowe do solidarności z nimi i z każdym twórcą, który jest atakowany za korzystanie z prawa do wolnej wypowiedzi – mówiła Holland.
"NAZA" jest kolejnym wspólnym projektem Abrahama i Szor. Oboje należeli wcześniej do czworga twórców nagrodzonego Oscarem dokumentu "No Other Land". Nowy film został wyprodukowany przez "The Guardian" i JW Films, a jednym z producentów wykonawczych jest Jonathan Glazer.
