Rynek obligacji obalił więcej rządów niż haubice. Co prawda autorem tych słów jest Scott Bessent, czyli amerykański inwestor, a obecnie sekretarz skarbu USA, to zdanie to kilka razy dziennie powinni sobie powtarzać członkowie francuskich władz.
O tym, że „Francja, która w ciągu ostatnich lat stała się chorym człowiekiem Europy, może spowolnić europejską gospodarkę i zatrząść całą strefą euro”, pisałem już na łamach „Do Rzeczy” we wrześniu 2025 r. (nr 38/2025). – Każdego roku wydawaliśmy dużo więcej, niż mieliśmy. Żyjemy na kredyt! Działamy od pożyczki do pożyczki – mówił wówczas premier François Bayrou, który parlamentarzystów do zaciskania pasa nie przekonał i musiał pożegnać się z teką premiera.
Od tego czasu fatalny już wówczas stan republiki jeszcze się pogorszył. I nie chodzi tylko o politykę i malejące poparcie dla odchodzącego nareszcie prezydenta, pod koniec września jedynie 18 proc. badanych deklarowało, że uważa, iż Emmanuel Macron dobrze sprawuje swój urząd, co jest najgorszym wynikiem w historii. Jeszcze gorzej wygląda stan finansów Francji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
