Oszuści podszywają się pod policjantów i znają dane osobowe. Wyciekło nagranie

Oszuści podszywają się pod policjantów i znają dane osobowe. Wyciekło nagranie

Dodano: 
Policyjny radiowóz, zdjęcie ilustracyjne
Policyjny radiowóz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels / fotoinformator.pl
Przestępcy wykorzystują coraz bardziej wyrafinowane metody, aby zdobyć zaufanie swoich ofiar. Potrafią podawać prawdziwe dane osobowe rozmówców, przedstawiać się jako funkcjonariusze policji, a nawet symulować połączenie z numerem alarmowym. Nagranie takiej sytuacji zostało właśnie opublikowane.

Portal NaszaPolska.pl opublikował nagranie rozmowy z oszustami, którzy próbowali wyłudzić pieniądze od mieszkańca Warszawy. Sprawa pokazuje, jak niebezpieczne może być połączenie wykradzionych danych osobowych z manipulacją i podszywaniem się pod instytucje państwowe.

Wszystko zaczęło się od telefonu. Mieszkaniec Warszawy odebrał połączenie od mężczyzny przedstawiającego się jako starszy sierżant z Komendy Stołecznej Policji. Rozmówca mówił pewnym głosem, podawał dane służbowe i przekonywał, że prowadzi działania związane z rozbiciem zorganizowanej grupy przestępczej.

Rzekomy funkcjonariusz twierdził, że zatrzymani przestępcy dysponowali danymi osobowymi mieszkańca stolicy. Na potwierdzenie swoich słów wymieniał jego imię, nazwisko, adres zamieszkania, a nawet numer mieszkania. Powoływał się przy tym na głośną sprawę wycieku danych milionów Polaków.

Jak opisuje NaszaPolska.pl, oszuści nawiązywali do informacji o wycieku z systemu MyDr. Dla przeciętnego odbiorcy taka rozmowa mogłaby brzmieć niezwykle wiarygodnie. Osoba podająca się za policjanta nie tylko znała szczegóły dotyczące rozmówcy, ale także sprawnie posługiwała się policyjną terminologią. Tym razem przestępcy trafili jednak na człowieka, który od początku rozpoznał próbę oszustwa. Warszawiak, według ustaleń portalu pracownik służb, postanowił kontynuować rozmowę i ją nagrać.

Fałszywa weryfikacja na numerze alarmowym

Jednym z najbardziej niepokojących elementów całej historii był sposób, w jaki przestępcy próbowali potwierdzić swoją rzekomą wiarygodność. Mężczyzna przedstawiający się jako policjant zaproponował rozmówcy sprawdzenie jego tożsamości poprzez połączenie z numerem 997. Nie polecił jednak zakończenia rozmowy i samodzielnego wybrania numeru alarmowego. Zamiast tego nakazał wypowiedzenie do telefonu komendy głosowej mającej uruchomić połączenie.

W rzeczywistości dotychczasowa rozmowa trwała nadal. Oszuści odtworzyli dźwięki sugerujące przełączanie połączenia, po czym do rozmowy włączył się drugi mężczyzna. Przedstawił się jako policyjny dyżurny i potwierdził, że osoba kontaktująca się jest funkcjonariuszem.

Cała operacja miała jeden cel: przekonać potencjalną ofiarę, że rozmawia z prawdziwymi policjantami i powinna bezwzględnie wykonywać ich polecenia.

W rozmowie z NaszaPolska.pl Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji, zwrócił uwagę, że prawdziwy funkcjonariusz nie stosuje takiej procedury weryfikacji. Jeżeli ktoś chce sprawdzić tożsamość osoby podającej się za policjanta, powinien najpierw zakończyć połączenie, a następnie samodzielnie skontaktować się z właściwą jednostką.

Straszenie napadem i wypytywanie o pieniądze

Po upozorowanej weryfikacji oszuści przystąpili do kolejnego etapu. Zaczęli przekonywać ofiarę, że jego dane mogą zostać wykorzystane do zaciągnięcia kredytów, a przestępcy planują nawet włamanie do mieszkania.

W rozmowie pojawiły się sugestie dotyczące możliwości użycia gazu usypiającego oraz kradzieży pieniędzy przechowywanych w domu. Tak budowana atmosfera zagrożenia miała wywołać strach i skłonić rozmówcę do podporządkowania się instrukcjom.

Następnie zaczęły padać pytania o sytuację finansową. Oszuści chcieli wiedzieć, w jakim banku mężczyzna posiada rachunek, jakimi oszczędnościami dysponuje, czy przechowuje gotówkę w mieszkaniu i czy inwestuje w kryptowaluty.

