Stawką są nie tylko ceny urządzeń, ale również milionowe różnice w opodatkowaniu konkurencyjnych technologii. Jeden z globalnych graczy uzyskał na polskim rynku pozycję jedynego dostawcy określonego rozwiązania technologicznego, które korzystało z odmiennego traktowania podatkowego. Tymczasem legalni działający przedsiębiorcy i organizacje gospodarcze opowiadają się za kompleksowymi regulacjami, które zapewnią równe warunki konkurencji. Ustawa UD363 ma uporządkować ten system. Jej los zależy od decyzji prezydenta Karola Nawrockiego.
Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przeciwko nowym regulacjom jest konieczność ochrony krajowych przedsiębiorców. Tyle że w przypadku e-papierosów trzeba odróżnić polskie firmy zajmujące się sprzedażą i dystrybucją od przedsiębiorstw rzeczywiście produkujących urządzenia na terenie Polski.
Według przywoływanych danych Ministerstwa Finansów produkcją płynów i wkładów do e-papierosów zajmuje się w kraju zaledwie 26 podmiotów. Z kolei szacunki Centrum Monitorowania Rynku wskazują, że niemal wszystkie jednorazowe e-papierosy dostępne w polskiej sprzedaży pochodzą z Chin.
Oznacza to, że znaczna część branży funkcjonuje w modelu opartym na imporcie gotowych wyrobów i ich dalszej dystrybucji. Nie jest to samo w sobie niczym niewłaściwym. Handel zagraniczny stanowi naturalny element gospodarki, a polscy importerzy i sprzedawcy również tworzą miejsca pracy oraz odprowadzają podatki.
Problem pojawia się jednak wtedy, gdy argument o obronie krajowej przedsiębiorczości wykorzystywany jest w sporze o rozwiązania podatkowe, które mogą służyć przede wszystkim utrzymaniu dotychczasowych warunków importu.
Ochrona polskiego biznesu nie musi przecież oznaczać zachowywania różnic w opodatkowaniu konkurujących ze sobą produktów. Tym bardziej że nierówne zasady mogą uderzać również w przedsiębiorców działających legalnie i ponoszących pełne koszty podatkowe.
Dlatego w debacie o UD363 warto rozdzielić dwie kwestie: prawo polskich firm do przewidywalnych warunków prowadzenia działalności oraz interes podmiotów, które korzystają z określonego modelu opodatkowania importowanych urządzeń.
Jeden gigant i wielomilionowa przewaga podatkowa
Najbardziej wymierny finansowo element sporu dotyczy jednak różnic w opodatkowaniu urządzeń wykorzystujących odmienne technologie. Wraz z wejściem w życie nowych zasad akcyzowych we wrześniu 2025 roku na polskim rynku pojawił się system e-papierosów wykorzystujący indukcję elektromagnetyczną. Rozwiązanie to zostało wprowadzone przez jeden z największych międzynarodowych koncernów działających w branży tytoniowej i nikotynowej.
Z dokumentów przedstawionych podczas prac legislacyjnych wynika, że był to wówczas jedyny produkt wykorzystujący taką technologię na rynku polskim i europejskim. Oznaczało to faktyczną wyłączność jednego dużego gracza w tym konkretnym segmencie technologicznym. Dlaczego miało to znaczenie? Ponieważ obowiązujące definicje podatkowe nie obejmowały wszystkich rozwiązań w jednakowy sposób. W tradycyjnych systemach z grzałką elektryczną wymienne wkłady mogły podlegać dodatkowej akcyzie w wysokości 40 zł za sztukę. Tymczasem konstrukcja wkładów wykorzystujących indukcję elektromagnetyczną powodowała, że nie mieściły się one w tej samej definicji podatkowej.
W efekcie podobne funkcjonalnie produkty mogły być obciążone podatkiem w różnej wysokości. Nie była to wyłącznie interpretacja konkurentów. Samo Ministerstwo Finansów w oficjalnych dokumentach dotyczących zmian akcyzowych wskazywało na problem odmiennego traktowania wkładów indukcyjnych i tradycyjnych oraz konieczność dostosowania przepisów do nowych technologii.
