Na Ukrainie trwa produkcja sześcioczęściowego serialu historycznego "Skrzydlate Lwy", którego akcja obejmuje lata 1914–1921. Jednym z poruszanych w nim tematów będzie wojna polsko-ukraińska o Lwów i Galicję Wschodnią. Projekt wywołał dyskusję zarówno ze względu na swoją tematykę, jak i publiczne finansowanie w czasie trwającej wojny z Rosją.
Serial o walce z Polakami
Serial opowiadać ma o losach dwóch rodzin, których członkowie uczestniczyli w walkach o niepodległość Ukrainy. Istotnym elementem fabuły będą również początki ukraińskiego lotnictwa wojskowego. Reżyserem produkcji jest Taras Droń, a za jej realizację odpowiada m.in. Wołodymyr Borodianski, były minister kultury Ukrainy. Zdjęcia powstawały między innymi we Lwowie.
Wątek konfliktu z Polską odnosi się do wydarzeń z listopada 1918 roku, kiedy we Lwowie doszło do walk między polskimi i ukraińskimi oddziałami. Po polskiej stronie miasta bronili zarówno żołnierze, jak i cywilni ochotnicy, w tym uczniowie oraz studenci, znani później jako Orlęta Lwowskie. Ich przeciwnikami były formacje ukraińskie, które weszły następnie w skład Ukraińskiej Armii Galicyjskiej.
Ukraina wyda miliony na serial
Kontrowersje wzbudziły również koszty przedsięwzięcia. Według danych ukraińskiego systemu zamówień publicznych Prozorro całkowity budżet serialu wynosi 47,55 mln hrywien. Połowę tej kwoty, czyli około 23,78 mln hrywien, ma sfinansować państwo, natomiast pozostałe środki zapewnią prywatni partnerzy. Ukraińscy dziennikarze zwrócili uwagę, że w czasie intensywnych działań wojennych pieniądze publiczne przeznaczane są na produkcję historyczną, podczas gdy wojsko potrzebuje dodatkowego wyposażenia. Przypomnijmy, że Ukraina regularnie dopomina się od państw UE – w tym Polski – dalszego finansowania wojny.
Data premiery produkcji nie została jeszcze podana.
Zajączkowska-Hernik: Ukraińcy testują naszą cierpliwość
Temat ma znaczenie w kontekście stosunków polsko-ukraińskich. Polska od początku rosyjskiej inwazji udziela Ukrainie szerokiego wsparcia militarnego, finansowego i humanitarnego. Sprawę skomentowała europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik.
"To się nie mieści w głowie. Polska pomaga Ukrainie, a Ukraina w czasie wojny kręci serial o... walkach z Polakami!" – napisała na X.
Polityk podkreśla, że to jest "niepojęte", że administracja Zełenskiego co chwilę prosi o kolejne pieniądze, sprzęt i amunicję, a jednocześnie milion przeznacza na kręcenie serialu.
"Nawet ukraińskie media wyliczyły, że za tę kwotę można kupić ponad 100 dronów przechwytujących. Urodziny Bandery obchodzone w wielu ukraińskich miastach (również we Lwowie), nadanie jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA", pomysł na ustanowienie roku 2027 rokiem UPA i Szuchewycza, a teraz to. Ukraińcy testują naszą cierpliwość i sprawdzają jak daleko mogą się posunąć z tak frajerskim rządem Tuska – i widzą, że mogą robić co chcą!" – napisał europoseł.
Czytaj też:
Te państwa mają wziąć udział w negocjacjach dotyczących Ukrainy. Polska pominięta Czytaj też:
"Rząd frajerów". Zajączkowska-Hernik nie kryje oburzenia
