W Polsce trwa dyskusja nad propozycjami zaostrzenia przepisów dotyczących sprzedaży i reklamy napojów alkoholowych. W tym tygodniu Sejm uchwalił ustawę wprowadzającą na terenie całego kraju nocną prohibicję (będzie dotyczyć sklepów i stacji benzynowych), zakazującą reklamy alkoholu i podnoszącą opłatę za sprzedaż alkoholu.
Do debaty włączyła się Blanka Lipińska. Pisarka i celebrytka postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami w relacjach na Instagramie. Przyznała, że sama nie spożywa alkoholu, dlatego ewentualne zmiany nie wpłyną bezpośrednio na jej codzienne życie.
Lipińska o nocnej prohibicji. "Serio taka wielka filozofia kupić flaszkę przed 22?"
Autorka "365 dni" zakwestionowała skuteczność proponowanych zakazów. Jej zdaniem osoby uzależnione mogą po prostu kupować alkohol wcześniej, a same ograniczenia nie zastąpią specjalistycznego leczenia. "Mam takie nieodparte wrażenie, że trochę to pokazuje, że ci, co się cieszą, mają ludzi za idiotów. Bo co ma piernik do wiatraka? Co ma reklama alkoholu do przemocy domowej? Tak szczerze. Jak ktoś jest przemocowcem i alkoholikiem, to bez chęci i specjalistycznej pomocy tego nie zmieni. Jak można oczekiwać, że brak reklam i nocna prohibicja coś dadzą? Serio taka wielka filozofia jest kupić flaszkę przed 22? Ja chyba nigdy nie kupiłam po godz. 22, więc oszukałam system, zanim istniał" – wskazała na Instagramie.
Lipińska przekonywała, że problem uzależnień jest znacznie bardziej złożony niż sama dostępność alkoholu. W swoich wypowiedziach poruszyła także kwestię nadmiernego spożycia cukru, wskazując, że społeczeństwo mierzy się z różnymi zagrożeniami zdrowotnymi.
"To był mój najbardziej potworny związek"
Pisarka odwołała się również do osobistych doświadczeń. Ujawniła, że w przeszłości była w związku z mężczyzną uzależnionym od alkoholu. Jak przyznała, próby nakłonienia partnera do zmiany zachowania okazały się nieskuteczne. "Realna zmiana byłaby wtedy, gdybyśmy zmienili się globalnie, co jest utopią. Jako była partnerka alkoholika wiem, co mówię. Zabranie mu alkoholu, wszywka, proszenie, zakazywanie, płacz – to nic nie daje, bo to on nie chce przestać. I ani brak reklam, ani prohibicja go nie powstrzymają. Po prostu zrobi większe zapasy" – stwierdziła.
Lipińska opisała byłego partnera jako człowieka bardzo zamożnego, który mimo problemu z alkoholem prowadził życie zawodowe i dysponował znacznym majątkiem. Podkreśliła jednocześnie, że nie doświadczała z jego strony przemocy fizycznej. "Mój alkoholik to był alkoholik wysoko funkcjonujący. To był chłop, który był milionerem, miał chatę z basenem i samochody po 1 mln zł w garażu. Nie podniósł w życiu na mnie ręki, nie był agresywny po alkoholu, ale to był mój najbardziej potworny związek. Zostawiłam go tylko i wyłącznie dlatego, bo wiedziałam, że on nie chce pomóc sam sobie, więc nikt mu nie pomoże" – wyznała.
