W piątek funkcjonariusze zatrzymali kilkadziesiąt osób. Z pewnością policja pokazała, że ma właściwe narzędzia prawne oraz operacyjne, by reagować na masową panikę oraz przeprowadzić operację zabezpieczenia szkół na wielką skalę. Premier Donald Tusk i Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski uznali jednak, że to najlepszy możliwy moment, by – wykorzystując strach spowodowany tragediami w polskich szkołach – wmówić Polakom, że dla bezpieczeństwa naszych dzieci niezbędne jest… zaakceptowanie politycznej cenzury internetu.
Seria ataków nożowników na szkoły
W ciągu kilku ostatnich dni policja zatrzymała kilkudziesięciu nastolatków w całej Polsce. Jeszcze pod koniec września media informowały o incydencie we wsi Ptaki na Podlasiu, gdzie 11-letni uczeń zaatakował rok młodszą koleżankę toporkiem oraz o zatrzymaniu w szkole podstawowej pod Wąbrzeźnem 13-latka. W mijającym tygodniu mieliśmy już do czynienia z prawdziwą kulminacją groźnych incydentów w szkołach, w wyniku których śmierć poniosła jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych.
W środę w Ostrołęce 19-latek ranił ostrym narzędziem 9 osób (5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne). Do ataku doszło na terenie szkoły oraz w pobliskim parku. W plecaku chłopaka znajdował się także domowej konstrukcji ładunek wybuchowy. Tego samego dnia policja udaremniła potencjalny atak w Sierpcu, gdzie u 17-latka znaleziono dwa noże. W jego telefonie zabezpieczono historię wyszukiwania dotyczącą przygotowania ataku. Zatrzymać nie udało się 15-latka w Leszczydole-Nowinach w gminie Wyszków, który ranił nożem 3 osoby – w tym jedną śmiertelnie. 37-letnia woźna, która próbowała zatrzymać nastolatka, zmarła pomimo podjętej reanimacji.
W efekcie w całym kraju wybuchła panika. Media przekazywały niepotwierdzone informacje. Pomiędzy dziećmi krążyły fikcyjne historie i przestrogi przed nadchodzącym „krwawym piątkiem”. W piątek policja zatrzymała kilkadziesiąt osób. Jeden z zatrzymanych nastolatków mówił, że bierze udział w „wyścigu zabójstw nazwanym potocznie krwawym piątkiem". U niektórych znaleziono noże. Inni tłumaczyli, że groźby były… „głupim żartem”. Niewykluczone, że sprawne działania funkcjonariuszy mogły w ostatnich godzinach uratować komuś życie. Z pewnością policja pokazała, że ma właściwe narzędzia prawne oraz operacyjne, by reagować na masową panikę oraz przeprowadzić operację zabezpieczenia szkół na wielką skalę.
Rząd chce wykorzystać ataki na szkoły do zaprowadzenia cenzury
Premier Donald Tusk i Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski uznali jednak, że to najlepszy możliwy moment, by – wykorzystując strach spowodowany tragediami w polskich szkołach – wmówić Polakom, że dla bezpieczeństwa naszych dzieci niezbędne jest… zaakceptowanie politycznej cenzury internetu. Donald Tusk winą za tragedie w szkołach obarczył nawet Prezydenta Nawrockiego, sugerując, że do tragedii w polskich szkołach doprowadziło prezydenckie weto ustawy cenzorskiej ze stycznia… O skuteczności tej cynicznej metody świadczy to, że podczas czwartkowego głosowania większość posłów Prawa i Sprawiedliwości… wstrzymała się od głosu (za odrzuceniem cenzorskiego projektu zagłosowało tylko czterech posłów PiS: Sebastian Kaleta, Jan Kanthak, Dariusz Matecki oraz Michał Woś).