W pewnym momencie rozmówca zapytał również o możliwość zastrzeżenia numeru PESEL. Oszust próbował przekonać go, że takie działanie nie ma już sensu, ponieważ przestępcy rzekomo dysponują wszystkimi potrzebnymi informacjami.

To szczególnie niebezpieczna manipulacja. Zastrzeżenie numeru PESEL jest jednym z dostępnych mechanizmów ochrony przed określonymi rodzajami wyłudzeń finansowych. Sam fakt, że dane osobowe mogły zostać ujawnione, nie oznacza, że rezygnacja z zabezpieczeń jest uzasadniona.

Nagranie ujawniło mechanizm działania przestępców

Mężczyzna nie przekazał oszustom pieniędzy ani informacji pozwalających na ich przejęcie. Podczas rozmowy utrzymywał, że nie posiada większych oszczędności, nie przechowuje znacznej gotówki w domu i nie korzysta z kryptowalut.

Kiedy przestępcy uznali, że rozmówca nie dysponuje majątkiem, który mogliby przejąć, zakończyli połączenie.

Cała rozmowa trwała blisko 18 minut. Jej nagranie trafiło do redakcji NaszaPolska.pl, która opublikowała materiał, ukrywając dane osobowe i zmieniając głos niedoszłej ofiary.

Nagranie przeanalizował również Mariusz Sokołowski. Były rzecznik policji ocenił, że przedstawiony mechanizm odpowiada próbie oszustwa metodą „na policjanta”. Zwrócił także uwagę na możliwość wykorzystania przez sprawców narzędzi sztucznej inteligencji.

Nie ma jednak pewności, czy głos jednego z rozmówców został wygenerowany komputerowo, czy należał do człowieka korzystającego z przygotowanego scenariusza. Sama możliwość automatyzowania podobnych rozmów pokazuje jednak, jak poważnym wyzwaniem mogą stać się tego rodzaju przestępstwa.

Wyciek danych może być początkiem kolejnego oszustwa

Sprawa opisana przez NaszaPolska.pl zwraca uwagę na problem wykraczający daleko poza pojedynczą próbę wyłudzenia pieniędzy. Dane osobowe, które trafiają w niepowołane ręce, mogą zostać wykorzystane do przygotowania znacznie bardziej wiarygodnych scenariuszy oszustw. Znajomość nazwiska, adresu czy numeru PESEL pozwala przestępcom stworzyć wrażenie, że działają w imieniu instytucji mającej dostęp do oficjalnych rejestrów.

To szczególnie groźne w przypadku osób starszych, które mogą traktować znajomość szczegółowych danych osobowych jako potwierdzenie autentyczności rozmówcy.

Przestępcy wykorzystują przy tym zaufanie do państwa i służb mundurowych. Nie występują jako anonimowi przedstawiciele podejrzanej firmy inwestycyjnej, lecz jako funkcjonariusze, którzy rzekomo chcą ochronić obywatela przed utratą majątku. W rzeczywistości to właśnie oni stanowią zagrożenie dla jego oszczędności.

Jak nie dać się oszukać?

Najważniejszą zasadą pozostaje samodzielne sprawdzanie tożsamości osoby, która kontaktuje się z nami w imieniu policji lub innej instytucji publicznej.

Nie należy traktować znajomości naszych danych osobowych jako dowodu wiarygodności rozmówcy. Trzeba również pamiętać, że policja nie prowadzi telefonicznych operacji wymagających przekazywania prywatnych oszczędności, wypłacania gotówki czy udostępniania danych dostępowych do bankowości elektronicznej.

Jeżeli pojawiają się podejrzenia, rozmowę należy zakończyć i samodzielnie wybrać numer właściwej jednostki policji. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia można skorzystać z numeru 112.

Warto także zastrzec numer PESEL, kontrolować bezpieczeństwo swoich danych i rozmawiać z bliskimi, szczególnie seniorami, o metodach stosowanych przez oszustów.

Historia mężczyzny zakończyła się bez strat finansowych. Jednak zastosowany przez przestępców mechanizm pokazuje, że współczesne wyłudzenia coraz częściej opierają się nie na prostych kłamstwach, lecz na starannie przygotowanej manipulacji, wykorzystującej prawdziwe dane osobowe, autorytet instytucji państwowych i strach przed utratą oszczędności.

Źródło: naszapolska.pl
Czytaj także