"Skandal w Sejmie". Konfederacja bije na alarm ws. druku 3003

"Skandal w Sejmie". Konfederacja bije na alarm ws. druku 3003

Dodano: 
Anna Bryłka
Anna Bryłka Źródło: PAP / Paweł Supernak / Aleksander Zieliński / Kancelaria Sejmu
Koalicja Tuska przegłosowała ustawę o środkach ograniczających (druk 3003). Konfederacja alarmuje i apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego.

Przegłosowany w piątek w Sejmie rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających (druk 3003) ma na celu wdrożenie dyrektywy Unii Europejskiej 2024/1226 dotyczącej naruszania unijnych sankcji oraz wprowadzenie krajowych sankcji przeciwko obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym. Problem tkwi w kilku przepisach tego aktu normatywnego. Co ciekawe, projekt nie budzi prawie żadnego zainteresowania mediów.

Za ustawą opowiedziały się ugrupowania koalicji rządzącej, a przeciwko jej ustanowieniu były partie opozycyjne. Do odrzucenia ustawy mocno nawoływała Konfederacja. Formacja zaapelowała do prezydenta Karola Nawrockiego o postawienie w tej sprawie weta. Po głosowaniu na profilu partii podsumowano w krótkim wpisie, skąd takie stanowisko.

Konfederacja: Narzędzie do uciszania niewygodnych głosów

"Skandal w Sejmie. Sejm przyjął rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających, który stłamsi wolność słowa, swobodę działalności gospodarczej i da otwarte drzwi do nadużywania sankcji przez władzę. Pod hasłami walki z manipulacją informacjami i ochrony bezpieczeństwa państwa nie wolno tworzyć przepisów, które staną się narzędziem uciszania niewygodnych głosów. Kto będzie decydował, co jest manipulacją, a co uzasadnioną krytyką rządzących? Kto zagwarantuje, że nowe uprawnienia nie zostaną wykorzystane przeciwko obywatelom i przedsiębiorcom? Wolność słowa to fundament demokracji, a nie przywilej przyznawany przez rząd! Polska potrzebuje wolności, a nie kolejnych narzędzi kontroli" – czytamy na profilu partii. "Nie dla cenzury, tak dla wolności" – podsumowano.

Wpis na listę sankcyjną. Bryłka: Rząd wprowadza nowe przesłanki

"Uśmiechnięta Koalicja dokonuje zamachu na własność obywateli! Sejm przegłosował właśnie ustawę o środkach ograniczających czyli utworzenie systemu krajowych środków ograniczających, w tym wprowadzenia nowych przesłanek pozwalających na wpis na listę sankcyjną – za ingerencję i manipulację informacjami wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe" – czytamy z kolei we wpisie Anny Bryłki.

Możliwość zamrożenia majątku, zabrania własności

"Ustawa wprowadza krajową listę sankcyjną wraz z zamrożeniem majątku, zarządem przymusowym czy przejęciem własności. Na listę można trafić z powodu np. manipulacji w środowisku informacyjnym. Organem prowadzącym listę osób i podmiotów, wobec których stosuje się krajowe środki ograniczające, a także organem wydającym decyzje w sprawach wpisu na tę listę lub wykreślenia z niej jest minister właściwy do spraw wewnętrznych" – przypomniała polityk Konfederacji.

"Wszędzie widzą rosyjskie wpływy"

"Procedura wpisu na listę rodzi realne ryzyko, że projekt będzie wykorzystywany przez rząd, przede wszystkim w okresie przedwyborczym. Ta obawa jest o tyle uzasadniona, że Premier Tusk i środowiska bliskie rządowi wszędzie widzą rosyjskie wpływy, a krytyka Unii czy polityki klimatycznej według nich stanowi element rosyjskiej wojny informacyjnej" – zwróciła uwagę.

Europoseł Konfederacji wyraziła nadzieję, że Prezydent Karol Nawrocki stanie na straży Konstytucji i zawetuje ustawę druk 3003.

Druk 3003

Ustawa o środkach ograniczających (druk sejmowy 3003) może umożliwić władzy daleko idące represje – z wielomilionowymi karami finansowymi i konfiskatą majątków włącznie – bez wyroków sądowych, wobec osób fizycznych i prawnych, które w opinii rządowych urzędników MSWiA zostaną uznane za "bezpośrednio lub POŚREDNIO wspierające obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej". Przewidziane są m.in. zamrożenie środków finansowych lub zasobów gospodarczych, a nawet kary pieniężne do 20 milionów złotych i wyższe niż wymagane przez UE kary pozbawienia wolności – do 12 lat pozbawienia wolności.

Definicja "ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym"

Przeciwnicy ustawy alarmowali, że tak szerokie, nieostre i stwarzające możliwość dowolnej interpretacji sformułowanie mogą objąć dosłownie każdego, zniszczyć dowolne przedsiębiorstwo i uniemożliwić pracę mediów. W rezultacie presji w tym zakresie pod koniec października projektodawcy zdefiniowali w toku prac w komisji sejmowej pojęcie "obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym".

"Przez ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym stwarzające poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego należy rozumieć celowe, systematyczne, skoordynowane i nieautentyczne zachowanie w domenie informacyjnej, ukierunkowane na wywołanie istotnego wpływu na opinię, poglądy lub zachowania odbiorców w sposób stwarzający ryzyko rzeczywistego i poważnego zagrożenia dla interesów lub pozycji międzynarodowej Rzeczypospolitej Polskiej, nienaruszalności jej granic, bezpieczeństwa państwa lub jego obywateli, porządku publicznego lub prawidłowości przebiegu wyborów […]" – brzmi definicja.

Czytaj też:
"Najgorsza ustawa rządu Tuska". Poseł o 3003: Dlaczego media milczą?
Czytaj też:
Trybunał Konstytucyjny to dopiero początek? Skalik ostrzega przed planami Tuska

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / X / Cyber Defence 24
Czytaj także