Karol Nawrocki i nowa architektura relacji Polska–USA

Karol Nawrocki i nowa architektura relacji Polska–USA

Dodano: 
Karol Nawrocki, prezydent RP
Karol Nawrocki, prezydent RP Źródło: Mikołaj Bujak / KPRP
Waldemar Biniecki Od zakupów i kontraktów do strategicznego partnerstwa. Dlaczego jego czwartym filarem powinna być podmiotowa Polonia?

Wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego podczas Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku 21 września 2026 r. może być odczytane jako ważny sygnał dotyczący przyszłości relacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Prezydent nie przedstawił formalnie nowej strategii polityki zagranicznej wobec USA, ale zaproponował zestaw konkretnych przedsięwzięć wskazujących na zmianę akcentów: od relacji opartej przede wszystkim na zakupach uzbrojenia i energii w kierunku współprodukcji, inwestycji, technologii, serwisu i budowania regionalnych łańcuchów dostaw.

Najważniejszą myślą wystąpienia było przekonanie, że bezpieczeństwo i gospodarka nie są już odrębnymi obszarami polityki. O tym, gdzie powstaje fabryka, skąd pochodzi energia i kto buduje strategiczną infrastrukturę, decyduje dziś o bezpieczeństwie państwa równie mocno jak potencjał militarny.

Jeżeli ten kierunek miałby zostać przełożony na długofalową politykę państwa, wymagałby jednak jeszcze jednego elementu: aktywnie działającej i podmiotowo traktowanej Polonii amerykańskiej.

Polska nie chce być tylko klientem Ameryki

Przez ostatnie lata jednym z najważniejszych elementów relacji Warszawa–Waszyngton były zakupy amerykańskiego uzbrojenia. Polska przeznacza na obronność niemal 5 proc. PKB i stała się największym na świecie partnerem amerykańskiego rządowego programu sprzedaży uzbrojenia. Prezydent Nawrocki podkreślił jednak, że współpraca nie powinna ograniczać się do kupowania i odbierania gotowego sprzętu.

W Polsce już działają linie produkcyjne związane z amerykańskim uzbrojeniem. Huta Stalowa Wola podpisała z koncernem Raytheon umowę na produkcję 48 wyrzutni M903, które wchodzą w skład systemu Patriot, a Wojskowe Zakłady Lotnicze i Wojskowe Zakłady Elektroniczne uczestniczą w produkcji elementów związanych z pociskami PAC-3 we współpracy z amerykańskimi firmami.

Na tym fundamencie prezydent proponuje kolejny krok: utworzenie w Polsce regionalnego centrum serwisowego amerykańskiego sprzętu wojskowego oraz uznanie serwisu i współprodukcji za pełnoprawną część współpracy przemysłowej.

Byłaby to istotna zmiana jakościowa. Zakup uzbrojenia jest początkiem wieloletniego cyklu jego użytkowania. Serwis, remonty, modernizacja, szkolenia, produkcja części i rozwój technologiczny mogą przez dziesięciolecia tworzyć miejsca pracy oraz wzmacniać kompetencje przemysłowe.

Polska starałaby się zatem przejść z pozycji klienta do pozycji współtwórcy amerykańskiego potencjału obronnego.

Polska jako regionalny hub amerykańskiej energii

Drugim filarem propozycji jest energetyka.

Prezydent wskazał na rozwój współpracy w zakresie LNG oraz możliwość przekształcenia Polski w regionalny hub gazowy. Polska już importuje amerykański gaz, a rozbudowa infrastruktury LNG miałaby umożliwić zwiększenie skali dystrybucji dla Europy Środkowo-Wschodniej.

W tej koncepcji relacja nie wyglądałaby już wyłącznie:

USA → Polska.

Jej docelowy model mógłby wyglądać następująco:

USA → Polska → Europa Środkowo-Wschodnia.

Polska stawałaby się nie tylko odbiorcą amerykańskiej energii, lecz również infrastrukturą umożliwiającą dostęp do niej dla innych państw regionu.

Trzeci filar: strategiczne łańcuchy dostaw

Trzeci obszar obejmuje przemysł i technologie.

Nawrocki zaproponował przygotowanie krótkiej listy konkretnych wspólnych projektów przemysłowych w dziedzinach czystej energii dla przemysłu, elektroniki samochodowej niezależnej od Chin oraz produkcji substancji czynnych dla europejskiego przemysłu farmaceutycznego.