Skala możliwej przewagi finansowej robi wrażenie. Według analizy „Indukcyjny ubytek w akcyzie na e-papierosy” średnia miesięczna sprzedaż zestawów startowych wykorzystujących technologię indukcyjną przekraczała 11 tys. sztuk. Przy założeniu utrzymania takiej sprzedaży przez cały rok oraz hipotetycznego obciążenia dwóch wkładów w każdym zestawie akcyzą w wysokości 40 zł, roczna różnica podatkowa mogłaby sięgnąć około 10,56 mln zł. To ponad dziesięć milionów złotych wynikających z modelowego porównania opodatkowania konkurencyjnych technologii.
Kwota pokazuje, jak dużą wartość ekonomiczną może mieć różnica w konstrukcji przepisów. Co istotne, wyliczenie odnosi się wyłącznie do przyjętej liczby zestawów startowych i zawartych w nich wkładów. Nie przesądza o całkowitych skutkach podatkowych sprzedaży wszystkich produktów danej marki.
Mechanizm pozostaje jednak czytelny: jeżeli dwa produkty spełniają podobną funkcję, ale jeden z nich podlega dodatkowej akcyzie, a drugi jej nie podlega, powstaje istotna przewaga kosztowa.
W skali działalności międzynarodowego koncernu taka różnica może oznaczać wielomilionowe korzyści ekonomiczne. Trudno więc sprowadzać dyskusję o definicjach urządzeń wyłącznie do technicznych szczegółów. Od odpowiedniego sformułowania przepisów zależy bowiem, czy jeden uczestnik rynku będzie korzystał z obciążeń podatkowych niższych niż jego konkurenci.
Równe zasady zamiast podatkowego uprzywilejowania
Właśnie ten problem stał się jednym z powodów przygotowania kolejnych zmian legislacyjnych. W oficjalnych materiałach Ministerstwa Finansów dotyczących UD363 wskazano, że celem projektu jest zapewnienie jednolitego opodatkowania e-papierosów niezależnie od ich konstrukcji i zastosowanej technologii. Chodzi o ograniczenie sytuacji, w których sposób działania urządzenia albo rozdzielenie jego elementów pozwala uzyskać odmienne traktowanie podatkowe.
Dotychczasowe przepisy były bowiem konstruowane w odniesieniu do konkretnych rozwiązań technicznych. Kiedy pojawiały się nowe technologie, powstawały kolejne wątpliwości dotyczące ich klasyfikacji. W praktyce mogło to prowadzić do wyścigu między producentami wprowadzającymi nowe konstrukcje a ustawodawcą próbującym dostosowywać do nich definicje podatkowe. UD363 ma zmienić tę logikę. Zamiast kolejnych punktowych korekt przewiduje szersze uporządkowanie zasad opodatkowania urządzeń do waporyzacji.
Z gospodarczego punktu widzenia znaczenie ma przede wszystkim neutralność technologiczna. Przedsiębiorca nie powinien uzyskiwać przewagi podatkowej wyłącznie dlatego, że zastosował inną metodę podgrzewania płynu, jeżeli ustawodawca zamierza opodatkować obie kategorie produktów według porównywalnych zasad. To kwestia uczciwej konkurencji, ale także przewidywalności prawa.
Firmy inwestujące w legalną sprzedaż i prawidłowo rozliczające akcyzę muszą wiedzieć, jakie obciążenia będą ponosiły w kolejnych latach. System, w którym o milionowych różnicach decydują techniczne szczegóły konstrukcji urządzenia, utrudnia takie planowanie.
Legalny biznes chce równych warunków konkurencji
W debacie publicznej przeciwnicy nowych regulacji często występują pod hasłem obrony przedsiębiorców. Tymczasem oficjalny przebieg prac legislacyjnych pokazuje, przedstawiciele Pracodawców RP, Polskiego Towarzystwa Gospodarczego, Krajowej Izby Gospodarczej i innych organizacji zwracali uwagę na potrzebę odejścia od fragmentarycznych zmian.
Podczas posiedzenia komisji sejmowej 29 kwietnia 2026 roku Filip Mazurkiewicz z Pracodawców RP apelował o wstrzymanie prac nad węższą regulacją i całościowe rozpatrzenie projektu UD363.
