Z półdystansu II Od prapremiery sztuki Reginalda Rose’a minęły już trzy ćwiartki wieku, lecz jej wymowa pozostaje jak najbardziej aktualna. Ponad wszelką wątpliwość dowodzi tego inscenizacja w warszawskim Teatrze Współczesnym, o której można się wyrażać wyłącznie w superlatywach.
Krytyka wymiaru sprawiedliwości zyskuje nowe, wyraziste oblicze. Powstało studium nietolerancji, zwłaszcza uprzedzeń społecznych. Dramat koncentruję uwagę publiczności ascetyczną formą i zegarmistrzowską precyzją. Oszczędna scenografia ułatwia wnikliwą obserwację postaci.
Źródło: DoRzeczy.pl
