4 listopada na Węgrzech zostanie uruchomiona internetowa baza dokumentów dotyczących osób związanych z aparatem bezpieczeństwa z czasów komunistycznych.
Według zapowiedzi w pierwszym etapie ujawnionych zostanie od 50 do 60 tys. nazwisk. Kolejna część materiałów, w tym ok. 9 tys. szczegółowych teczek werbunkowych, ma zostać opublikowana 25 lutego 2027 r. – poinformował dyrektor Archiwum Historycznego Służb Bezpieczeństwa Państwowego (ABTL) Cseh Gergo Bendeguz.
Publikacja dokumentów jest realizacją jednej z obietnic wyborczych rządu premiera Petera Magyara. W pierwszym etapie do sieci mają trafić cztery rodzaje materiałów: kartoteki ewidencyjne, zapisy z taśm magnetycznych, dzienniki oraz część teczek dotyczących werbunku współpracowników służb.
Dokumenty mają zawierać m.in. imiona i nazwiska, daty i miejsca urodzenia, imiona matek oraz numery teczek. Historycy zaznaczają, że samo pojawienie się nazwiska w dokumentach nie musi oznaczać dobrowolnej współpracy ze służbami.
Węgry otwierają archiwa służb. Dziesiątki tysięcy nazwisk w internecie
Z części publikowanych materiałów nie będzie można ustalić, w jakich okolicznościach doszło do werbunku ani czy dana osoba rzeczywiście przekazywała informacje. Znacznie więcej szczegółów ma znaleźć się w obszernych teczkach werbunkowych, których publikację zaplanowano na luty.
Zgodnie z zapowiedziami dane dotyczące zdrowia, nałogów, życia seksualnego i orientacji seksualnej mają być w dokumentach zamazywane. Osoby, których nazwiska znajdą się w bazie, będą mogły wystąpić do archiwum o sprostowanie informacji.
Cseh ocenił, że publikacja będzie wydarzeniem bezprecedensowym pod względem zakresu. Według badań historycznych w okresie komunistycznym na Węgrzech mogło zostać zwerbowanych co najmniej 150 tys. osób, jednak zachowane materiały pozwalają obecnie na ujawnienie 50-60 tys. nazwisk.
Przedstawiciele archiwum spodziewają się, że publikacja może wywołać również rodzinne dyskusje, ponieważ wśród ujawnionych osób mogą znaleźć się krewni i znajomi wielu Węgrów.
Czytaj też:
Miliony akt NSDAP w sieci. Niemcy masowo sprawdzają dziadków