Z kolei Jaromir Ćwikła z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego podczas posiedzenia komisji senackiej 9 czerwca wskazywał na potrzebę szybkiego procedowania UD363 jako rozwiązania obejmującego cały rynek i zapewniającego większą neutralność konkurencyjną.
Pozytywną ocenę kompleksowego charakteru projektu przedstawiał również dr Andrzej Tatara z Uniwersytetu Zielonogórskiego. – Bardzo pozytywnie oceniam ten drugi projekt. Ma on niewątpliwie charakter generalny, abstrakcyjny i bez wątpienia kompleksowy w stosunku do całej branży – mówił podczas posiedzenia senackiej komisji.
Agnieszka Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej podkreślała natomiast znaczenie porozumienia wypracowanego wokół szerszych regulacji.
– Pan minister w swoim wystąpieniu tak naprawdę większość czasu poświęcił uzasadnianiu projektu UD363, który przyjdzie zaraz, bo jest dobry, bo jest kompleksowy. No, widzimy to – mówił Wojciech Bronicki, prezes BBGTAX Kancelaria Podatkowa.
Legalnie działający biznes oczekuje przepisów obejmujących cały rynek i ograniczających możliwość uzyskiwania przewagi dzięki odmiennym konstrukcjom technicznym.
Prezydent wcześniej wskazywał na wady przepisów
Spór wokół UD363 ma jeszcze jeden istotny wymiar – wcześniejsze zastrzeżenia prezydenta Karola Nawrockiego do sposobu regulowania rynku e-papierosów. W lipcu 2026 roku prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego wcześniejszą ustawę związaną z projektem UD308.
Wątpliwości dotyczyły między innymi przebiegu procesu legislacyjnego, krótkiego okresu dostosowawczego oraz wybiórczego charakteru proponowanych rozwiązań. Projekt UD308 koncentrował się przede wszystkim na technologii indukcji elektromagnetycznej. Miał doprowadzić do objęcia takich urządzeń akcyzą na zasadach porównywalnych z tradycyjnymi systemami wykorzystującymi grzałkę. UD363 przewiduje szersze rozwiązania.
W miejsce regulacji dotyczącej jednej technologii proponuje przebudowę definicji obejmujących różne rodzaje e-papierosów i urządzeń do waporyzacji. Takie podejście odpowiada na część zastrzeżeń związanych z fragmentarycznym stanowieniem prawa. Nie przesądza jednak samo w sobie o konstytucyjności wszystkich nowych rozwiązań ani o prawidłowości przebiegu prac legislacyjnych.
Prezydent musi zatem ocenić nową ustawę odrębnie, uwzględniając zarówno jej treść, jak i skutki gospodarcze. Istotne pozostaje przy tym pytanie, czy kompleksowe przepisy skuteczniej ograniczą różnice podatkowe niż kolejne nowelizacje dotyczące pojedynczych rozwiązań technologicznych.
E-papierosy wielorazowe mogą być tańsze
Dyskusja o milionowych korzyściach podatkowych i interesach największych przedsiębiorstw nie powinna przesłaniać skutków proponowanych zmian dla konsumentów.
W przypadku części systemów wielorazowych nowe zasady mogą oznaczać zmniejszenie kosztów użytkowania. Choć stawka akcyzy na urządzenia ma wzrosnąć z 40 do 50 zł, a podatek od płynu od 2027 roku zwiększy się z 1,80 do 2,20 zł za mililitr, jednocześnie projekt zakłada odejście od dodatkowego, 40-złotowego obciążenia wymiennych wkładów jako urządzeń. To właśnie ta ostatnia zmiana ma zasadnicze znaczenie.
W przypadku wkładu zawierającego 2 ml płynu podwyżka akcyzy od samego płynu wyniesie 80 groszy. Jednocześnie zniesienie 40-złotowej akcyzy od wkładu oznacza potencjalne zmniejszenie jego obciążenia podatkowego o 39,20 zł.
Jest to różnica szczególnie istotna w systemach wielorazowych, w których użytkownik kupuje podstawowe urządzenie stosunkowo rzadko, natomiast regularnie wymienia wkłady.
Nawet uwzględniając dodatkowe 10 zł akcyzy od urządzenia, łączny bilans podatkowy może być korzystniejszy niż obecnie.