To odpowiedź na głęboką zmianę światowej gospodarki. Rywalizacja technologiczna, bezpieczeństwo łańcuchów dostaw i ograniczanie zależności od pojedynczych źródeł produkcji powodują, że lokalizacja przemysłu staje się również kwestią bezpieczeństwa.

Polska chce wykorzystać w tej sytuacji swoje położenie, infrastrukturę i kapitał ludzki.

Czego brakuje w tej konstrukcji?

Właśnie tutaj pojawia się kwestia Polonii. Jeżeli Polska chce budować w USA długoterminowe partnerstwo gospodarcze i strategiczne, nie wystarczy aktywność prezydenta, rządu, ambasady czy polskich przedsiębiorstw. Potrzebna jest również społeczna i instytucjonalna obecność Polski w amerykańskiej przestrzeni publicznej. Polonia amerykańska posiada szczególny potencjał, ponieważ funkcjonuje jednocześnie w dwóch przestrzeniach: zachowuje związki z polskim dziedzictwem, a jednocześnie jest integralną częścią amerykańskiego społeczeństwa. Jej potencjał nie powinien być ograniczany do kultury, edukacji czy okazjonalnych wydarzeń patriotycznych. W przypadku relacji z USA Polonia może być partnerem w budowaniu wspólnoty interesów Polski i Stanów Zjednoczonych.

Wydarzenia z ostatnich dni pokazują, że ten potencjał można już przekładać na konkretne działania. 24 września 2026 r. w Waszyngtonie odbyła się inauguracja ogólnokrajowej inicjatywy Kongresu Polonii Amerykańskiej „250 Years of America: The Polish Contribution”. Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli administracji USA, członków Kongresu, polskich władz, dyplomatów oraz liderów organizacji polonijnych. Kongres Polonii Amerykańskiej reprezentował jego prezes Hubert J. Cioromski.

Wśród amerykańskich uczestników znaleźli się m.in. Vince Haley, dyrektor United States Domestic Policy Council, oraz kongresmeni Joe Wilson, Pete Sessions, Brad Schneider i Timothy M. Kennedy. Po stronie polskiej obecni byli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, Senatu, Sejmu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Obrony Narodowej.

To ważne nie tylko ze względu na rangę samego wydarzenia. Pokazuje ono możliwość tworzenia platformy, na której spotykają się trzy środowiska: amerykańska administracja i Kongres, państwo polskie oraz zorganizowana Polonia. Jeszcze większe znaczenie miało specjalne przesłanie prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.

Trump zwrócił się bezpośrednio do Amerykanów polskiego pochodzenia, przypominając rolę Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszki oraz wkład kolejnych pokoleń Polaków w budowanie i obronę Stanów Zjednoczonych. Podziękował również Polonii za poparcie udzielone mu w wyborach w 2024 r. i określił siebie jako „wielkiego przyjaciela Polaków”.

To wydarzenie można więc potraktować jako konkretny przykład politycznej podmiotowości Polonii. Nie oznacza ono oczywiście, że jedna uroczystość rozwiązuje problem reprezentacji interesów Polonii. Pokazuje jednak, że dobrze zorganizowana społeczność może stworzyć przestrzeń dialogu na poziomie administracji federalnej, Kongresu i polskich władz.

Sukces Cioromskiego i nowa rola KPA

KPA, którego Cioromski jest prezesem, reprezentuje federację organizacji polonijnych działających w Stanach Zjednoczonych. Sam Cioromski podkreślał po wydarzeniu w Waszyngtonie, że jego organizacja utrzymuje kontakty z obiema głównymi stronami amerykańskiej sceny politycznej. To właśnie ten element powinien stać się jednym z fundamentów przyszłego modelu polskiego rzecznictwa w USA.

Polonia nie może być związana na stałe z jedną partią polityczną. Jeżeli ma reprezentować długofalowe interesy polsko-amerykańskie, musi być zdolna do rozmowy z Republikanami i Demokratami, administracją federalną, Kongresem, władzami stanowymi, biznesem oraz środowiskami eksperckimi. Waszyngtońska inicjatywa KPA pokazuje, że możliwe jest tworzenie takiej przestrzeni.

