C zęść z tych filmów nie znalazła w kinach publiczności, za to doczekała się pochwał za odwagę i bezkompromisowość. Wziąć dorobek nieżyjącego od dawna autora i posiekać, wyszydzić, obrócić kota ogonem, rzeczywiście, ależ to wielka odwaga. Spójrzmy na serię filmów, które weszły na nasze ekrany w cieniu sporów o serial „Lalka” Pawła Maślony i wcześniejszych kontrowersji wokół „Odysei” wedle Christophera Nolana. Nie, to zdecydowanie nie jest dobry rok dla klasyki.
Czy ktoś pamięta jeszcze promocyjny hałas wokół nowej wersji „Wichrowych Wzgórz”? Miał to być kinowy hit na walentynki. Po wyjściu z kina byłem tak zniesmaczony, że postanowiłem pominąć to dziwne dokonanie milczeniem, wychodząc z założenia, że nie ma potrzeby zawracania głowy czytelnikom „Do Rzeczy” rzeczami bezwartościowymi. Dziś wracam do tego filmu dlatego, że jest częścią potopu ideologicznej chałtury, który z każdym rokiem niestety narasta.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