Szara strefa uderza w legalnych przedsiębiorców
Kolejnym problemem jest nielegalny handel e-papierosami i płynami do ich napełniania. Według danych przywoływanych w materiałach Krajowej Administracji Skarbowej w pierwszej połowie 2026 roku przeprowadzono ponad 1,2 tys. kontroli, podczas których zabezpieczono 424,4 tys. e-papierosów oraz ponad 6,7 mln ml płynu.
To skala ujawnionych nieprawidłowości, która pokazuje znaczenie skutecznego nadzoru nad rynkiem. Dla legalnie działających przedsiębiorców nielegalna konkurencja oznacza szczególnie trudną sytuację. Firmy przestrzegające przepisów ponoszą koszty akcyzy, dokumentacji, kontroli jakości i obowiązków administracyjnych. Podmioty wprowadzające do obrotu produkty z naruszeniem prawa mogą tych kosztów unikać.
Konsekwencje ponosi również konsument. W przypadku produktów o nieustalonym pochodzeniu trudniej zweryfikować ich skład, właściwości oraz zgodność z obowiązującymi wymaganiami. Nie można również zawsze ustalić podmiotu odpowiedzialnego za ich wprowadzenie do obrotu.
Właśnie dlatego porządkowanie rynku nie powinno ograniczać się do wysokości stawek podatkowych. Potrzebne są także skuteczne kontrole importu, weryfikacja produktów i egzekwowanie przepisów wobec podmiotów działających poza legalnym obrotem. UD363 ma ograniczyć część możliwości wykorzystywania luk wynikających z klasyfikacji technicznej urządzeń. Nie zastąpi jednak działań służb skarbowych i organów nadzoru.
Miliony złotych pokazują, o jak wysoką stawkę toczy się gra
Spór o przyszłość opodatkowania e-papierosów jest znacznie bardziej złożony, niż sugeruje proste przeciwstawienie interesów przedsiębiorców i państwa. Z jednej strony mamy rynek silnie uzależniony od zagranicznej produkcji, podmioty o złożonych strukturach kapitałowych i duże międzynarodowe koncerny. Z drugiej – legalnie działające firmy, które oczekują przejrzystych przepisów, stabilności podatkowej i jednakowego traktowania produktów o podobnym przeznaczeniu.
Pomiędzy nimi znajduje się państwo, które musi dostosowywać regulacje do nowych technologii, ograniczać nielegalny obrót i zapewniać skuteczne pobieranie podatków. Przykład technologii indukcyjnej pokazuje, że różnice w definicjach podatkowych mogą mieć wielomilionową wartość ekonomiczną. W określonym segmencie rynku jeden globalny gracz uzyskał pozycję jedynego dostawcy technologii, której wkłady były traktowane odmiennie od części konkurencyjnych produktów. Jednocześnie oficjalne dokumenty Ministerstwa Finansów potwierdzają, że problem nierównego opodatkowania różnych konstrukcji urządzeń rzeczywiście występował i stał się przedmiotem prac legislacyjnych.
Dlatego dyskusja o UD363 powinna koncentrować się na konkretnych skutkach regulacji: czy zapewni porównywalne zasady dla konkurujących technologii, czy ograniczy możliwość wykorzystywania luk podatkowych, czy będzie przewidywalna dla przedsiębiorców i jakie koszty poniosą konsumenci. Ważny jest również głos organizacji gospodarczych, których przedstawiciele podczas oficjalnych posiedzeń parlamentarnych opowiadali się za kompleksowym uporządkowaniem rynku.
Nie wszyscy przedsiębiorcy oczekują bowiem utrzymania obecnych rozwiązań. Część z nich wskazuje, że podstawą uczciwej konkurencji powinny być jednakowe reguły, niezależnie od wielkości firmy i zastosowanej technologii.
Decyzja dotycząca UD363 będzie miała zatem znaczenie nie tylko dla przyszłych wpływów podatkowych, ale również dla układu konkurencji na polskim rynku e-papierosów. A w sytuacji, gdy sama różnica w opodatkowaniu jednej technologii może być liczona w milionach złotych rocznie, pytanie o ekonomicznych beneficjentów obowiązujących przepisów pozostaje jednym z najważniejszych w całej tej dyskusji.
