RYSZARD GROMADZKI: Polska to nie Kraków? Jakie wnioski dla głównych graczy sceny politycznej przyniosła I tura wyborów prezydenta Krakowa?
MARCIN PALADE: Tuż po ogłoszeniu prognozy wyników wyborów w Krakowie namnożyło nam się „specjalistów” od przekładania tego, co powiedzieli przy urnach mieszkańcy tego miasta, na politykę ogólnopolską. Przede wszystkim polityków, publicystów, dziennikarzy z kręgu statystyki jedynie patriotycznej. Na czele z liderem PiS. Tymczasem ze względu na duży udział w puli kandydata niepartyjnego, czyli Gibały, nieobecność kandydata Konfederacji i niższą od zwyczajowej frekwencję jakiekolwiek wnioskowanie na poziomie wyższym niż Kraków ośmiesza owych „specjalistów”. Wybory lokalne rządzą się swoimi prawami, choć trzeba przyznać, że w wielkich aglomeracjach, takich jak Kraków, pierwiastek partyjny ma większy wpływ na preferencje. Wniosek podstawowy płynący z krakowskiego głosowania? Sojusz prawicy i Gibały, w celu odwołania Miszalskiego, doprowadził do tego, że Gibała, wcześniej związany z PO i Palikotem, ma dużą szansę wziąć Kraków. Jego konkurentką jest kandydatka premiera Tuska, a prawica może się wyłącznie oblizać.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
