Różne zmiany następują w różny sposób. Jedne zachodzą raptownie, w sposób zaskakujący dla każdego. Inne – bardzo powoli, tak że ludzie nawet nie zauważają, że one zachodzą.
To jest ta słynna teoria gotowanej żaby, prawda? Nie potrafi się zorientować, że już niedługo zostanie ugotowana. Różny jest więc charakter zmian i zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, gdzie my w danym momencie jesteśmy.
Otóż jakieś 30 lat temu, nawet trochę więcej, kiedy obaliliśmy PRL, po jakimś czasie zacząłem się orientować, że my do tego PRL-u właśnie powoli wracamy. Bo jak głosi słynna teoria księcia di Lampedusy, prawda, bardzo wiele musi się zmienić, żeby wszystko zostało tak, jak było. Więc już bardzo wiele się zmieniło i teraz wszystko wraca, żeby wszystko zostało tak, jak było.
No i teraz: w którym momencie właściwie wracamy do tego, jak było? Bo jeżeli podatki rosły, rosły, rosły, a potem malały o 1 proc. albo odwrotnie, to nie jest taka zmiana, po której można powiedzieć, że wróciliśmy do PRL-u. Nie, tak się tego nie sprawdza. Tutaj potrzebne są zmiany jakościowe, a nie ilościowe.