Polsat News nadawał w sobotę wieczorem program sprzed Trybunału Konstytucyjnego. Jednym z goścmi Joanny Miziołek i Grzegorza Jankowskiego był Andrzej Szejna z Lewicy, były wiceminister spraw zagranicznych. Kiedy polityk próbował przekonywać, że przejęcie budynku TK przez władzę odbyło się we właściwy sposób, licznie zgromadzeni manifestanci zaczęli głośno skandować "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę".
Tłum podobnie reagował, gdy głos próbował zabrać Grzegorz Napieralski z Koalicji Obywatelskiej. Demonstranci krzyczeli m.in. "precz z komuną!".
"Polsat zaprosił do studia terenowego przed TK Napieralskiego i Szejnę, dwóch komunistów z przeszłością w SLD. Polacy dość jednoznacznie i jasno wyrazili, co o nich myślą" – zauważył poseł PiS Sebastian Kaleta.
"Piękne sceny w Polsat News, bo ludzie krzyczą »precz z komuną« na widok Szejny i Napieralskiego" – stwierdził historyk, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz.
Tusk się nie cofa. Wygłosił orędzie
Premier Donald Tusk wygłosił w sobotni wieczór orędzie po nocnych wydarzeniach przed Trybunałem Konstytucyjnym. Szef rządu uderzył w prezydenta Karola Nawrockiego, polityków PiS, Konfederacji i Korony oraz protestujących przed TK. Mówił o przemocy, niszczeniu demokracji, rzekomym zastraszaniu sędziów i... rosyjskich wpływach. – Bardzo chciałbym, abyśmy podobnych scen nie musieli nigdy w Polsce oglądać. Sposobem na spokój nie może być jednak ustępowanie przed bezprawiem i przemocą. Demokratyczne państwo musi być silne i zdolne do egzekwowania sprawiedliwości – powiedział.
– Państwo prawa tym różni się od prawa dżungli, że o racji nie decydują mięśnie i chamstwo. W państwie prawa sędzia, choćby była to filigranowa kobieta, nie ustępuje przed agresywnym osiłkiem – mówił dalej Tusk. – W państwie prawa polityk nie może wchodzić na teren sądu czy trybunału i wydawać poleceń czy zastraszać sędziów, nawet jeśli jest prezydentem – dodał.
Czytaj też:
KE przerywa milczenie ws. wydarzeń w Polsce. "Na władzach spoczywa obowiązek"