Tymczasem sukces policyjnej akcji pokazał, że już dzisiaj można skutecznie chronić obywateli przed przemocą zrodzoną w internecie. Ponadto istnieje szereg przepisów pozwalających służbom na blokowanie treści o charakterze terrorystycznym. Unijne rozporządzenie UE 2021/784 daje ABW narzędzia do usuwania postów i filmów promujących terroryzm w ciągu godziny od zgłoszenia. Podobne możliwości daje ustawa o ABW, ustawa antyterrorystyczna, ustawa o policji i kodeks karny. Gdy śp. pani Izabela Majewska z Torunia napisała na Facebooku „giń człeku” do Jerzego Owsiaka, policja wtargnęła do jej domu o 6 nad ranem i wyprowadziła ją z mieszkania w kajdankach.
Po co rządowi nowe narzędzia cenzury?
Nowe prawo – na rok przed wyborami – oddaje w ręce władzy możliwość administracyjnego uciszania krytyków rządu. Z doświadczeń Wielkiej Brytanii wiemy, że cenzura i prześladowania szybko spadną na tych, którzy będą krytykować bezprawie, masową migrację czy wyprzedaż suwerenności. Dlatego nasi eksperci przygotowali dokładną analizę cenzorskich przepisów. Uruchomimy także internetową petycję i będziemy przekonywać Prezydenta Nawrockiego do zawetowania groźnej ustawy. Sytuacja jest o tyle trudna, że Prezydent pada ofiarą politycznego szantażu. Media na pewno będą chciały przedstawić ewentualne weto jako „poparcie dla mordów w szkołach”. Musimy wspólnie pokazać, że Polacy chcą wolności słowa. Równolegle działamy na wielu innych frontach. Bowiem ostatnie tygodnie to prawdziwa kumulacja rządowych i unijnych inicjatyw cenzorskich.
Pod koniec września premier Donald Tusk ogłosił utworzenie państwowego Centrum Walki z Dezinformacją. Według deklaracji, nowa instytucja ma zająć się koordynacją działań państwa w infosferze oraz przygotowywać rekomendacje dla administracji publicznej w kwestii zwalczania dezinformacji. O tym, jak będzie wyglądać rządowa walka z dezinformacją, wiele mówi raport „Dezinformacja dotycząca osób LGBTQ+. Analiza zjawiska” – przygotowany przez podlegający Ministerstwu Cyfryzacji Państwowy Instytut Badawczy NASK. Publikacja nazywa dezinformacją twierdzenie, że „istnieją tylko dwie płcie”, tłumacząc, że „binarny podział na dwie płcie jest niewystarczający”. Jako przykład dezinformacji NASK wskazuje także… sprzeciw rodziców wobec gorszącej seksedukacji.
Sejm pracuje też nad projektem ustawy, która przewiduje sankcje za „bezpośrednie lub pośrednie wspieranie obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym”. Widząc, co rządzący uznają za dezinformację, łatwo wyobrazić sobie, jak te nieprecyzyjne pojęcia mogą zostać użyte do arbitralnego karania za konserwatywne poglądy lub krytykę rządu. Nieostre przepisy zawarto również w obowiązującej już ustawie zakazującej patostreamingu. Zwróciliśmy na to uwagę w naszej analizie, gdzie wskazujemy, że dokument nie zawiera nawet definicji tego, czego chciał zakazać. W praktyce ustawa może posłużyć do karania dziennikarzy i zwykłych obywateli, którzy nagłaśniają w mediach społecznościowych nadużycia władzy i przestępstwa imigrantów, publikując nagrania. Wolności słowa zagrażała także przyjęta przez Sejm ustawa o prawach pacjenta, która przewidywała kary za nieprecyzyjnie zdefiniowaną „dezinformację medyczną”. Nasza opinia w tej sprawie dotarła do Kancelarii Prezydenta, a Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę.
Misją Ordo Iuris jest obrona podstawowych wartości naszej cywilizacji – życia, małżeństwa, rodziny i wiary. Aby skutecznie realizować to zadanie, musimy korzystać z wolności słowa. Jeśli nie zablokujemy cenzorskich inicjatyw rządu, nie pomogą nam nawet najlepsze argumenty, bo każda niepożądana treść będzie mogła zostać zakwalifikowana jako „mowa nienawiści” lub „dezinformacja”.
Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris
