Urządzanie wymarzonego mieszkania nie zawsze przebiega zgodnie z planem. Przekonała się o tym Karolina Gilon, prezenterka znana między innymi z prowadzenia programów "Love Island. Wyspa miłości" oraz "Ninja Warrior Polska". Celebrytka postanowiła podsumować swoje doświadczenia remontowe. Przy okazji ujawniła nieprzyjemną historię dotyczącą współpracy z jednym z fachowców. Jak twierdzi, straciła przez niego niemal 30 tys. zł.
"Oszukał nas na prawie 30 tys. zł"
Gilon wyjaśniła, że jeden z zatrudnionych wykonawców miał zająć się dekoracyjnym wykończeniem ścian techniką limewash. Wraz z bliskimi zdecydowała się jednak zrezygnować z jego usług, zanim przystąpił do prac w ich mieszkaniu. Powodem miały być niepokojące doświadczenia jej przyjaciółki, u której ten sam fachowiec wykonywał podobne zlecenie. Prezenterka zapewnia, że po podjęciu decyzji o zakończeniu współpracy zażądała zwrotu wcześniej wpłaconych pieniędzy.
– Oszukał nas na prawie 30 tys. zł. Wziął od nas zaliczkę i nie oddał, po tym, jak zrezygnowaliśmy z jego usług, a zrezygnowaliśmy dlatego, że zobaczyliśmy pracę, jaką wykonał u mojej przyjaciółki w domu i to, w jaki sposób się też tam zachowywał – relacjonowała Gilon. Jak dodała, próby odzyskania pieniędzy nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.
– Powiedzieliśmy "no way", chcemy zwrot pieniędzy i zakończyć tę współpracę. Niestety, słuch o nim zaginął – stwierdziła.
Problemy z wykonawcą nie były jedynym powodem rozczarowania prezenterki. Gilon przyznała, że z perspektywy czasu żałuje również zastosowania w mieszkaniu dekoracyjnej techniki limewash, która pozwala uzyskać na ścianach efekt subtelnych przebarwień i nieregularnej faktury. Choć rezultat wizualny przypadł jej do gustu, rozwiązanie okazało się niepraktyczne w codziennym użytkowaniu.
– Przenigdy nie róbcie ścian techniką limewash, szczególnie, jak macie dzieci. Najgorszemu wrogowi bym tego nie poleciła – ostrzegała. Celebrytka wyjaśniła, że największym problemem jest utrzymanie dekoracyjnych powierzchni w czystości.
– Efekt wizualny jest przepiękny, ale tych ścian nie można myć. Wycierają się do białego i wygląda to fatalnie – powiedziała.
Wanna i drewniane półki też okazały się błędem
Prezenterka wskazała także inne elementy wystroju, których dziś nie wybrałaby ponownie. Jednym z nich jest wanna wolnostojąca umieszczona bezpośrednio obok prysznica. Gilon przyznała, że chociaż takie rozwiązanie wygląda efektownie, utrzymanie czystości w trudno dostępnej przestrzeni za wanną jest bardzo uciążliwe. Podobnie oceniła drewniane półki zamontowane w pobliżu prysznica, gdzie regularnie mają kontakt z wilgocią i wodą.
Celebrytka nazwała ten pomysł "geniuszem zła", wskazując, że drewno szybko straciło pierwotny wygląd.
Nie wszystkie doświadczenia związane z wykańczaniem mieszkania były jednak negatywne. Gilon jest szczególnie zadowolona z podłogi wykonanej z mikrocementu, mimo że przed remontem wiele osób odradzało jej takie rozwiązanie.
Jak przekonuje, materiał dobrze znosi codzienne użytkowanie, również w domu, w którym mieszka małe dziecko. – Zero jakichkolwiek śladów, a wiecie, jak dzieci szanują podłogę. Ja tym mikrocementem jestem zachwycona – powiedziała.
Czytaj też:
Zwolniono ją z Polsatu w atmosferze skandalu. "Teraz jest różnie"
