Ważna wiadomość dla osób, które padły ofiarą internetowych oszustów i straciły pieniądze zgromadzone na rachunkach bankowych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który może znacząco wzmocnić pozycję klientów w sporach z instytucjami finansowymi.
W czwartek TSUE rozstrzygnął sprawę C-70/25, dotyczącą obowiązku zwrotu środków utraconych w wyniku nieautoryzowanej transakcji. Trybunał uznał, że bank powinien w pierwszej kolejności oddać klientowi pieniądze, nawet jeśli uważa, że oszustwo było możliwe z powodu jego rażącego niedbalstwa. Dopiero później może dochodzić od niego pokrycia strat, jeśli potrafi udowodnić odpowiedzialność klienta.
Kliknęła w fałszywy link. Z konta zniknęło 3 tys. zł
Sprawa, która trafiła przed unijny Trybunał, rozpoczęła się od oszustwa na internetowej platformie sprzedażowej. Klientka polskiego banku wystawiła przedmiot na sprzedaż. Skontaktowała się z nią osoba podająca się za zainteresowanego kupującego. Oszust przesłał kobiecie link, który miał służyć do potwierdzenia transakcji. W rzeczywistości prowadził do fałszywej strony imitującej serwis bankowości elektronicznej.
Kobieta wpisała tam swoje dane logowania. Przestępca wykorzystał je do wykonania przelewu na własny rachunek. Z konta zniknęło 3 tys. zł, czyli równowartość około 700 euro. Następnego dnia poszkodowana zgłosiła nieautoryzowaną transakcję do banku, domagając się zwrotu pieniędzy.
Instytucja odmówiła, twierdząc, że kobieta dopuściła się rażącego niedbalstwa, ponieważ nie zabezpieczyła właściwie swoich danych dostępowych. Spór trafił do Sądu Rejonowego w Koszalinie, który zwrócił się do TSUE o interpretację unijnych przepisów dotyczących usług płatniczych.
TSUE: Bank musi najpierw zwrócić pieniądze
Trybunał uznał, że obowiązek bezzwłocznego zwrotu środków istnieje niezależnie od wstępnej oceny zachowania klienta przez bank. Zgodnie z unijnymi przepisami dostawca usług płatniczych powinien dokonać zwrotu nieautoryzowanej transakcji niezwłocznie, najpóźniej do końca następnego dnia roboczego po jej odnotowaniu lub otrzymaniu zgłoszenia.
Istnieje jednak istotny wyjątek. Bank może wstrzymać natychmiastowy zwrot, jeżeli ma uzasadnione podstawy do podejrzenia oszustwa ze strony samego klienta i poinformuje o nich właściwy organ krajowy. Samo przekonanie banku, że klient zachował się wyjątkowo nieostrożnie, nie wystarcza do odmowy.
TSUE podkreślił, że trzeba odróżnić obowiązek natychmiastowego oddania pieniędzy od ostatecznego ustalenia, kto powinien ponieść finansowe konsekwencje oszustwa.
Prawnik: To może odwrócić dotychczasową praktykę
W rozmowie z money.pl znaczenie wyroku ocenił radca prawny Wojciech Bochenek, specjalizujący się w sporach konsumenckich. Jego zdaniem najważniejszą konsekwencją rozstrzygnięcia może być zmiana dotychczasowego mechanizmu dochodzenia roszczeń. Wcześniej klient, któremu bank odmówił zwrotu pieniędzy, często musiał samodzielnie występować na drogę sądową, ponosząc koszty oraz ryzyko procesu.
Teraz sytuacja powinna wyglądać inaczej. "TSUE może odwrócić dotychczasową praktykę prowadzenia sporów pomiędzy bankami a konsumentami. Do tej pory mechanizm często wyglądał podobnie. Konsument padał ofiarą oszustwa, zgłaszał nieautoryzowaną transakcję, a bank odmawiał zwrotu pieniędzy, powołując się na rażące niedbalstwo klienta. W efekcie to konsument musiał zdecydować, czy poniesie koszty i ryzyko procesu, aby odzyskać swoje środki. Po wyroku TSUE ten mechanizm powinien wyglądać odwrotnie" – wyjaśnił Bochenek.
Wyrok TSUE nie oznacza, że klient, który dopuścił się rażącego niedbalstwa, zawsze ostatecznie zachowa zwrócone pieniądze. Bank nadal ma prawo dochodzić od niego pokrycia strat. Musi jednak wykazać, że klient umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa naruszył swoje obowiązki, a naruszenie to doprowadziło do szkody.
"Bank ma obowiązek bezzwłocznie zwrócić środki, a jeżeli uważa, że konsument dopuścił się rażącego niedbalstwa, może dochodzić od niego pokrycia strat przed sądem. Jednakże to bank będzie musiał wykazać, że zachodzą przesłanki odpowiedzialności klienta. I tutaj pojawia się najciekawsze pytanie: czy banki będą równie chętnie pozywały konsumentów, jak dotychczas odmawiały im zwrotu pieniędzy?" – zauważa ekspert.