Podmiotowa Polonia jako czwarty filar

Potrzebna jest więc zmiana sposobu myślenia Warszawy o Polonii. Nie „polityka wobec Polonii”, lecz „polityka Polski razem z Polonią”. Podmiotowe traktowanie oznacza uznanie, że Polonia posiada własne zasoby: przedsiębiorców, ekspertów, prawników, naukowców, menedżerów, samorządowców, wojskowych, ludzi mediów i liderów społecznych. Nie może mieć miejsca na pozostawione bez odpowiedzi emaile i telefony, bądź nieprzyznawanie grantów jednym a rozdawanie pieniędzy polskiego podatnika drugim. Nie może być tak, że co 4 lata zmieniają się władze co powoduje to, że Ci którzy byli uznawani przez jednych, po czterech latach wpadają w spiralę niebytu. W taki sposób nigdy nic nie zbudujemy.

Wielu z poważnych przedstawicieli Polonii funkcjonuje bezpośrednio w amerykańskich instytucjach i środowiskach, które mają wpływ na kształt polityki USA.

Dlatego Polonia może stać się ważnym elementem polskiej soft power w Stanach Zjednoczonych. Potrzebny jest profesjonalny, ponadpartyjny lobbing. Aby ten potencjał wykorzystać, niezbędne jest profesjonalne rzecznictwo interesów. Nie chodzi o działalność jednej partii ani o podporządkowanie Polonii polskiej polityce wewnętrznej. Skuteczność polsko-amerykańskiego rzecznictwa wymaga ponadpartyjności.

Tematy są konkretne: NATO i bezpieczeństwo Europy, energia, przemysł obronny, odporność łańcuchów dostaw, współpraca technologiczna, handel, infrastruktura, Europa Środkowo-Wschodnia i odbudowa Ukrainy. Polski lobbying w USA powinien oznaczać profesjonalne przedstawianie interesów oraz budowanie koalicji wokół spraw, w których interes Polski i interes Stanów Zjednoczonych się spotykają.

Warszawa musi wykonać swoją część pracy

Podmiotowość Polonii nie może oznaczać oczekiwania, że diaspora sama wykona zadania, których nie realizują polskie instytucje. Polonia przez dziesiątki lat słała do Polski dolary a teraz sama potrzebuje pomocy.

Jeżeli Warszawa oczekuje większego zaangażowania Polonii w budowanie relacji z USA, musi traktować ją jako partnera strategicznego, a nie jedynie odbiorcę programów polonijnych.

Potrzebne są regularne konsultacje, współpraca ekspercka, wymiana informacji oraz możliwość przedstawiania przez Polonię własnych propozycji dotyczących relacji Polska–USA.

Jednocześnie Polonia powinna zachować swoją autonomię. Partnerstwo nie może oznaczać podporządkowania organizacji polonijnych administracji w Warszawie.

Silna Polonia jest najbardziej użyteczna wtedy, gdy jest samodzielna, profesjonalna i zakorzeniona w amerykańskim społeczeństwie. Doskonale wyraził to w sierpniu 1934 dziekan wydziału prawa na Uniwersytecie Marquette w Milwaukee. To co powiedział jeden z ważnych wtedy liderów Polonii amerykańskiej przeszło do historii jako cel dla wielu ważnych postaci życia polonijnego w USA. Franciszek Świetlik, urodzony w Milwaukee i znany w Ameryce prawnik, powiedział wtedy:

„Jesteśmy dumni z naszych przodków i zależy nam bardzo, by młoda generacja zachowała w sercu miłość do wszystkiego co polskie, ale jednocześnie czujemy, że możemy dobrze przysłużyć się Polsce, biorąc aktywny i twórczy udział w amerykańskim życiu i kulturze. Im wyższy status osiągniemy w Ameryce jako Amerykanie, tym więcej chwały i pożytku przysporzymy narodowi polskiemu, z którego wywodzą się nasze korzenie”.

To jego definicja kim są amerykańscy Polacy jest definicją obowiązującą do dziś. Jesteśmy Amerykanami polskiego pochodzenia i choć część z nas posiada dwa paszporty, polski i amerykański, możemy dalej służyć Polsce tak, jak robili to nasi przodkowie w USA.

Cztery filary nowego partnerstwa

W ten sposób wyłania się szersza architektura strategicznego partnerstwa Polska–USA:

Pierwszy filar – bezpieczeństwo: współpraca wojskowa, produkcja, serwis i modernizacja amerykańskiego uzbrojenia w Polsce.

Drugi filar – energia: LNG, energetyka jądrowa i Polska jako regionalne centrum dystrybucji amerykańskiej energii.

Trzeci filar – przemysł i technologie: wspólne inwestycje, strategiczne łańcuchy dostaw, farmacja, elektronika i zaawansowana produkcja.

Czwarty filar – Polonia: podmiotowy partner Warszawy oraz profesjonalny, ponadpartyjny most między Polską a amerykańskim społeczeństwem i elitami współpracująca ze wszystkimi partiami w USA.

Warszawa – Polonia – Waszyngton

Wydarzenia z Nowego Jorku i Waszyngtonu z ostatnich dni dobrze pokazują, że te elementy zaczynają się ze sobą łączyć.

W Nowym Jorku prezydent Nawrocki przedstawił wizję pogłębienia gospodarczego i przemysłowego wymiaru relacji z USA.

W Waszyngtonie Hubert Cioromski i Kongres Polonii Amerykańskiej pokazali natomiast, że Polonia może tworzyć własną przestrzeń dialogu z amerykańską administracją i Kongresem. Rangę tego wydarzenia podkreśliło bezpośrednie przesłanie prezydenta USA.

Co więcej, sam prezydent Nawrocki podczas spotkania z Polonią w Nowym Jorku nazwał ją „prawdziwymi ambasadorami Rzeczypospolitej na amerykańskiej ziemi” i podkreślił, że strategiczne relacje na najwyższym szczeblu są możliwe również dzięki pracy, osiągnięciom i zaangażowaniu Polonii.

To ważna deklaracja polityczna. Teraz powinna zostać przełożona na trwałą praktykę instytucjonalną.

Czas na zmianę modelu

Wystąpienie Karola Nawrockiego nie ustanowiło formalnie nowej strategii stosunków Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Przedstawiło jednak zestaw propozycji, które mogą stać się jej elementami.

Ich wspólnym mianownikiem jest przejście od modelu, w którym Polska jest przede wszystkim odbiorcą amerykańskiego kapitału, uzbrojenia i energii, do modelu współtworzenia wartości gospodarczej, technologicznej i strategicznej.

Jeżeli ten kierunek ma być trwały, musi zostać uzupełniony o wymiar społeczny tutaj w USA.

Polska potrzebuje w Stanach Zjednoczonych nie tylko ambasady, kontraktów i relacji między rządami. Potrzebuje również silnej, profesjonalnej i podmiotowej Polonii, która potrafi działać w amerykańskim systemie obywatelskim i politycznym ponad partyjnymi podziałami.

Z kolei Polonia potrzebuje Warszawy, która dostrzeże w niej nie wyłącznie diasporę wymagającą opieki, pierogów, wycinanek i ludowych tańców, lecz część polskiego potencjału strategicznego.

Dlatego przyszłość relacji Polska–USA można opisać trzema słowami: Warszawa – Polonia – Waszyngton. Nie jako trzy odrębne ośrodki, lecz jako sieć współpracy państwa polskiego, polsko-amerykańskiej wspólnoty obywatelskiej i Stanów Zjednoczonych, połączonych konkretnymi interesami w dziedzinie bezpieczeństwa, energii, przemysłu, technologii i rozwoju.

Sukces inicjatywy Huberta Cioromskiego w Waszyngtonie oraz bezpośrednie przesłanie prezydenta Donalda Trumpa do Polonii pokazują, że taki kanał komunikacji może być realnym instrumentem polsko-amerykańskiego partnerstwa.

Teraz od Warszawy zależy, czy potraktuje go jako jednorazowe wydarzenie, czy jako początek trwałej polityki podmiotowego włączenia Polonii w budowanie polskiej racji stanu w Stanach Zjednoczonych.

Jeżeli Polska chce w nadchodzących dekadach odgrywać większą rolę w Europie Środkowo-Wschodniej, potrzebuje nie tylko silnej armii i gospodarki. Potrzebuje również zdolności oddziaływania w państwach, z którymi łączą ją strategiczne interesy.

W przypadku Stanów Zjednoczonych takim naturalnym zasobem jest Polonia.

Warunkiem jego wykorzystania jest jedno: Warszawa musi zacząć traktować Polonię podmiotowo.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także