Jakież było zdumienie Tracy Seles, emerytowanej mieszkanki Nowego Orleanu, kiedy ze swojej skrzynki pocztowej wyjęła kopertę, której nadawczynią była jej koleżanka szkolna – tyle że od sześciu lat nieżyjąca.
Pocztowcy amerykańscy nie zdołali jeszcze ustalić, jak to się stało, że list wysłany z Bostonu 11 października 2015 r. – co dokumentuje pieczątka stemplowa – dotarł do adresatki z tak gigantycznym opóźnieniem. Wciąż trwa próba rozszyfrowania tej zagadki.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
