Bartosz Rutkowski to komandor podporucznik rezerwy, założyciel oraz prezes fundacji Orla Straż, która pomaga prześladowanym chrześcijanom i ofiarom terroryzmu.W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim wojskowy powiedział, że wiele fundacji niosących pomoc liczyło na pomoc ze strony rządu, jednak polskie władze kilka lat temu zrezygnowały z niesienia pomocy na Bliskim Wschodzie, ograniczając się jedynie do Ukrainy.
Rutkowski przyznał, że przez pewien czas również próbował przewozić pomoc na Ukrainę, jednak m.in. ze względu na problem korupcji zrezygnował z tego kierunku działań.
– Był moment, że woziłem pomoc na Ukrainę, obecnie tego praktycznie nie robimy. Uważamy, że tam jest działające państwo, a nie wszystko mi się w czasie w tej pomocy podobało. Gdy mówiłem o tym jeszcze parę lat temu, to słyszałem "Bartku, czy jesteś ruską onucą". A teraz niektóre rzeczy, które się w mediach zupełnie oficjalnie w Polsce mówi, nagle okazały się potwierdzeniem tych słów. – stwierdził.
"Jeśli trzeba dać łapówkę, by wwieźć ambulans, to jest to chore"
Rymanowski dopytał swego gościa, czy mówi o korupcji. Ten potwierdził, że jednym problemem była korupcja, drugim to, jak traktowano osoby niosące pomoc.
– Myślę, że jeżeli trzeba do kraju ogarniętego wojną dać łapówkę, żeby wwieźć ambulans dla żołnierzy, to uważam że jest to chore. Czyli pogranicznicy wymuszają na darczyńcy z Polski, który wwozi ambulans na granicy w nocy łapówkę, przytrzymując go na mrozie przez cztery godziny z tirami. To jest kraj z ogromnymi problemami – mówił.
Jednocześnie Rutkowski podkreślił, że opowiada się za pomocą osobom dotkniętym wojną na Ukrainie. – Żeby też być fair. Trzeba pomagać ludziom na Ukrainie, dotkniętym wojną. Ale moja wiara w to, że przekazywanie instytucjom państwowym na Ukrainie lub do magazynów pod Lwowem pomocy i ona zostanie właściwie dystrybuowana jest żadna – dodał.
