Urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva uzyskał reelekcję, pokonując w drugiej turze Flávia Bolsonaro, najstarszego syna byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Według oficjalnych wyników Lula zdobył 51,79 proc. głosów, natomiast jego prawicowy rywal uzyskał 48,21 proc. Różnica wyniosła ponad 4,4 mln głosów.
Bolsonaro nie uznał jednak porażki, wskazując na domniemane nieprawidłowości wyborcze. Jednocześnie zapewniał, że nie zamierza opuszczać Brazylii. Zaledwie kilkadziesiąt godzin później okazało się, że polityk wyjechał z kraju wraz z rodziną.
Bolsonaro przekroczył granicę z Argentyną. Poleciał prywatnym samolotem
W środę argentyńska Dyrekcja Krajowa ds. Migracji potwierdziła, że Flávio Bolsonaro wraz z rodziną przekroczył granicę brazylijsko-argentyńską poprzedniego wieczoru. Do zdarzenia doszło o godz. 22.50 czasu lokalnego na przejściu granicznym na moście Tancredo Nevesa, łączącym brazylijskie Foz do Iguaçu z argentyńskim Puerto Iguazú w prowincji Misiones.
Politykowi towarzyszyły żona Fernanda oraz córki Carolina i Luiza. Według argentyńskich władz wszystkie cztery osoby przedstawiły ważne dokumenty podróży, a podczas kontroli nie stwierdzono przeszkód prawnych uniemożliwiających im wjazd do kraju. Zaledwie 40 minut później rodzina wsiadła do prywatnego samolotu obsługiwanego przez firmę Baires Fly. Zgodnie ze zgłoszonym planem lotu maszyna miała udać się do Guayaquil w Ekwadorze.
Sąd nakazał oddanie paszportów. Bolsonaro nie wykonał polecenia
Wyjazd polityka ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji brazylijskiego Sądu Najwyższego. W poniedziałek sędzia Alexandre de Moraes nakazał Fláviowi Bolsonaro przekazanie paszportów policji federalnej w ciągu 24 godzin. Nakaz obejmował również paszport dyplomatyczny oraz dokumenty podróży wydane przez inne państwa, jeżeli polityk takie posiadał. Decyzja miała charakter środka zapobiegawczego w postępowaniu dotyczącym podejrzeń o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej.
Sąd wskazywał między innymi na ryzyko wyjazdu polityka z kraju. Bolsonaro nie zastosował się do nakazu i opuścił Brazylię. Wcześniej publicznie zapewniał jednak, że pozostanie w ojczyźnie, aby organizować opozycję wobec ponownie wybranego prezydenta Luli. Jak informuje Reuters, decyzja o wyjeździe zaskoczyła nawet część jego współpracowników.
Trump gotowy przyjąć Bolsonaro. USA zapowiadają wydanie wiz
W sprawie głos zabrała również administracja Donalda Trumpa. Jeden z wysokich rangą urzędników Departamentu Stanu USA przekazał Reutersowi, że amerykańskie władze są gotowe umożliwić brazylijskiemu politykowi i jego bliskim wjazd do Stanów Zjednoczonych. "Departament Stanu wyda wizy Flávio Bolsonaro i jego rodzinie, umożliwiając im wjazd do Stanów Zjednoczonych" – poinformował przedstawiciel amerykańskiej administracji.
Sam Trump został zapytany przez dziennikarzy o możliwość przyjęcia polityka, który nie uznał wyniku brazylijskich wyborów.
– Cóż, poparłbym to. Myślę, że to w porządku ludzie. Wybory były bardzo dziwne, myślę, że to było fatalne. Spotkały się z bardzo złymi ocenami. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się z ich rynkiem – powiedział prezydent USA.
Podkreślił również, że zna obu uczestników drugiej tury oraz utrzymuje relacje z byłym prezydentem Jairem Bolsonaro. – Znam Lulę. Znam trochę Flávio. Bardzo dobrze znam jego ojca. Ojciec był traktowany naprawdę źle. Tak sądzą, choć sam w to nie ingerowałem. To Brazylia. Zupełnie inny kraj – stwierdził.
