Gra dla Ukraińców. Polski artysta grzmi o hejcie i dezinformacji

Gra dla Ukraińców. Polski artysta grzmi o hejcie i dezinformacji

Dodano: 
Ukraińcy z flagami
Ukraińcy z flagami Źródło: Wikimedia Commons
Polski artysta Tomasz Sikora z zespołu Karbido, który od 20 lat koncertuje na Ukrainie oskarża wrocławski magistrat o cenzurę ukraińskich symboli.

Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", artysta wystąpił w ostatnich dniach we Wrocławiu. Miał koncertować na tle ukraińskiej flagi podpisanej przez żołnierzy z frontu oraz pisarza Serhija Żadana.

Artysta zarzucił po wydarzeniu władzom miasta celowe pominięcie flagi na zdjęciach opublikowanych w oficjalnej relacji. –Z różnych źródeł słyszę, że we Wrocławiu unika się dziś spraw Ukrainy. Zniknęły flagi i symbole związane z Ukrainą, urzędnicy mówią nieoficjalnie, że lepiej tego tematu nie poruszać. (…) Nie znam planów Jacka Sutryka, ale mam wrażenie, że zabiega o przychylność prawicowych i senioralnych wyborców – stwierdził.

"Nasza ukraińska publiczność doskonale wie"

Sikora mocno akcentuje swoją wieloletnią działalność na rzecz Ukrainy. Podkreśla, że od dwóch dekad koncertuje w tym kraju, współpracuje z ukraińskimi artystami i występuje także podczas rosyjskiej inwazji, m.in. w Kijowie i Odessie. Ukraińską flagę zabiera również na koncerty w Niemczech i Szwajcarii. – Od 20 lat tam jeździmy, tyle że teraz pod bombami i w zagrożeniu, jako jeden z niewielu zespołów z Polski, grać koncerty wsparcia – podkreślił. – Nasza ukraińska publiczność doskonale wie, że jesteśmy zespołem z Wrocławia, sami to komunikujemy. Tymczasem mamy problem z uzyskaniem oficjalnego wsparcia tych koncertów ze strony miasta, co wydaje mi się absurdalne – mówił na łamach "Wybrczej".

Sikora chce również większego zaangażowania samorządu w sprawy ukraińskie. – W Polsce rośnie antyukraiński hejt i dezinformacja. Samorząd powinien aktywnie temu przeciwdziałać. We Wrocławiu nie widzę dziś takiego zaangażowania – ocenił.

Lwów czci UPA i Szuchewycza. Polskie miasta reagują

Wypowiedzi muzyka zbiegły się z decyzją Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza.

Na decyzję lwowskich władz zareagowali m.in. prezydenci polskich miast. Prezydent Krakowa Łukasz Gibała zapowiedział działania zmierzające do czasowego zawieszenia partnerstwa ze Lwowem. – Nie możemy akceptować takiej sytuacji, gdzie Ukraińcy chcą gloryfikować ludobójców, którzy mordowali Polaków – podkreślił.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Czytaj także